O kocich tajemnicach, mężczyznach i tulipanach…

O kotach, mężczyznach i tulipanach…

– Wyobraźcie sobie, na dworze leje! – powiedziała Kinga, stojąc przy oknie w gabinecie.

– Wiosna, czemu się dziwisz? – odparła praktyczna Ania.

– Prawda, dziś pierwszy marca. Zima już mi kością w gardle stoi. Jedyna radość to Sylwester.

– Marzec bywa zdradliwy – jeszcze śnieg sypnie, mróz ściśnie – wtrąciła najstarsza z kobiet, czterdziestopięcioletnia Grażyna.

– Rano, zanim dotarłam do samochodu, wywinęłam orła. Siniak na udzie jak mapa świata. Boli do teraz. Chcecie zobaczyć? – Kinga odwróciła się od okna.

– Nie trzeba! – chórem odpowiedziały koleżanki.

– A nasza Dorota nawet się wiosną nie cieszy. Siedzi jak zahipnotyzowana, robot z niej, nie człowiek.

– Kinga, daj jej spokój – upomniała Grażyna.

– No, dobrze, dobrze. Wielkie halo. Mnie też trzy razy rzucali, a żyję, nie skonałam.

Kinga złapała karcące spojrzenie Grażyny i odsunęła się od okna.

– No bo serio. Facet odszedł. Nie umarł, nie zginął, żyje i ma się dobrze. Trzeba się cieszyć – nie dawała za wygraną Kinga.

Dorota wstała od biurka i wyszła z gabinetu. Minęło tyle czasu, a wciąż nie potrafiła o nim zapomnieć, pogodzić się.

Najpierw studiowała, nie było czasu na chłopaków. Myślała, że zdąży się nacieszyć, że życia starczy. Ale czas leciał, koleżanki wychodziły za mąż, rozwodziły się, znów wychodziły, a Dorota wciąż sama.

Gdy poznała Dawida, myślała – to TO. Prawdziwe uczucie, wymarzony ideał. Zakochała się tak, że bez niego świat tracił kolory. Jakże była szczęśliwa, gdy oświadczył się, promieniała jak latarnia morska. Złożyli papiery w urzędzie tak, by ślub wypadł przed Sylwestrem, by choinka lśniła na wszystkich fotkach. Obiecała zaprosić wszystkie dziewczyny z pracy. Już nawet suknię ślubną wybrała.

Na początku grudnia Dawid nagle wyjechał. Nie było go tydzień, nie odbierał telefonów. Gdy wrócił, wyglądał na zagubionA kiedy Kocis wyskoczył z jej rąk i wskoczył prosto na stół, rozlewając wino na sobotnią gazetę, Dorota zrozumiała, że nawet największe dramaty można przeżyć, a miłość czasem przychodzi zupełnie niespojrzana – przez podniesione do góry, mruczące futro.

Rate article
Fajna Tajna
O kocich tajemnicach, mężczyznach i tulipanach…