Obcy Dom na Wsi: Tajemnice i Urok Zagranicznego Dworku

Rok temu Kowalscy kupili domek letniskowy. Po przekroczeniu pięćdziesiątki, Krzysztof poczuł silną potrzebę posiadania drugiego domu. Wspomnienia z dzieciństwa na wsi przywiodły mu na myśl rodzinny dom i pracę w ogrodzie.

Niewielki domek, choć skromny, był dobrze utrzymany. Krzysztof pomalował drewnianą chatę, naprawił płot i wymienił furtkę.

Było tam dość ziemi pod ziemniaki i trochę warzyw, ale sady pozostawiały wiele do życzenia kilka drzew i zero krzewów, poza małą poletkiem malin.

Nie martw się, kochanie, z czasem się wyposażymy powiedział Krzysztof, zabierając się do pracy.

Anna krzątała się między grządkami, przytakując pomysłom męża.

Z jednej strony mieli sympatycznych sąsiadów choć rzadko ich odwiedzali, dbali o swoją działkę. Ale z drugiej strony panował kompletny chaos. Płot się pochylał, a wszystko zarastało wysoką trawą.

Ta trawa była prawdziwą zmorą Kowalskich przez całe lato.

Krzysztof, to nie do zniesienia, ta trawa zarasta nam ogród, zaraz opanuje całą działkę.

Wtedy Krzysztof chwytał motykę i wyprawiał się na chwasty z zapałem. Ale one zdawały się niewyczerpane i wciąż odrastały.

Aniu, popatrz tylko, ich grusze w tym roku będą dobre mówił Krzysztof, spoglądając na zarośnięty ogród sąsiadów.

A ta morela jest wyjątkowa dodała Anna, wskazując drzewo, które obiecywało obfite plony. Niektóre gałęzie zwisały nawet na ich działkę.

Chciałbym choć raz zobaczyć tych właścicieli westchnął Krzysztof. Może przyjadą chociaż po zbiory.

Wiosną Krzysztof nie mógł się powstrzymać i podlał drzewa sąsiadów wężem szkoda było patrzeć, jak cierpią w upale.

Ale teraz ta nieubłagana trawa nie dawała im spokoju.

Mogliby chociaż raz w lato skosić tę trawę narzekała Anna.

Kiedy przyjechali następnym razem, Kowalscy byli zachwyceni zbiorami moreli. W tej okolicy nie było to nic nadzwyczajnego wielu je uprawiało ale na opuszczonej działce

Nie, wykoszę ich trawę oświadczył Krzysztof. Nie mogę patrzeć, jak to miejsce dusi się w chwastach.

Patrz, Krzysztof powiedziała Anna, wskazując na obciążone owocami gałęzie moreli zwisające na ich stronę.

Krzysztof przyniósł małą drabinkę. Zbierzmy chociaż te, zanim zgniją. Nikt się tu nie pojawia.

To jednak cudze zauważyła Anna ostrożnie.

I tak by się zmarnowały odparł i zaczął zbierać najdojrzalsze owoce.

To może pójdziemy nazbierać malin dla wnuków zaproponowała Anna. Wykosiłeś trawę, to sprawiedliwa wymiana za pracę.

Wygląda na to, że moglibyśmy zebrać wszystko. Nikt się tym miejscem nie interesuje, stoi przy naszej działce jak sierota, nikomu na nim nie zależy.

(Inspirowane twórczością artysty Jana Kowalskiego)

W pracy, podczas przerwy, Krzysztof przyłączył się do rozmowy kolegów. Kierowcy wymieniali się życiowymi doświadczeniami.

Ktoś mi się włamuje do ogrodu, gdy tylko się odwrócę skarżył się Mieczysław Nowak, zbliżający się do emerytury. Dwa razy już otrząsali moje drzewa.

Słysząc to, Krzysztof poczuł, jak pot występuje mu na czole. Przypomniał sobie, jak niedawno z żoną zbierali morele, a gruszki też zapowiadały się obficie.

Gdzie masz tę działkę? odważył się zapytać Krzysztof, bojąc się odpowiedzi.

W spółdzielni ogrodniczej w Zakopanem.

Ach westchnął Krzysztof. Nasza jest wyżej.

U was wszystko dojrzewa trochę wcześniej przyznał Mieczysław. U mnie później, ale i tak przychodzą i kradną, nawet wykopali kilka ziemniaków. Już myślałem o zastawieniu pułapki.

Z pułapką możesz mieć kłopoty odezwał się jeden z mężczyzn. Skończysz w areszcie.

A kradzież to już wolno? oburzył się Mieczysław.

Wracając do domu, Krzysztof ogarnęły wspomnienia tego dnia, gdy zbierali u sąsiadów. Nawet jeśli to nie był ogród kolegi, gryzły go wyrzuty sumienia.

W dzieciństwie było inaczej. Zdarzało mu się biegać po cudzych ogrodach, ale tylko dla zabawy, dwa, trzy razy.

A tu chodzi o sąsiadów, których owoców nazbierali. I wciąż myśleli o tych gruszkach.

Oczywiście, Krzysztof posadził młode drzewka, które w końcu urosną. Ale ta morela obok szkoda było patrzeć, jak marnieje.

Nikt nie przyjedzie uspokajała go Anna. Jeśli nie byli przez cały rok, to teraz też nie przyjadą.

Ale czuję się jak złodziej męczył się Krzysztof.

Chcesz, żebym wyrzuciła morele? spytała żona. Właściwie to połowę już dałam dzieciom dodała, tłumacząc się.

Niech już będzie, za późno.

Tak Kowalscy spędzili lato, pielęgnując sąsiednią działkę, walcząc z chwastami. Obserwowali gruszki, licząc, że pojawią się prawdziwi właściciele.

Ale gdy owoce w końcu spadły na ziemię, Anna zebrała kilka w fartuch.

Jesienią, po uporządkowaniu swojej działki, spojrzeli po raz ostatni na sąsiednią. Nawet płot wyglądał na smutny, jakby prosił, by wyprostować jego krzywe deski.

Przy bramie leżały śmieci resztki prowizorycznej budowli, zgniłe drewno, kawałki szkła, strzępy tkanin Ale nawet obok tych śmieci próbowały wyrosnąć późne kwiaty.

__________

Tej zimy, wspominając letnie dni, Krzysztof poczuł słodką nostalgię za domkiem letniskowym.

Z nadejściem wiosny, gdy tylko pojawiły się pierwsze źdźbła trawy, Kowalscy przyjechali na miejsce.

Myślisz, że w tym roku właściciele wrócą? spytała Anna, mówiąc o opuszczonej działce.

Krzysztof westchnął z żalem. Biedny ogród, i te drzewa, co za marnotrawstwo

Gdy przyszła pora na przekopanie grządek, Krzysztof wynajął pług.

Cały czas nie mógł oderwać wzroku od sąsiedniej działki. On i Anna już usunęli wysokie chw

Rate article
Fajna Tajna
Obcy Dom na Wsi: Tajemnice i Urok Zagranicznego Dworku