Od ośmiu lat jestem gospodynią domową. Nie dlatego, że to było moje marzenie, lecz tak potoczyły się losy. Mam dwoje dzieci, męża pracującego całymi dniami i dom, który nigdy nie przestaje żyć.

Od ośmiu lat jestem gospodynią domową. Nie dlatego, że marzyłam o tym, ale tak ułożyło się moje życie. Mam dwójkę dzieci, męża Michała który pracuje od świtu do zmierzchu, i dom, w którym nigdy nie ma końca sprzątaniu. Każdego dnia wstaję o 5:30. Zanim ktokolwiek otworzy oczy, już smażę jajka na śniadanie, rozgrzewając kuchnię zapachem kawy.

O siódmej rano mam już umyte talerze, zamieciony salon, pościelone łóżka i połowę obiadu gotową. Gdy Michał wychodzi do pracy, rzuca przez drzwi: Odpocznij sobie w domu. Jakby odpoczywanie było tym, co robię. Ledwie zamykam za nim drzwi, zaczyna się mój drugi etat: pranie, szorowanie podłóg, czyszczenie łazienki, zbieranie porozrzucanych zabawek, zakupy, odbieranie dzieci z podstawówki.

Gdy wracają dzieci Zosia i Jagoda nie ma miejsca na chwilę wytchnienia. Prace domowe, podwieczorek, spięcia, krzyki, znów brudne ubrania. W tym samym czasie Michał wraca z pracy, siada na kanapie i scrolluje telefon. Gdy proszę go o pomoc, słyszę: Pracuję cały dzień. Kiedy raz odpowiedziałam: Ja też, zdenerwował się. Powiedział, że przesadzam, że nie rozumiem co to prawdziwe zmęczenie.

Pewnego wieczoru powiedziałam mu, że chcę wrócić do pracy. Chcę zarabiać własne pieniądze, wyjść z domu, czuć się potrzebna w czymś więcej niż szorowanie. Usłyszałam: A kto będzie pilnował dzieci?, Po co w ogóle się z tobą ożeniłem?, To samolubstwo. Nawet teściowa pani Krystyna wtrąciła się: Dobra żona siedzi w domu.

Zaczęłam czuć się niewidzialna. Nikt nie pyta jak się czuję. Nikt nie dziękuje. Jak zupa przesolona narzekają. Jak bałagan moja wina. Jak Zosia dostała dwóję też ja. Wszystko jest na mojej głowie.

Pewnej nocy, zmywając naczynia o dziesiątej wieczorem, z bolącymi plecami, usłyszałam, jak Michał rozmawia przez telefon: Moja żona nie pracuje siedzi w domu. Opuściłam talerz do zlewu, a łzy popłynęły mi po policzkach, bez żadnej kontroli.

Teraz jestem zmęczona. Zmęczona pracą bez wypłaty, bez godzin pracy, bez podziękowań. Zmęczona tym, że moje życie zamyka się między czterema ścianami. Zmęczona, że jestem tylko gospodynią domową.

Już nie wiem co robić. Czy wytrzymać, czy walczyć, czy szukać pracy nawet jeśli wywoła to burzę w małżeństwie.

Jak myślicie gospodyni domowa naprawdę ma jakieś przywileje, czy to ciężar, którego nikt nie chce dostrzec?

Rate article
Fajna Tajna
Od ośmiu lat jestem gospodynią domową. Nie dlatego, że to było moje marzenie, lecz tak potoczyły się losy. Mam dwoje dzieci, męża pracującego całymi dniami i dom, który nigdy nie przestaje żyć.