No i co? Z Wojtkiem mamy wszystko w porządku. Jesteśmy wzorową rodziną, żadnych uchybień, dzieci wyrosły na porządnych ludzi.

**Dziennik, 15 maja 2024**

I co? U nas z Włodkiem wszystko w porządku. Jesteśmy wzorową rodziną, żadnych uchybień, dzieci wyrosły na porządnych ludzi.

Włodek, znowu zapomniałeś kluczy? westchnęła Nina, słysząc znajome pokasływanie za drzwiami. Mąż nigdy nie dzwonił, po prostu stał i czekał, aż sama domyśli się otworzyć.

Zapomniałem burknął Włodzimierz, przeciskając się do przedpokoju. Rano się spieszyłem, ważne zebranie było.

Nina patrzyła, jak ściąga buty i zostawia je na środku korytarza, po czym w milczeniu odstawiała je na miejsce. Czterdzieści lat małżeństwa nauczyły ją nie kłócić się o drobiazgi. Włodek był głównym inżynierem w fabryce, odpowiadał za ważne projekty, w domu chciał spokoju. Czyżby nie mogła za nim posprzątać?

Jak w pracy? spytała, nakładając mu talerz barszczu.

Jak zwykle. Szefostwo naciska, robotnicy nie rozumieją, maszyny stare. Ale damy radę Włodzimierz mechanicznie przewracał strony gazety, nie odrywając wzroku.

Nina chciała opowiedzieć o sąsiadce, Oldze, która narzekała dziś na syna-alkoholika, ale się powstrzymała. Po pracy Włodkowi nie były potrzebne cudze problemy.

A tak przy okazji nagle podniósł głowę Szymoniakowi zaproponowali awans. Przenoszą go do Warszawy, do centrali. Dobra posada, pensja trzy razy wyższa.

No to dobrze dla niego skinęła Nina, sprzątając ze stołu.

Zarekomendował mnie na swoje miejsce dodał cicho Włodzimierz.

Nina zastygła z talerzami w rękach.

Jak to?

Dyrektor zdecyduje w przyszłym tygodniu. Jeśli się uda, zostanę zastępcą głównego inżyniera. Prawie podwójna pensja, lepszy pakiet socjalny, dłuższy urlop.

Mówił spokojnie, ale Nina wyczuła w jego głosie ukryte podniecenie. Znała go na wylot. Marzył o tym od lat, choć nigdy nie okazywał ambicji głośno.

Włodek, to wspaniale! usiadła obok, biorąc go za rękę. Zasłużyłeś na to. Tyle lat uczciwie pracujesz, nigdy fabryki nie zawiodłeś.

Jeszcze nie wiadomo wzruszył ramionami, ale po jego twarzy widziała, że już wyobraża siebie na nowym stanowisku.

Cały wieczór był niezwykle ożywiony. Mówił o nowych projektach, wyjazdach służbowych, o tym, że wreszcie kupią nowe auto zamiast starego malucha. Nina słuchała i cieszyła się razem z nim. Po kolacji włączyli nawet muzykę i zatańczyli w kuchni, jak za młodu.

Nazajutrz spotkała w podwórku Marię, żonę tego samego Szymoniaka.

Gratuluję! uśmiechnęła się sąsiadka. Sławek mówił, że Włodek może zająć jego miejsce. Świetna posada, cieszymy się dla was.

Dziękuję, ale jeszcze nic nie pewne ostrożnie odpowiedziała Nina.

Ależ wszystko już praktycznie postanowione! Sławek mówi, że innych kandydatów nawet nie rozważają. Włodek to najlepszy specjalista w dziale, wszyscy go szanują.

Nina wróciła do domu z lżejszym sercem. Więc nie bez powodu Włodek miał nadzieję. Jeśli Szymoniak tak mówił, awans był niemal pewny.

Postanowiła przygotować świąteczną kolację. Poszła do sklepu, kupiła mięso na pieczeń, ulubione ciastka Włodka. Gotując, nuciła pod nosem. Dawno nie czuła się tak szczęśliwa.

Włodzimierz wrócił późno, zmęczony i ponury.

Co się stało? zaniepokoiła się.

Nic szczególnego. Zwykły dzień w pracy usiadł przy stole, nie tknąwszy jedzenia.

Włodek, dlaczego milczysz? Coś się stało z tym awansem?

Powiedzieli, że decyzja w przyszłym tygodniu.

Czy coś stoi na przeszkodzie?

Długo milczał, w końcu ciężko westchnął:

Widzisz, Nino, to nie takie proste. Konkurencja duża. Kowalski też się stara. I Nowak z drugiego działu.

Ale przecież Szymoniak mówił, że ty jesteś najlepszy!

Szymoniak mówił, ale nie on decyduje. A Kowalski ma znajomości. Żona w urzędzie pracuje, siostrzeniec dyrektora to jego szwagier.

Nina poczuła ucisk w piersi. Czyżby nie było tak różowo, jak się wydawało?

Następnego dnia poszła do przyjaciółki Ludwiki, która pracowała w kadrach tej samej fabryki. Znała wszystkie przetasowania.

Słuchaj, Ludka zaczęła, nie zdjąwszy jeszcze butów co wiesz o awansie Włodka?

Ludwika nastawiła czajnik, wyjęła ciastka, usiadła naprzeciw.

Wiem, że jest taka wolna posada. I Włodek rzeczywiście jest wśród kandydatów.

A co więcej? Kto jeszcze? Jakie ma szanse?

Nino, wiesz, że nie mogę ujawniać służbowych informacji zawahała się.

Ludka, przyjaźnimy się tyle lat! Powiedz cokolwiek. Włodek się męczy, a ja nie wiem, jak pomóc.

Przyjaciółka milczała, w końcu pochyliła się bliżej:

Dobrze, ale tylko między nami. Szanse ma dobre. Naprawdę jest najlepszy. Ale jest jeden problem. Słyszałaś o nowych zasadach awansów?

Jakich zasadach?

Teraz przy nominacjach sprawdzają nie tylko kandydata, ale i jego rodzinę. Moralność, reputację, czy nie ma żadnych problemów.

Nina zmarszczyła brwi.

I co? U nas z Włodkiem wszystko w porządku. Jesteśmy wzorową rodziną. Dzieci porządne, nigdy żadnych skandali.

Oczywiście, oczywiście pośpiesznie przytaknęła Ludwika. Tylko wiedz, że sprawdzają bardzo dokładnie. Zwłaszcza teraz, gdy nowy dyrektor przyszedł. On stawia na dyscyplinę.

Wróciła do domu z głową pełną myśli. O jakiej sprawdzance mowa? Co mogliby u nich znaleźć?

Zaczęła przypominać sobie szczegóły. Syn Jarek pracował jako inżynier w innym mieście, żył spokojnie, założył rodzinę. Córka Kasia była zamężna, miała dwoje dzieci, mąż porządny. Sama Nina całe życie przepracowała w bibliotece, szanowana osoba. Włodek nigdy nie pił, nie awanturował się, sąsiedzi go chwalili.

Ale niepokój nie ustępował. Przypominała sobie każdy drobiazg, który mógłby zaszkodzić.

Wieczorem, gdy Włodzimierz wrócił,

Rate article
Fajna Tajna
No i co? Z Wojtkiem mamy wszystko w porządku. Jesteśmy wzorową rodziną, żadnych uchybień, dzieci wyrosły na porządnych ludzi.