Zawsze powtarzam sobie: Znajdziesz swoje szczęście. Nie ma co się spieszyć, wszystko w swoim czasie. To chyba jest mi potrzebne, szczególnie w grudniu. Mam dość nietypowy zwyczaj co roku, tuż przed Sylwestrem, wybieram się do wróżki. W Warszawie nowych wróżek nie brakuje wystarczy wyjść na jedną z ruchliwych ulic.
Jestem sama. Próbowałam nie raz poznać uczciwego, dobrego chłopaka ale nic z tego. Okazuje się, że wszyscy porządni panowie dawno zajęci A ja ciągle szukam.
W tym roku wróżka, kobieta o ciemnych oczach, spojrzała na błyszczący kryształ i oznajmiła: W tym roku spotkasz swego wybranka! i zabrzmiało to naprawdę uroczyście.
Zapytałam niecierpliwie: A gdzie? Gdzie go spotkam? Co roku słyszę to samo, lata mijają, a ja ciągle sama.
Zasugerowano mi, że jest pani najskuteczniejszą wróżką w okolicy, więc domagam się precyzyjnych informacji! Inaczej zrobię antyreklamę! zagroziłam już zdesperowana.
Wróżka przewróciła oczami, widząc, że tak łatwo mnie nie spławi. Wielkie miasto, duże wyczekiwania i kolejka klientów za drzwiami nie było czasu. Musiała coś wymyślić.
Spotkasz go w pociągu! zamknęła oczy i powiedziała z przekonaniem. Już go widzę wysoki blondyn, bardzo przystojny. Jak książę z bajki
Zachwyciłam się. Wow! Ale w którym pociągu i kiedy dokładnie?
Przed Nowym Rokiem! kontynuowała wróżka, uśmiechając się promiennie. Jedź na dworzec, serce podpowie Ci kierunek
Dziękuję! odpowiedziałam z uśmiechem pełnym nadziei.
Wyszłam z klatki wróżki, zamówiłam taksówkę i ruszyłam na Dworzec Centralny. Przy kasie kolejowej trochę osłabł mój entuzjazm. Patrzyłam na rozkład jazdy, zdenerwowana, nie mając pojęcia, dokąd kupić bilet.
Kasjerka odezwała się niecierpliwie: Słucham?
Kraków… Na trzydziestego grudnia. Miejsce w przedziale sypialnym, wydukałam.
Już wyobrażałam sobie, jak siedzę w przytulnym przedziale, piję herbatę, i nagle wchodzi on mój wyśniony mężczyzna.
Po powrocie do domu, szybko zaczęłam się pakować, bo pociąg odjeżdżał późnym wieczorem.
Nie myślałam o tym, co będę robić w Sylwestra w obcym mieście. Chciałam tylko, żeby wróżba się jak najszybciej sprawdziła.
Strasznie smutno być samotną właśnie w święta. Ludzie robili zakupy z rodzinami, szykowali prezenty. Wszyscy, tylko nie ja.
Kilka godzin później siedziałam już w przedziale z szklanką gorącej herbaty. Tak, jak sobie wymarzyłam. Teraz wystarczyło poczekać, aż mój książę wejdzie do przedziału
A weszła babcia z ogromną walizką. Dzień dobry! zaśmiała się ciepło. Gdzie moje miejsce?
Tutaj odpowiedziałam zaskoczona, wskazując półkę obok. Ale czy na pewno to Pani wagon?
Pewnie, kochanie. Babcia usiadła swobodnie naprzeciwko.
Przepraszam, chciałabym wyjść zmieniłam zdanie! nagle poczułam, że wyjazd to głupota.
Poczekaj, schowam walizkę powiedziała z uśmiechem, nie rozumiejąc mojej paniki.
No i pojechał westchnęłam ciężko, gdy pociąg ruszył. Co teraz?
Czemu nagle chcesz wysiadać? zapytała życzliwie.
Odwróciłam się do okna, nie chciałam nic tłumaczyć.
Babcia, pani Zofia, wyjęła z torby jeszcze ciepłe domowe pierogi i zaczęła mnie częstować.
Byłam u córki z wizytą opowiedziała. Teraz wracam do domu, bo syn z narzeczoną przyjeżdżają na Nowy Rok. Razem będziemy świętować.
Szczęściara Ja chyba sylwestra na dworcu spędzę, powiedziałam smutno.
Rozmowa potoczyła się powoli, aż w końcu opowiedziałam babci całą historię o wróżkach i poszukiwaniu szczęścia.
Głuptasek z Ciebie! Po co latasz do tych szarlatanek? zganiła mnie. Jeszcze wszystko przed Tobą. Nie ma co się spieszyć, los przyjdzie sam.
Następnego rana wysiadłam z babcią na peronie w mieście, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Pomogłam jej z walizką, a potem nie wiedziałam, co ze sobą zrobić.
Dziękuję, Emilko! Szczęśliwego Nowego Roku! uśmiechnęła się babcia.
Pani też odpowiedziałam smutno.
Zofia spojrzała na mnie troskliwie. Wiedziała, że perspektywa spędzenia sylwestra na dworcu nie jest najlepszym początkiem roku dla nikogo.
Emilko, zapraszam do mnie! zaproponowała nagle. Ustroimy choinkę, przygotujemy kolację
Ale To niezręczne nie wiedziałam, co powiedzieć.
A siedzenie na ławce w poczekalni jest wygodniejsze? zażartowała babcia. Chodź, nie dyskutuj!
Przyjęłam zaproszenie. Miała rację na zewnątrz hulała zamieć, nie było sensu błąkać się po dworcu.
Tomek z Martą już są w domu, powiedziała babcia z uśmiechem.
Tomek zobaczył przez okno, jak mama wysiada z taksówki. Szybko pobiegł do windy, by pomóc jej z ciężką walizką.
Tomek, kochanie! Mam też gościa. To Emilka, córka mojej dawnej koleżanki. Zofia puściła do mnie oczko.
Cudownie! powiedział Tomek. Zapraszam, Emilko.
Spojrzałam na wysokiego, przystojnego blondyna. Poczułam, jak rumieńce pojawiają się na moich policzkach. Wyglądał jak chłopak z mojej wizji Los chyba ze mnie znów drwi.
A gdzie Marta? zapytała mama.
Mamo, Marty nie ma i już nigdy nie będzie. Nie chcę o tym rozmawiać odpowiedział chłopak, marszcząc brwi.
No dobrze babcia zakłopotana przerwała temat.
Wieczorem wszyscy razem zasiedliśmy do stołu, żegnając stary rok.
Emilko, zostaniesz z nami dłużej? Tomek uśmiechnął się, nakładając mi sałatkę.
Niestety nie, wyjeżdżam rano, poczułam coś na kształt żalu.
Wcale nie miałam ochoty tak szybko opuszczać tego ciepłego domu. Miałam wrażenie, że znam Zofię i Tomka od zawsze.
Nie rozumiem, po co się tak śpieszysz? babcia się oburzyła. Emilko, zostań jeszcze chwilę.
Naprawdę, Emilko, zostań. Mamy super lodowisko, jutro wieczorem możemy się wybrać. Nie wyjeżdżaj tak szybko, poprosił Tomek.
Przekonaliście mnie uśmiechnęłam się szczerze. Zostanę z radością.
Następnego Nowego Roku świętowaliśmy już w czwórkę: Zofia, Tomek, Emilka i mały Bartosz
Przypadki na sylwestra bywają niezwykłe. A Ty, wierzysz w noworoczne cuda?



