– No i widzisz! – wykrzyknął Saszka. – Tak jest! Ostatnie słowo zawsze należy do mężczyzny Od rana…

No i masz! zawołał Szymek. Widzisz, babciu? Zawsze ostatnie słowo musi należeć do faceta!

Od rana do Zawadzkich przyjechał z miasta dorosły wnuk, na którego weselu niedawno tańcowali do białego rana. Szymek przyjechał po ziemniaki, bo jak zawsze pomagał swoim ukochanym dziadkom przy sadzeniu i wykopywaniu kartofli.

No powiedz mi, Szymku, jak ci się wiedzie z tą twoją Jagódką? zagadnęła babcia, przestawiając garnek na kuchence.

Różnie bywa, babciu… mruknął niechętnie wnuk. To tak… i tak…

Zaraz, zaraz podchwycił dziadek Władysław. Jak to różnie? Coś się kłócicie już, czy jak?

Ee… jeszcze się nie kłócimy. Staramy się ustalić, kto tu u nas w domu rządzi przyznał się Szymek.

O rety… westchnęła babcia z uśmiechem pod nosem ciekawych rzeczy się czepiliście. Przecież to jasne.

No właśnie parsknął śmiechem dziadek. Wiadomo, że szefem w rodzinie była i będzie zawsze żona.

Ty cicho tam… dobiegło znów z okolic kuchni pieca.

Dziadku, serio? Wnuk spojrzał podejrzliwie na dziadka. Ty chyba żartujesz?

Wcale nie żartuję uciął Władysław. Jeśli nie wierzysz, zapytaj swojej babci. No dawaj, Halinka, powiedz: kto u nas zawsze musi mieć ostatnie słowo?

Nie opowiadaj głupot odpowiedziała dobrotliwie babcia.

Nie no, powiedz, jasno nalegał Władysław. Kto u nas podejmuje decyzje ty, czy ja?

Pewnie, że ja…

Że co? nie dowierzał Szymek. Coś mi się tu nie zgadza. Ja tam uważam, że głową domu powinien być facet.

Daj spokój, Szymek roześmiał się dziadek. W dobrej rodzinie wszystko jest odwrotnie, niż myślisz. Opowiem ci dwie historie, to się przekonasz.

Zaczyna się mruknęła babcia niezadowolona. Zaraz na bank będzie o motocyklu gadał.

Jakim motocyklu? zdziwił się Szymek.

Tym, co gnije w szopie potwierdził chętnie dziadek. Ma pewnie ze sto lat. I wiesz, kto mnie zmusił, żeby go kupić?

Babcia? Zmusiła?

Ano. Sama dała mi na to złotówki. Ze swoich oszczędności. Ale najpierw było inaczej.

Kiedyś zarobiłem trochę grosza, akurat tylu, żeby starczyło na motocykl z wózkiem. Mówię do Halinki twojej babci chcę kupić motocykl z koszem. Na pole będzie jak znalazł, ziemniaki zwozić, wcześniej działki pod kartofle mieliśmy przydzielone.

Babcia w krzyż. Mówi, że lepiej kupić kolorowy telewizor wtedy to luksus był. A kartofle, mówi, zawsze woziłeś rowerem, to i dalej woź. Worek na ramę i jazda! No i cóż, jej słowo ostatnie. Kupiliśmy telewizor.

A motocykl? nie rozumiał Szymek.

Motocykl też, westchnęła babcia. Ale dopiero później. Najpierw dziadek ci plecy nadwyrężył, taki cwaniak, aż musiałam sama niemal wszystko wozić.

A jak na jesieni sprzedaliśmy świniaki, to mu wszystkie zarobione złotówki oddałam i powiedziałam jedź do powiatu po ten motocykl z koszem.

A następnej jesieni znów mieliśmy trochę gotówki ciągnął dziadek Władysław. Mówię, postawić nową saunę stara po moich rodzicach zgniła, dach się rozpadał, ściany też. Ale babcia znowu postawiła się okoniem: lepiej kupić porządne meble. No to mówię twoje słowo ostatnie. Kupiłem meble.

A na wiosnę sauna gruchnęła i się zawaliła dokończyła historia babcia. Tyle śniegu napadało, że dach nie wytrzymał… I od tamtej pory uznałam: jak Władek mówi, tak zawsze będzie.

No widzisz! zakrzyknął Szymek. Ostatnie słowo musi być męskie.

Eee tam, Szymek zaśmiał się dziadek. Przecież zanim cokolwiek zrobię, idę do twojej babci i mówię: chcę piec zreperować. Pozwolisz? I wszystko potem zależy, jak ona powie.

A ja po tych przygodach zawsze mówię jak myślisz, tak rób.

Więc widzisz, Szymek, w każdej rodzinie ostatnie słowo należy do żony podsumował dziadek. Czaisz teraz?

Szymek zastanowił się chwilę, potem zaczął rechotać. A jak się już wysmiał, wpadł mu do głowy świetny pomysł i rozpromienił się na całego.

No to teraz już wszystko wiem, dziadku. Jak wrócę, powiem: Dobra, Jagódka, jedziemy nad nasze polskie morze, jak chcesz. A samochodu do mechanika nie oddaję na razie skrzynia biegów czasem kaprysi, trzeba wymienić, ale niech sobie stoi.

Jak stanie całkiem trudno. Za karę całą zimę będziemy do pracy jeździć autobusami. Po prostu trzeba będzie godzinę wcześniej wstawać. Cóż w tym dziwnego… Dobrze myślę, dziadku?

Jak najbardziej dobrze uśmiechnął się dziadek. Tak, Szymek, z rok-dwa i sami znajdziecie złoty środek.

A żona zawsze musi być głową rodziny. Wtedy i facet spokojniejszy! Ja to wiem…

Rate article
Fajna Tajna
– No i widzisz! – wykrzyknął Saszka. – Tak jest! Ostatnie słowo zawsze należy do mężczyzny Od rana…