Krystyna jest teraz pewna, że kobiety, które rozwiodły się z mężami jeszcze w młodym wieku i żyły samotnie, są znacznie szczęśliwsze. Tak uważa, patrząc z własnej perspektywy i doświadczenia.
– Może któraś z kobiet się ze mną nie zgodzi mówi swojej przyjaciółce Bronisławie ale teraz tak myślę.
– Być może, ale każda ma swoją drogę niepewnie odpowiedziała Bronisława. Jedne były nieszczęśliwe w pierwszym małżeństwie, a w drugim znalazły szczęście. Innym udaje się dopiero za trzecim razem.
– Nie będę się spierać, ale moje zdanie się nie zmienia odparła Krystyna. W moim przypadku to był ogromny stres, a przede mną starość, a on podeptał wszystkie moje uczucia. Teraz już nikomu nie ufam.
Krystyna z mężem Damianem, teściową mieszkającą w tym samym bloku i czternastoletnim synem Bartkiem świętowali Nowy Rok w domu. Wszystko było pięknie przygotowane stół uginał się od świątecznych potraw, teściowa pomagała, więc przywitali go w rodzinnym gronie. Pierwszego stycznia obudzili się późno, bo noc była długa, a za oknem huczały petardy i fajerwerki. Teściowa tylko wcześniej poszła do siebie.
Ten rok zaczął się dla Krystyny ciężko i zupełnie niespodziewanie. Po południu Damian wsiadł do swojego samochodu i odjechał bez słowa. Po prostu zniknął.
Gdy zapadła noc, nie mogła zasnąć. W głowie kotłowały się czarne myśli.
– Może miał wypadek? Głowa bolała ją od natłoku wyobraźni.
Czekała, że może ktoś zadzwoni z informacją, ale cisza. Telefon Damiana nie odpowiadał. Rano wstała z bólem głowy i wysokim ciśnieniem. Postawiła czajnik. Minęło trochę czasu, syn jeszcze spał, gdy na telefon przyszła wiadomość od męża: *Nie szukaj mnie. Odszedłem od ciebie.*
Zadrżały jej ręce, serce waliło jak młotem.
– Pójść do teściowej, pokazać jej tę wiadomość? pomyślała, ale zaraz się zawahała. Nie, niech jeszcze nie wie.
A potem przyszła inna myśl:
– A może ona stoi po jego stronie? Nie, pójdę i pokażę. Zdecydowanym krokiem poszła do sąsiedniego mieszkania i zadzwoniła.
– Proszę, zobacz, co twój syn mi napisał powiedziała z goryczą.
– Krysiu, to niemożliwe! Przecież nigdy nic nie mówił. A ty niczego nie zauważyłaś? zdziwiła się teściowa szczerze.
– Nie. Już myślałam, że jesteś z nim w zmowie.
– Co ty, Krystyno! Jak mogłabym? Gdybym wiedziała, dawno bym mu nawymyślała. Ale teraz już chyba za późno Głos się jej załamał. Ale pamiętaj, zawsze będę po twojej stronie. Nie uznaję tego dodała, używając dosadnego słowa.
Krystyna zrozumiała, że teściowa też nie wiedziała, ale była przynajmniej spokojna, że Damian żyje. Już sama nie wiedziała, co ma myśleć.
Nie mogła przełknąć śniadania. Była wściekła, że Damian okazał się zdrajcą. Nie potrafił powiedzieć wprost, co go nie satysfakcjonowało.
– Spróbuję jeszcze raz zadzwonić zdecydowała i wykręciła numer.
Odebrała kobieta.
– Kto mówi? spytała Krystyna.
– Żona Damiana odpowiedziała tamta. A pani kim jest?
Nie przyznała się.
– Żona jego kolegi. Muszę z nim porozmawiać w sprawie mojego męża. Proszę o adres.
Kobieta podała. Krystyna postanowiła ją odwiedzić. Nakarmiła syna i wyruszyła.
– Mamo, a tata jeszcze nie wrócił? spytał Bartek. Gdzie jest?
– Nie, synku. Nie wiem. Unikała jego wzroku. Był nastolatkiem mógł zrobić coś głupiego.
– Broniu, słuchaj zadzwoniła do przyjaciółki. Damian mnie zostawił.
– Co?! Żartujesz? To jakiś noworoczny żart?
– Niestety nie. Znalazł sobie inną i dziś ją odwiedzę.
– To może pojadę z tobą?
– Nie, dam radę sama.
Krystyna pojechała autobusem na wskazany adres domek na przedmieściach. Weszła do środka. Damian i ta kobieta siedzieli przy stole.
Pierwszy zobaczył ją Damian. Zerwał się, zaskoczony.
– Kto to? spytała kobieta.
Milczał, więc Krystyna odpowiedziała:
– Jestem jego żoną. Mamy syna. A pani kim jest?
Kobieta zbladła.
– Kto cię tu wpuścił? wrzasnął Damian. Wynoś się!
Ale kobieta już wstała.
– Damian, mówiłeś, że twoja żona zmarła dwa lata temu! Dlaczego mnie okłamałeś?
Patrzyła, jak się tłumaczy, pochylony, ze wzrokiem pełnym skruchy:
– Bałem się, że mnie zostawisz, Weroniko. Chciałem ci powiedzieć później
Krystyna była w szoku.
– Jak można mówić, że żona nie żyje? Jeśli kochasz inną, to się rozwieś i idź do niej. Ale mówić, że jestem martwa? To już przekracza wszelkie granice. Czy on mnie pochował za życia?
Otrząsnęła się i spytała kobiety, ignorując męża:
– Od dawna to trwa?
– Kochamy się od roku odpowiedziała Weronika.
Krystyna znów była oszołomiona. Przez rok zdradzał ją, a ona niczego nie podejrzewała.
– I co tłumaczył, że nie wprowadził się do ciebie?
– Mówił, że matka jest chora i nie ma komu się nią zająć. A teraz rzekomo umarła
Krystyna parsknęła śmiechem.
– Wszystkich pochował! Ja stoję tu żywa, a jego matka dziś rano dowiedziała się, że syn ją zabił. No cóż nie będę was grzebać. Żyjcie długo i szczęśliwie. Rozwód sama załatwię.
Wyszła z podniesioną głową. Wróciła do domu wyczerpana. Wtedy zadzwoniła Bronisława.
– Jestem w domu. Przyjdź.
Przyjaciółka mieszkała niedaleko, więc szybko była na miejscu.
– Jesteś jakaś nie swoja powiedziała, widząc zmęczoną Krystynę.
– Wiesz, Broniu, jaki ze mnie mąż? Powiedział jej, że nie żyję od dwóch lat! I matkę też pochował! Zaśmiała się nerwowo. Jak można mówić coś takiego?
Bronisława oniemiała.
– No nie kto by pomyślał?
Rozwód ruszył szybko. Damian wspaniałomyślnie zostawił jej i synowi mieszkanie, zabierając tylko samochód.
Krystyna powiedziała teściowej:
– Twój synik i ciebie ze mną pochował. ZKrystyna od tamtej pory skupiła się na sobie i synu, znajdując spokój w samodzielnym życiu, podczas gdy Damian, uwięziony we własnych kłamstwach, nigdy już nie odzyskał jej zaufania ani szacunku.



