No więc, wyobraź sobie, że Krzysztof nie chciał się żenić ze swoją ciężarną dziewczyną. Matka go poparła, ale ojciec stanął w obronie przyszłego dziecka.
Krzysztof wszedł do domu i od razu rzucił:
Tato, mam wiadomość. Ta sąsiadka, Weronika jest w ciąży. To moje.
Jacek, jego ojciec, na chwilę zamilkł, po czym spokojnie odpowiedział:
No to się z nią ożeń.
Żartujesz? Jestem jeszcze za młody. To nie czas na rodzinę, poza tym nawet nie byliśmy ze sobą na poważnie
Na poważnie? ojciec zaśmiał się ironicznie. To za dziewczyną biegać to byłeś już mężczyzną, a teraz, gdy trzeba wziąć odpowiedzialność, nagle jesteś dzieckiem. Dobrze. I bez słowa zawołał żonę: Danuta! Chodź no tu!
Danuta weszła do kuchni, wycierając ręce w fartuch:
O co chodzi?
No słuchaj. Nasz syn spłodził dziecko z Weroniką, córką sąsiadki, a teraz nie chce się żenić. I tyle.
Danuta nawet się nie zdziwiła. Jej twarz stała się poważna:
I ma rację. Po co wprowadzać pod ten dach pierwszą lepszą? Dzisiejsze dziewczyny są sprytne znajdą sobie kogoś z pieniędzmi, zajdą w ciążę, a potem ożeń się. A potem się okaże, że dziecko wcale nie jego. Niech najpierw zrobi test DNA. I tak czy siak, nie można zmuszać Krzysztofa, on jeszcze młody. Jest mężczyzną, trudno było się oprzeć. Ale my nie musimy utrzymywać cudzych dzieci.
Jacek westchnął głęboko i cicho powiedział:
A jeśli to jednak jego dziecko?
No i co z tego? Mamy brać na siebie odpowiedzialność? Niech najpierw zrobi test, potem zobaczymy.
Odwróciła się i wyszła do kuchni, zostawiając Jacka samego z synem.
Wiesz, ja też byłem młody zaczął ojciec. Podobała mi się jedna, ożeniłem się z drugą. Nie z miłości, ale z odpowiedzialności. Bo bycie mężczyzną to nie tylko namiętność, to wybory i konsekwencje. Twoja matka była w ciąży. Nie wiedziałem, czy dam radę z nią być, ale wiedziałem jedno dziecko nie było winne. Moja krew, moje sumienie. I wiesz co, Krzysztofie, mimo wszystko nigdy nie żałowałem, że zostałem.
Minęły trzy miesiące. Test DNA dał jasną odpowiedź: z 99,9% pewnością Krzysztof był ojcem dziecka Weroniki.
No i co? prychnęła Danuta, gdy Jacek położył przed nią wyniki. Tak, to jego dziecko. Ale to nie znaczy, że Weronika wprowadzi się do tego domu. Ona tu nie postanie. Powiedziałam!
Krzysztof siedział nieruchomo, nie patrząc na ojca. Na jego twarzy widać było decyzję stanął po stronie matki. Zaciśnięte pięści, ale ani słowa.
Jacek powoli wstał od stołu:
Skoro oboje podjęliście decyzję, teraz posłuchajcie mojej.
Mówił cicho, ale stanowczo:
Dopóki ja żyję, mój wnuk nie będzie potrzebował niczego. Kupię działkę, wybuduję dom, a on mój wnuk dostanie wszystko, co zdobyłem. A wy dwoje możecie zapomnieć o mojej pomocy. Nie będę uczestniczył w tym wstydzie. Krzysztofie, od dziś nie jesteś moim synem. Wszystko, co mam, będzie należało do dziecka. Ani złotówki od mnie nie zobaczycie.
Danuta wybuchnęła:
Oszalałeś? Chcesz wydziedziczyć własnego syna?!
Jacek nie odpowiedział. Odwrócił się i wyszedł, ignorując krzyki i przekleństwa. Krzysztof stał w ciszy, nie wierząc w to, co usłyszał. Ale wiedział jedno: jeśli Jacek coś powiedział, to tak będzie.



