Zrozum, że ta staruszka nam nic nie warta! krzyczy Elwira, próbując przekonać córkę do swojego zdania. Urszula marszczy brwi, jakby miała zaraz płakać, po czym podnosi głowę: Dla mnie ona jest najdroższa Niktośka na świecie i tak już będzie!
Z rodzin wielodzietnych w małej wsi pod Bieszczadami wszystkie córki Iwona i Łucji wywiodły już mężów, a jedynie najmłodsza, Malwina najcichsza i najspokojniejsza pozostaje wolna. Najwyraźniej jej przyszły pan nigdy się nie pojawił albo zgubił w dalekiej krainie. Łucja współczuje córce. Malwina zostaje przy rodzicach, będąc ich opoką, dopóki jej braci i siostry, już mieszkający w mieście, nie mają własnych pociech.
Pierwszy z nich, Włodek, syn najstarszej siostry, przychodzi z niskim ukłonem i wielką prośbą: Ciociu Malwino, przyjdź do mnie opiekować się córką. Przedszkole nie przyjmuje, a żona musi wrócić do pracy. Malwina, już dorosła kobieta, staje przed dylematem: rodzice starzeją się, jak je zostawić? Bała się miasta, ale Włodek błaga, obiecując nie zaniedbać dziadków. Wcześniej przyjeżdżał pomagać w sianiu i naprawie dachu.
Rodzice namawiają córkę, by pojechała, mówiąc: Może w mieście poznasz jakiegoś mężczyznę. Nie była już starą kobietą, mimo że miała ponad czterdzieści lat. Nie wiedziała, że rodzeństwo już planuje, jak przetrwać, kiedy wyjadą w odwiedziny. W mieście Malwina zyskuje nową rolę zostaje nianią. Włodek myśli, że znajomość z rodziną zapewni jej dodatkowy dochód.
Starsza córka Włodka idzie do szkoły, druga już przychodzi. Po śmierci rodziców Malwiny, ona nie opiekuje się już dziećmi Włodka, lecz innym bratem i jego pociechami. Z biegiem lat jej praca krąży w rodzinie: przewozi dzieci do przedszkola, do szkoły, a czasem zdaje się, że jest niepotrzebna. Nagle bracia zaczynają przyjmować ją do domu. Dzięki, Włodek! mruczy w myślach Malwina.
Dwa lata przed tym, jak ciocia zaczęła wchodzić w życie wszystkich, dom wsi otoczony lasem pełnym grzybów i jagód, przy rzece zostaje sprzedany przez siostry Malwiny za sporo złotych. Włodek wymaga: Kupmy cioci małe mieszkanie, bo w domu ma swoją część. Niech nie mieszka pod krzakami!
Lecz co, jeśli umrze, komu trafi nasza mała rodzina? pytają siostry, martwiąc się o mieszkanie. Włodek, człowiek o czystym sercu, odrzeka: Kto podaje szklankę, temu i się przyda, albo jak Malwina zdecyduje. Niestety Włodek nie dociera do pięćdziesięciu, umiera na chorobę żołądka i raka.
Po jego odejściu rodzina zapomina o Malwinie. Dzieci dorastają, nie potrzebują już niani, a Malwina ma już ponad siedemdziesiąt lat. Zostaje sama w małym mieszkaniu, z jedynie stołem, szafą i rozkładaną łóżeczkiem. Przyzwyczajona do opieki nad maluchami, zaczyna odczuwać nudę. Wtedy przychodzi jej nowa praca.
W kolejce przy kasie w sklepie podchodzi do niej młoda kobieta: Przepraszam, czy nie opiekuje się Pan panią dziećmi? Moja córka, blada dziewczynka, po operacji serca nie może iść do przedszkola. Szukam najdobrszej niani z noclegiem. Malwina pochyla się do dziewczynki, a ta, rozpromieniona, szepcze: Idź, będę Ci opowiadać bajki. I tak Malwina zostaje nową opiekunką.
Urszula ma już cztery lata i jej wychowanie to czysta przyjemność. Dwie przyjaciółki, stara i mała, mieszkają razem w jednej przestronnej, jasnej izbie. Rodzice dziewczynki ciężko pracują, a ona spędza większość czasu z Kasią Malwiną. Urszula żartobliwie nazywa ją Kasia, a Malwina nie protestuje. Dziewczynka codziennie wykonuje ćwiczenia oddechowe, spaceruje z dala od zatłoczonych ulic i trzyma się rytmu. Niania, choć nie wykształcona, sumiennie spełnia wszystkie wymagania. Urszula rośnie zdrowo i silnie.
Wieczorem, gdy nadchodzi pora snu, dziecko prosi: Kasiu-Malwino, opowiedz mi o życiu. Niania snuje poważne, ale proste historie, które trafiają do serca małej Urszuli. Pewnego razu Malwina wspomina, że kiedyś wracała z żoną jednego z braci na statku do domu. Najstarszy brat wydał już pierwsze dziecko do przedszkola, a drugi właśnie miał przyjść na świat. Żona brata zabrała ją wcześniej.
