Nina Pietrowna doskonale pamięta dzień, w którym musiała zadecydować o losie cudzego dziecka. Była środa, mąż wrócił z pracy wcześniej niż zwykle, ponury jak burzowa chmura. Bez słowa Wiktor wręczył jej kopertę.

Nina Nowak doskonale pamięta ten dzień, kiedy nagle przyszło jej decydować o losie nie swojego dziecka. Była środa, mąż wrócił z pracy wcześniej niż zwykle i był ciemniejszy od burzowej chmury. Bez słowa wyciągnął ku niej kopertę.
Co się stało?
Wera nie żyje. Bez mojej zgody nie mogą oddać Damiana do domu dziecka.

Że mąż miał syna z poprzedniego związku, Nina wiedziała jeszcze przed ślubem. Banalnie polska historia: w wojsku Piotr zakochał się na zabój. Po powrocie przywiózł dziewczynę do Poznania, wynajęli wspólnie ciasną kawalerkę. Dziewczyna jednak szybko spakowała walizkę i wróciła z powrotem na śląskie strony.

Jakiś czas potem przyszła pocztówka: Gratuluję masz syna! O co się tam rozeszło, Piotr nie opowiadał. Nina nie drążyła. Było, minęło po co wracać do przeszłości?

Gdy Nina była w czwartym miesiącu ciąży, była żona Piotra, Wera, nagle zjawiła się z rocznym Damianem na progu. Robiła sceny, chciała odzyskać dawne życie, ale Piotr łaskawie jej podziękował i został przy Ninie. Nina nie miała do niego żalu jakie można mieć pretensje o rzeczy sprzed ślubu?

Wera wystąpiła o alimenty, Piotr płacił regularnie. Wera więcej nie pisała, nie dzwoniła. Dopiero później dowiedzieli się, że dwukrotnie wychodziła za mąż, a po drugim rozwodzie nie zniosła życia i targnęła się na swoje życie.

Gdy do tego doszło, Nina i Piotr mieli już dwoje własnych dzieci syna Wojtusia, który był niewiele młodszy od Damiana, i małą Weronikę, ledwie roczną. Drugie dziecko zaplanowali, gdy wreszcie dorobili się własnego domu.

Dom był drewniany, bez wielkich luksusów, za to z czterema pokojami, podwórkiem, porządną szopą na narzędzia i małym ogródkiem. Po wynajmowanym ciasnym mieszkanku to była istna sielanka! Wojtuś przez tydzień ganiał po pokojach i wokół domu niczym łobuz spuszczony ze smyczy.

Że będzie musiała wychowywać cudze dziecko tego Nina się nie spodziewała. Damiana widziała raz, pięć czy sześć lat temu, i nic o nim nie wiedziała. Jaki jest? Co przeżył? Przerażenie mieszało się z troską. Z własnym, żywiołowym Wojtusiem czasami ledwo dawała radę, a tu nagle miała mieć pod opieką dwóch urwisów w podobnym wieku. Zgrają się? Piotr pracował bardzo dużo, dzieci praktycznie spadały na jej głowę.

Przez głowę Niny w sekundę przeleciało milion myśli. Piotr milczał w przedpokoju, twarz bez wyrazu.

Serce Niny ścisnęło się: wyobraziła sobie siebie na miejscu Piotra. Jak postąpiłaby, gdyby los sierocy zastukał, nie daj Boże, do drzwi w sprawie Wojtusia? Nagle wszystko nabrało sensu.

Piotrek, jasne, że bierzemy chłopca do siebie! To przecież twój syn, a dla naszych dzieci brat. Jeśli się nie zdecydujemy, jak z tym żyć? Gdzie dwoje, tam i trzecie się zmieści. Damy radę!

Miesiąc później Damian przyjechał. Cichy, lekko wycofany chłopak do wojowniczego, zawsze zaczepiającego Wojtka ani trochę niepodobny. Może dzięki temu się dogadali: niespodziewany starszy brat nie próbował być szefem, wolał iść za młodszym. Sytuację ratowała cudna Weronika mała, śliczna, zabawna, jakby kochała cały świat.

Jesienią Damian rozpoczął pierwszą klasę. Nauka szła mu znakomicie, chyba mama dobrze go do szkoły przygotowała. Finansowo lekko nie było, Piotr robił, co mógł, aż w końcu Nina także poszła do pracy. Dzieci podrosły i naprawdę pomagały w domu. Słowem, żyli zgodnie, bez dzielenia na swoje i nie swoje.

Kiedy Damian dostał się na uniwersytet, Nina poważnie zachorowała. Przez kilka miesięcy leżała w szpitalu, przeszła operację. Było ciężko, ale nie pozwalała sobie na rozpacz myślała o dzieciach, które jeszcze nawet nie wyszły na prostą, i wierzyła, że wyzdrowieje właśnie dla nich. Marzyła, żeby zobaczyć dorosłe, szczęśliwe dzieci, doczekać się wnuków. Piotra niestety ta sytuacja załamała zaczął zaglądać do kieliszka aż za często.

W wieku osiemnastu lat Damian stał się podporą rodziny. Przeniósł się na studia zaoczne, znalazł pracę. Najbardziej troszczył się o matkę: prawie codziennie odwiedzał ją w szpitalu, czytał jej na głos, wypytywał, jak przyrządzić potrawy, które lubią Wojtuś i Weronika, potem przynosił je do spróbowania. Do końca ukrywał też przed matką, że Wojtek wpadł w złe towarzystwo i miał kłopoty z prawem. Na szczęście skończyło się tylko na wyroku w zawieszeniu.

Nina w końcu wróciła do zdrowia. Z Piotrem już nie było jak dawniej nie umiała mu wybaczyć słabości i zdrady z najgorszych czasów. Na szczęście dom duży, więc można żyć trochę jak sąsiedzi. Piotr walczy ze swoim nałogiem, a potem znów wpada w ciąg i tak w kółko.

A rok temu Damian przyprowadził do domu narzeczoną. Dziewczyna, w której zakochał się jeszcze w przedszkolu! Studiuje psychologię i od razu zabrała się za ratowanie teścia przed zielonym smokiem. Życie płynie dalej, a wkrótce dom znów wypełni się dziecięcym śmiechem młodzi właśnie się dowiedzieli, że spodziewają się bliźniąt.

Każdego dnia Nina dziękuje Bogu za swojego najstarszego syna i wierzy, że żyje tylko dzięki temu, że przed laty znalazła w sercu miejsce dla nie swojego dziecka.

Rate article
Fajna Tajna
Nina Pietrowna doskonale pamięta dzień, w którym musiała zadecydować o losie cudzego dziecka. Była środa, mąż wrócił z pracy wcześniej niż zwykle, ponury jak burzowa chmura. Bez słowa Wiktor wręczył jej kopertę.