W oczekiwaniu
Gdy studiowała na ostatnim roku, Janinę o rękę poprosił Marek, z którym spotykała się prawie rok. Marzyli o wspólnym życiu, jak wielu młodych narzeczonych. Janina czuła się najszczęśliwszą kobietą na świecie wychodziła za mąż z miłości. Zawsze pamiętała słowa swojej babci:
Wnuczko, za mąż trzeba iść z miłości, wierz mi, życie już przeżyłam i wiem, co mówię. I nie wierz w te wszystkie powiedzenia: przyjdzie czas, pokochasz. Nie pokochasz
Janina kochała Marka i była pewna, że on też ją kocha. Dlatego bez wahania przyjęła jego oświadczyny.
Elżbieto, będziesz moją świadkową na ślubie powiedziała do najlepszej przyjaciółki, z którą dzieliła pokój w akademiku.
Oczywiście, a kto jak nie ja? odparła tamta.
Jednak już trzeciego dnia Janina otrzymała cios, z którego ledwo się podniosła. Przyłapała swojego narzeczonego Marka i Elżbietę w sali naukowej akademika w dość kompromitującej sytuacji.
Lepszego miejsca nie mogliście znaleźć? rzuciła szorstko i wybiegła z pokoju ze łzami w oczach.
Później Marek tłumaczył się, bełkocząc:
Janka, źle zrozumiałaś, to nie to, co myślisz
Wszystko zrozumiałam, Marek. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, a co dopiero wychodzić za mąż. Jesteś zdrajcą, i tyle. A moja była przyjaciółka nie jest od ciebie lepsza. Dobrana z was para. Żeńcie się na zdrowie.
Po takiej zdradzie Janina całkowicie rozczarowała się do mężczyzn. Przeanalizowała wszystko i postanowiła, że nigdy więcej nie zaufa żadnemu z nich. Będzie ich wodzić za nos, tak jak oni ją, będzie ich wykorzystywać.
Może to i cyniczne myślała ale nie chcę już być oszukiwana i przeżywać stresu.
Marek i Elżbieta wzięli ślub, a ona szybko zaszła w ciążę. Janina po studiach została w mieście, znalazła pracę i okazało się, że jej były Marek pracuje w tym samym biurze, tylko w innym dziale. Czasem się mijali.
Pierwszy zagadnął Marek, gdy ją zobaczył:
Witaj, zbieg okoliczności, pracujemy w tym samym miejscu. Jak się masz?
Witaj, u mnie wszystko świetnie odpowiedziała wesoło Janina, postanawiając, że za nic nie pokaże, że ma do niego żal. A ty?
No cóż, jestem młodym ojcem, Elżbieta urodziła córeczkę.
Gratuluję powiedziała Janina i, tłumacząc się pilnymi sprawami, odeszła.
Na firmowej imprezie Marek, nieco podchmielony, nie odstępował Janiny, i ona bez większego trudu odzyskała nad nim kontrolę. Jednak gdy wyznał, jak tęskni za nią i jak wciąż pamięta ich miłość, odrzuciła go. Potem jeszcze opowiedziała jego żonie szczegóły ich spotkań.
Zdawała sobie sprawę, że to była zemsta, ale jakoś nie żałowała. Spotykała się z różnymi mężczyznami, ale za żadnego nie zamierzała wychodzić za mąż jeśli tylko poruszali ten temat, zrywała znajomość.
Do biura przyszedł nowy kolega, Artur szef działu. Od pierwszych dni zaczął okazywać Janinie zainteresowanie.
No, Janka, trzymaj się, Artur naprawdę się w tobie zakochał śmiali się koledzy.
Dobrze pomyślała zobaczymy, co z tego będzie.
A potem Artur naprawdę się zakochał i zapraszał ją do kawiarni. Kilka razy się zgodziła, ale na więcej nie pozwalała, zachowując dystans.
Janka powiedziała pewnego dnia koleżanka i przyjaciółka Ania wiesz, że nasz Artur ma żonę i czworo dzieci?
Nie, naprawdę czworo? zdziwiła się Janina.
Tak, na pewno. Powiedziała mi Ola z kadr. Chciała, żebym cię uprzedziła. W całym biurze wszyscy wiedzą, że się w tobie zadurzył. Po co ci to? Potem będziesz miała problemy z wielodzietną matką. I tak wszystko zwalą na ciebie ostrzegała Ania.
Oj, Aniu, dzięki. I tak nie zamierzałam go odbierać rodzinie. Nawet mi się specjalnie nie podoba, po prostu mamię go z zemsty na mężczyznach.
Gdy Artur znów zaproponował wspólną kolację, odpowiedziała:
Nie, Arturze, dziękuję. Sumienie mi nie daje spokoju. Twoje dzieci nie są winne, że mają takiego lekkomyślnego ojca. Był zaskoczony, myślał, że nikt nie wie o jego sytuacji rodzinnej. Potem już do niej nie podchodził.
Minęło kilka lat, a Janina wciąż nie traktowała mężczyzn poważnie, a raczej im nie ufała. Wydawało jej się, że każdy chce ją oszukać. Nie wierzyła w miłość i myślała, że sama już nigdy nie pokocha.
Kiedyś zdradził mnie ukochany mężczyzna i postanowiłam, że nie będę już niczyją zdobyczą. Lepiej sama stanę się łowczynią tak łatwiej żyć.
I tak żyła Janina. Miała już trzydzieści dwa lata. Była piękną, interesującą i całkiem spe



