— No, naprawdę zamierzacie odesłać mnie z powrotem do domu dziecka?

Czy naprawdę oddacie mnie z powrotem do domu dziecka? Ciocia powiedziała, że pośpiesznie mnie wzięła, bo nie wiedziała, że wkrótce przyjdzie dziecko. A ja nie jestem jej

Ania stała przy kuchence, przewracając naleśniki na złocistobrązową patelnię. Za chwilę miał wrócić jej mąż, Jan, z roboty i cała rodzina usiądzie przy jednym stole, by zjeść wspólną kolację.

Zaskakujące, że Kacper dziś tak cicho bawi się w swoim pokoju. Zazwyczaj, kiedy Ania smaży jego ulubione naleśniki, chłopiec kręci się obok, wpatruje się w nią i pyta:

Mamusiu, jeszcze jeden naleśnik?

Ania podaje mu kolejny, Kacper zdaje się już najedzony, lecz zaraz po chwili podchodzi znowu i z rozpromienioną twarzą rozciąga każdy dźwięk, prosząc jeszcze raz:

Maaamuś, a jeszcze?

Ania rozumie, że Kacper jest już najedzony; on po prostu chce wciąż wymawiać to ciepłe, cudowne słowo mamusiu. Zanim jednak przyjął się w ramiona, Ania odkładała łopatkę i podnosiła go, bo nie był jeszcze przytłaczająco ciężki Kacper ma dopiero pięć lat. Mówiła: No co, kochanie, pójdziemy przywitać tatę po pracy?

Kacper radośnie powtarzał:

Tak, mamusiu, pójdziemy przywitać tatę! w jego oczach błyszczało podniecenie, bo nigdy wcześniej nie znał tych słów; nie miał ani mamy, ani taty, a teraz ich miał.

Teraz Kacper ma własny pokój i własne łóżko. Na ścianie wisi sportowa piłka i huśtawka to kupił mu Jan. Do tego zestaw autek, robot, zestaw konstrukcyjny i mnóstwo innych zabawek, które należą wyłącznie do niego. Wieczorami Ania czyta mu książki, głaszcze po głowie i szepcze: kocham cię. Kacper już prawie przepełniony jest tą miłością i niemal zapomniał, co było przedtem.

Ania chciała przywołać synka, lecz chłopiec nagle popychał ją w brzuch.

Ania położyła dłoń i dziewczynka jeszcze raz popchnęła.

Boże, Ania codziennie modli się za ten nieoczekiwany dar, by wszystko w ich życiu było pomyślne. Już wymyślili imię dla nowej córki; Michał powiedział: niech będzie Jadwiga. Wujowi zwano ją Katarzyna.

Ludzie mówili Ani, że nie może mieć własnych dzieci, więc ona z Michałem wzięli Kacpra z domu dziecka, a po roku oto nadszedł czas, by ich mała dziewczynka wkrótce przyszła na świat!

Ania zamyśliła się i prawie zapomniała przewrócić naleśnik. Zawołała syna:

Kacprze, kochanie, podaj się szybciej, czemu dziś taki cichy?

Lecz cisza pozostała. Czy nie słyszy jej?

Ania wyłączyła kuchenkę i ruszyła w stronę pokoju dziecinnego.

Dziwne, w pokoju nie było nawet światła, gdzież Kacper?

Nagle w kącie rozległ się szmer. Ania włączyła lampkę i ujrzała Kacpra, siedzącego na kanapie w kurtce i czapce. W rękach trzymał plecak, całkiem wypełniony swoimi ukochanymi autkami.

Co ty robisz w ciemności? zdziwiła się Ania, a potem rozpromieniła się, wstawaj, rozbieraj się, co planujesz? Masz w planach wycieczkę? No dalej, weźmy twoje ulubione naleśniki z kwaśną śmietaną i słodkim mlekiem, chodź, Kacprze, po co taki?

Kacper nie uśmiechnął się. Patrzył w jedną stronę dorosłymi oczami, po czym nagle zapytał:

Czy mogę wziąć te zabawki ze sobą? Bo ona nie potrzebuje aut?

Co to za słowa, Kacprze? Co się stało, synku? Dokąd zmierzasz? te słowa sprawiły, że ręce Ani opadły. Czyżby była złą matką i Kacper nie czuł już jej miłości? Może zazdrości, że wkrótce przyjdzie siostra? Dziwne, bo dopiero wczoraj był tak szczęśliwy.

Czy naprawdę oddacie mnie z powrotem do domu dziecka? Ciocia powiedziała, że pośpiesznie mnie wzięła, bo nie wiedziała, że dziecko się narodzi. A ja nie jestem jej

Oczy Kacpra były mokre, ledwie trzymał się i patrzył bokiem.

Kacprze, co to za ciocia? Ania przypomniała sobie, że kilka dni temu spotkała sąsiadkę. I rzeczywiście zaczęła mówić, że dzięki Bogu ich dziecko już wkrótce przyjdzie, po czym spojrzała surowo na Kacpra. Pośpiesziliście, Aniu, pośpiesziliście!

Jednak Ania była pewna, że Kacprze jeszcze nic nie pojął. Szybko pożegnała się z niewrażliwą sąsiadką, nie wdając się w kłótnię. A Kacper okazało się, że wszystko zrozumiał.

Nagle przyszedł mu do głowy myśl, że jest obcy, że będzie sam

Ania natychmiast objęła chłopca; najpierw odpychał ją, potem upadł i popłakał.

Synu, nie rozumiesz, ta ciocia nic nie wie, my z tatą kochamy cię bardzo i nikogo ci nie oddamy!

Zdjąła mu czapkę i kurtkę, a potem, wciąż trzymając się za ręce, siedzieli długo w milczeniu na kanapie.

Gdy urodziła się Jadwiga, Kacper i Jan zostali w domu sami, a później pojechali po mamę i małą siostrzyczkę.

Kacper martwił się, że może nie spodobać się siostrze.

Lecz gdy zobaczył, jak maleńka jest, uśmiechnął się łagodnie. Mamo, po co jej tak mała, bez starszego brata? Nauczę ją bawić się autkami, będzie nam wesoło razem!

Od tej pory Kacper nie odchodzi od siostry, czeka, aż urośnie, a rodzice przełożą Jadwigę do jego pokoju.

A na razie pozostaje pierwszym pomocnikiem mamy

Wieczorem Ania zawołała go: Kacprze, zabrałem Jadwigę, biegnijmy przywitać tatę po pracy.

Kacper już ubrany stał w korytarzu, gotowy: Mamusiu, trzymam drzwi, wyjdź z kołyską!

Wzięli windę, wyszli i nagle w klatkę schodową weszła ta sama kobieta.

Kacper mocniej chwycił Anię za rękę, jakby był przerażony.

Synu, jesteś już duży, pomóż pani, wezwij windę, widzisz, ma ciężkie torby.

Dobrze, mamo! Kacper dumnie spojrzał na kobietę z walizkami, przycisnął przycisk i pobiegł za mamą.

Następny dzień wolny; cała rodzina ruszy do parku. Szkoda, że Jadwiga jeszcze mała, ale wkrótce podrośnie i będą wspólnie jeździć na karuzelach. Kacper, jako starszy brat, będzie mocno trzymał siostrę, gdyby się bała. Bo brat i siostra na zawsze!

Rate article
Fajna Tajna
— No, naprawdę zamierzacie odesłać mnie z powrotem do domu dziecka?