Zarabiasz przecież tyle pieniędzy, prawda? Siostra mojej żony pożyczyła ode mnie pieniądze i pojechała nad morze.
Tego lata ukochana siostra mojej żony przyjechała do nas w odwiedziny. Nazywałem ją pupilem rodziny, bo na wszystkich spotkaniach mama, tata i wszyscy krewni mówili tylko o niej była świetną uczennicą, skończyła dobre studia, dostała wymarzoną pracę w swoim zawodzie. Czyż nie jest idealną córką?
Najstarsza córka, z kolei, nawet nie ukończyła studiów i szybko wyszła za mąż. Ale to nie miało większego znaczenia, bo ja byłem całkiem dobrze ustawiony miałem własną firmę, mieszkanie, samochód i porządny dochód. Pomimo tego, że wszystko układało się dobrze, najlepszą córką w oczach wszystkich stale pozostawała młodsza siostra mojej żony.
No więc tego lata siostra żony, Ola Kowalska, przyszła do mnie i poprosiła o pożyczkę, bo chciała wziąć kredyt hipoteczny na mieszkanie, ale brakowało jej na wkład własny. Kwota nie była dla mnie niczym wielkim, więc bez problemu się zgodziłem. Ola zapewniała mnie, że pracuje w urzędzie i odda pieniądze na czas.
Pożyczyłem jej te pieniądze, a ona niemal przysięgała, że wszystko regularnie będzie spłacać. Tymczasem po tygodniu wyjechała nad Bałtyk. Szczerze mówiąc, byłem zdumiony tym, co usłyszałem, bo ktoś, kto nie miał pieniędzy na wkład własny, nagle znajduje środki na urlop.
Wzięła sobie wolne i opowiadała wszystkim w rodzinie, że cały rok oszczędzała właśnie na ten wyjazd. Ciekawostką było jednak to, że kredytu nie wzięła. Gdy zapytałem, co dalej z mieszkaniem, odpowiedziała tylko, że zmieniła zdanie.
Poprosiłem więc, by oddała pożyczone pieniądze, na co Ola odparła, że nic nie ma, bo wszystko już poszło na wakacje. Wtedy zrozumiałem, że wcale nie zamierzała kupować żadnego mieszkania.
Grzecznie poprosiłem, by zwróciła dług jak najszybciej, bo pieniądze dostała na mieszkanie, a nie na wakacje nad morzem. Jej odpowiedź bardzo mnie zabolała:
-Zarobię jeszcze mnóstwo pieniędzy, możesz poczekać przecież teraz nie mam z czego oddać.
Czy domyślacie się, jak skończyła się ta historia? Tak, Ola opowiedziała teściowej, że domagam się zwrotu pieniędzy przed terminem i że tak nie postępuje się z rodziną. Efekt? Młodsza córka znów została aniołem, a my bogaczami, którzy nie mają serca.
Ta sytuacja nauczyła mnie jednego: zanim komuś zaufasz i wyciągniesz pomocną dłoń, przypomnij sobie, że pieniądze mogą rozdzielić nawet najbliższych. Szczera rozmowa i jasno postawione zasady są w rodzinie cenniejsze niż złotówki.



