O alimentach nie wspomniano, uzgodniliśmy jedynie, że będę przekazywać mężowi pieniądze na syna, a on od lat utrzymuje się z moich zarobków.

Ponieważ to ja zostawiłem rodzinę dla innej kobiety i to przeze mnie nasze małżeństwo się rozpadło, Agnieszka uznała, że powinienem jej to jakoś wynagrodzić. Nie pozwoliła mi zabrać córki, a nasza Julka chciała mieszkać z mamą, nie ze mną, i choć sprawiło mi to ogromny ból, nie mogłem jej do tego przekonać ani zabrać jej siłą. Wszystko załatwiliśmy wyjątkowo szybko pozwoliły mi odejść, pod warunkiem, że będę regularnie przelewał im pieniądze raz albo dwa razy w miesiącu. Była żona wtedy pracowała i zarabiała swoje, ale gdy zorientowała się, że sam dorobiłem się niezłej pensji, a moja nowa partnerka też dołoży czasem coś od siebie, żeby Julii niczego nie brakowało, rzuciła pracę i zaczęła żyć głównie z naszych pieniędzy.

Kiedy córka dorastała, mama bardzo ją rozpieszczała obiady w restauracjach, wagarowanie, kiedy tylko się chciało, wyjazdy na wakacje, nowy i drogi sprzęt AGD. W rezultacie Julka nabrała typowo lekceważącego podejścia i coraz rzadziej chciała się ze mną spotykać. Cokolwiek dla niej kupiłem czy zrobiłem, mama zaraz robiła to lepiej, chociaż za moje pieniądze. Dziewczynka w wieku jedenastu lat nawet przez chwilę się nie zastanawiała, jakim cudem mama jest taka majętna, skoro praktycznie cały czas siedzi w domu.

Moja obecna żona zasugerowała, że może daję im zbyt dużo pieniędzy. Zaczęliśmy również poważnie myśleć o przyszłości naszej córki, o odkładaniu na studia, i doszliśmy wspólnie do wniosku, że lepiej zacząć oszczędzać na nią, niż pozwalać byłej żonie wydawać wszystko na bzdurne kaprysy. O swojej decyzji poinformowałem Agnieszkę osobiście, mówiąc, że już wystarczająco długo zapewniałem im utrzymanie, a teraz przyszedł czas, by to ona zaczęła się martwić o domowy budżet, a ja będę oszczędzał dla Julki, na jej dorosłe życie. Usłyszałem wtedy, jakim to jestem ojcem i jakim byłem marnym mężem, a także dowiedziałem się, że pozwie mnie o alimenty i wyciśnie ze mnie złotówkę co do grosza, bo jej zdaniem i tak praktycznie nic im nie płaciłem.

Poradziłem się prawnika powiedział mi, żebym się nie przejmował i nie reagował na jej groźby, bo tak czy inaczej od lat nie pracuje i żyje tylko dzięki moim pieniądzom. A mimo to mam wrażenie, że to ja przegrywam. Moja córka nienawidzi mnie teraz jeszcze bardziej, myśląc, że nie chcę pomóc jej mamie.

Rate article
Fajna Tajna
O alimentach nie wspomniano, uzgodniliśmy jedynie, że będę przekazywać mężowi pieniądze na syna, a on od lat utrzymuje się z moich zarobków.