Znajdziesz swoje szczęście. Nie spiesz się. Wszystko w swoim czasie.
U Weroniki była przedziwna, stara tradycja. Co roku, tuż przed Sylwestrem, dziewczyna chodziła do wróżki. Mieszkała w dużym mieście, więc nową wróżkę zawsze można było znaleźć bez trudu.
Weronika czuła się samotna. Choć bardzo się starała, by poznać jakiegoś szlachetnego młodzieńca, jej wysiłki nigdy nie przynosiły efektu. Wydawało się, że wszyscy porządni chłopcy już dawno zostali zaklepani przez inne dziewczyny
W tym roku spotkasz swoje przeznaczenie! oznajmiła uroczyście czarnooka wróżka, patrząc w połyskliwy kryształ.
Gdzie? Gdzie go spotkam? dopytywała niecierpliwie Weronika. Co roku słyszę to samo. A przeznaczenia wciąż nie widzę!
Mówiono mi, że jest pani najmocniejszą wróżką w Warszawie. Proszę powiedzieć mi dokładnie gdzie! Inaczej zrobię pani antyreklamę zagroziła Weronika.
Wróżka przewróciła oczami, zrezygnowana, rozumiejąc, że łatwo się dziewczyny nie pozbędzie. Wiedziała, że jeśli nie skłamie, Weronika będzie tu siedzieć do wieczora, blokując kolejkę ciekawych przyszłości.
W pociągu go spotkasz! powiedziała nagle z zamkniętymi oczami. Widzę go wyraźnie wysoki blondyn, bardzo urodziwy. Jak z baśni
Ojej! ucieszyła się Weronika. W którym pociągu? I kiedy dokładnie?
Tuż przed Nowym Rokiem! kontynuowała wróżka. Jedź na Dworzec Centralny. Serce ci podpowie, gdzie kupić bilet
Dziękuję! uśmiechnęła się szczęśliwa Weronika.
Weronika wyszła z bramy kamienicy, zamówiła taksówkę i pognana nadzieją ruszyła w stronę dworca. Przy okienku kasowym jej entuzjazm nieco przygasł. Spojrzała rozbitym wzrokiem na rozkład, nie mając pojęcia, dokąd wybrać się w tę dziwną podróż
Słucham! zirytowany głos kasjerki przerwał jej zamyślenie.
Kraków Na trzydziestego pierwszego grudnia. Wagon sypialny wydusiła Weronika.
Już widziała siebie w ciepłym przedziale z kubkiem herbaty, gdy nagle drzwi się otwierają i wchodzi on, jej książę z marzeń
Po powrocie do domu Weronika w pośpiechu zaczęła pakować najpotrzebniejsze rzeczy, bo pociąg odjeżdżał późno w nocy
Nie myślała o konsekwencjach wyprawy. O tym, co będzie robić w obcym mieście podczas Sylwestra. Pragnęła jednego by przepowiednia wróżki jak najszybciej się spełniła.
To okropne uczucie być nikomu niepotrzebną. W święta czuło się to wyjątkowo mocno. Ludzie kupowali prezenty bliskim, szykowali wspólnie kolacje. Wszystko oprócz niej.
Kilka godzin później Weronika siedziała już w przedziale z szklanką herbaty. Jak w marzeniach. Czekała tylko, aż do jej przedziału wpadnie książę.
Szczęść Boże! przywitała się starsza pani, wpychając do środka ogromną walizkę. Gdzie miejsce numer dwa?
Tu zamrugała Weronika, pokazując na półkę naprzeciwko. Czy to na pewno pani wagon?
Oczywiście, kochanie uśmiechnęła się babcia i rozsiadła się wygodnie.
Przepraszam, chciałabym wyjść przemknęło Weronice przez myśl, że to głupota, co robi. Proszę mnie wypuścić! Zmieniłam zdanie!
Zaczekaj, tylko schowam torebkę powiedziała starsza pani nie rozumiejąc zamieszania.
No i ruszyliśmy Weronika westchnęła ciężko. A co teraz?
Czemu chcesz wysiadać? Coś zapomniałaś? zapytała kobieta.
Weronika przemilczała pytanie i odwróciła się w stronę okna. Wiedziała, że kobieta nie zawiniła, a wszystkich kłopotów przysporzyła sobie sama.
Tymczasem pani Stefania wyciągnęła z torby jeszcze ciepłe domowe paszteciki i poczęstowała Weronikę.
Do córki jeździłam opowiadała. Teraz wracam, bo syn z narzeczoną odwiedzą mnie na Nowy Rok. Będziemy razem świętować.
Miała pani szczęście Ja pewnie Sylwestra spędzę na dworcu westchnęła Weronika.
Słowo do słowa, aż Weronika zdecydowała się wszystko wyznać swojej współpasażerce.
Głuptaska z ciebie! Po co latasz do takich oszustek? strofowała ją starsza pani. Znajdziesz swoje szczęście. Nie spiesz się. Wszystko w swoim czasie
Nazajutrz Weronika wysiadła na peronie miasta, którego nigdy przedtem nie widziała. Pomogła pani Stefani wysiąść z wagonu i stanęła nie wiedząc, co robić dalej.
Dziękuję ci, Weroniko! Szczęśliwego Nowego Roku! podziękowała Stefania.
I pani również uśmiechnęła się smutno Weronika.
Kobieta spojrzała łagodnie na dziewczynę wyczuwała, jak ciężko jest samotnie w obcym miejscu w sylwestrową noc.
Weroniko, chodź do mnie! zaproponowała nagle. Ubierzemy choinkę, przygotujemy kolację
Ale to takie niezręczne speszyła się dziewczyna.
A siedzieć na dworcu jest wygodnie? zaśmiała się babcia. No już, chodź! Nie ma dyskusji!
Weronika przyjęła zaproszenie. Pani Stefania miała rację na zewnątrz rwała się zawieja, nie było sensu krążyć po dworcu.
Michał z Anią już są u mnie uśmiechnęła się pani Stefania.
Michał zauważył przez okno, że matka przyjechała taksówką. Już czekał przy windzie, by odebrać ciężki bagaż.
Michałku, witaj, kochany! Nie jestem sama, przyprowadziłam gościa. To Weronika, córka mojej dawnej koleżanki powiedziała z sekretnym uśmiechem.
Wspaniale! odpowiedział chłopak. Zapraszam, Weroniko!
Weronika spojrzała na wysokiego, przystojnego blondyna i poczuła rumieniec. Właśnie jego obraz pojawiał się jej we śnie o pociągu. Czyżby los znowu ją wywiódł w pole?
A gdzie Ania? zapytała matka.
Mamo, Anii już nie ma i nie będzie. Już nie chcę o tym rozmawiać. Dobrze? posmutniał Michał.
Dobrze wycofała się pani Stefania.
Wieczorem cała rodzina usiadła do stołu, żegnając stary rok.
Weronika, zostaniesz u nas długo? uśmiechnął się chłopak, nakładając jej sałatkę.
Nie, rano wracam odpowiedziała dziwnie smutna Weronika.
Wcale nie chciała tak szybko opuszczać tego przytulnego domu. Miała wrażenie, że zna panią Stefanię i Michała całe życie.
Nie rozumiem, po co ci taki pośpiech? oburzyła się babcia. Weroniko, jeszcze trochę z nami pobądź.
Weroniko, zostań prosił Michał. Mamy świetne lodowisko, jutro wieczorem możemy iść pojeździć. Nie uciekaj tak szybko
Przekonaliście mnie uśmiechnęła się Weronika. Z przyjemnością zostanę.
Następnego Sylwestra świętowali we czwórkę: pani Stefania, Michał, Weronika i mały Wojtuś
A Ty wierzysz w sylwestrowe cuda?