Na statku spotyka młodą kobietę, Olikę, studentkę, która opowiada, że chłopak ją zostawił, a dziecko już się urodziło. Rodzice Oliki nie wiedzą o niczym i mogą ją wyrzucić z domu. Ola zostawia w ramionach Malwiny noworodka, mówiąc: Muszę kupić coś dla dziecka, zostaw go u Ciebie, Bóg cię pośle. Malwina przyjmuje małego, rozwija mu kołderkę, otula i śpiewa.
Po chwili dziecko otwiera oczy. Malwina, choć nie jest matką, zna się na pielęgnacji. W torbie Ola zostawia suchą mleko, termos z gorącą wodą i ręczniki, ale nie ma aktu urodzenia najprawdopodobniej urodziło się poza szpitalem. Statek odpływa, a Malwina karmi maleństwo, wspominając słowa Bóg cię pośle. Myśli, że może zabrać dziecko do wsi.
Wtedy żona brata przychodzi, wykrzykuje: Dlaczego przyjmujesz nie swoje dziecko? Mamy własne, krwi nie brakuje! Idzie do kapitana, wywołuje zamieszanie i zabiera dziecko z powrotem. Malwina nigdy nie wybacza sobie tej niepewności. Urszula, słysząc historię, obejmuje staruszkę: Mimo wszystko jesteś moja, niania. Malwina kiwa głową: Jesteś moja, kochana.
Po latach Elwira, która kiedyś wzięła od Malwiny wszystko, co mogła, zaczyna traktować ją jak nikogo. Najpierw niania była pełnoprawnym członkiem rodziny, dostawała jedzenie, pieniądze i szacunek. Z czasem Elwira proponuje: Wynajmijmy pokój Malwiny, zarobimy trochę i zapłacimy nauczycielkę muzyki dla Urszuli. W domu leży pianino, a Elwira chce, by córka grała. Malwina zgadza się, a mieszkanie wynajmują.
Siedem lat później Elwira sprzedaje udział w mieszkaniu po zmarłej ciotce. Zgoda Malwiny, a małe mieszkanie zamienia się w przestronną kawalerkę, współwłasność Urszuli i Malwiny. Rodzina już nie interesuje się staruszką, a ona spokojnie mieszka ze swoimi rzeczami: stołem, szafą i rozkładaną łóżką.
Urszula dorasta, zostaje piękną, zdrową dziewczyną, kończy szkołę i wyjeżdża na studia do Łodzi. Malwina przekazuje jej oszczędności, by mogła płacić czynsz i może jeszcze coś zostanie na wesele. W tym czasie Malwina zaczyna tracić wzrok, chadza po domu z ciężkimi krokami, pachnie starością. Elwira pyta, dlaczego jej mąż częściej zostaje po pracy.
Elwira przenosi Malwinę z jasnego pokoju do ciemnej szafy, mówiąc: Idźcie się stąd! i zwracając się na pan. Twierdzi, że Malwina jest nikim. Wszystko, co robiła dla rodziny, zostaje zapomniane.
W końcu siostra Urszuli zbiera dokumenty, by wstawić Malwinę do domu opieki. Znajduje wpływową znajomą, by przyspieszyć sprawę. Urszula, zajęta życiem studenckim, nie pamięta o niani, ale pyta matkę: Jak nasza niania? Nie słyszy odpowiedzi, bo matka mówi: Nic się nie stało, leży w ciemnym pokoju, Włodek uporządkował szafy, Malwina i tak nie widzi. Urszula otwiera szafę i widzi starą, zmęczoną Kasię-Malwinę.
Elwira odchodzi z kuchni, nie chcąc być świadkiem tego spotkania. Urszula przytula Malwinę, gładząc pomarszczone policzki, płacząc: Nianiu, wybacz mi, kochana. Jesteś moją jagódką, słodkim ciastkiem. Malwina szepcze: Urszulko, mała. Spotkałyśmy się. Dotyka twarzy dziecka i mówi: Jesteś piękna.
Dwie godziny później Malwina, podlane przez Urszulę, zjada obiad, siedzi na łóżku w dawnej izbie, uśmiecha się nieśmiało. Na kolanach ma małe pudełko z pachnącymi woreczkami: aromaterapią. Urszula podarowała jej suszone zioła i kwiaty, by poczuła się jak na kwitnącej łące.
W kuchni matka próbuje rozmawiać z rozgniewaną córką, tłumacząc, że opieka nad ślepszą staruszką jest trudna, a ojciec Urszuli przechodzi kryzys wieku. Urszula szeptem pyta: A jeśli zamknę cię w szafie za czterdzieści lat, zrozumiesz? Elwira krzyczy: Ta staruszka nam nikogo nie jest! Urszula wzdycha, podnosi głowę i mówi: Dla mnie jest najdroższą Niktośką na świecie i tak będzie!
Urszula odracza spotkanie z rodzicami narzeczonego, ale prosi, by przyjechali z Andrzejem, swoim chłopakiem. Przedstawia mu Malwinę, rozmawiając długo. Mieszkanie, które kiedyś było w spółwłasności, zostaje przejęte przez Malwinę i Urszuli. Kupują tanie meble z drugiej ręki.
Urszula nie liczy na Andrzeja, że poświęci własne życie opiece nad starą kobietą, ale on, student medycyny, rozumie sytuację i zostaje. Decydują się wziąć ślub białą suknię i małe przyjęcie. Urszula przechodzi na studia pedagogiczne, zostaje logopedądefektologiem.
Malwina, choć nie tak bezradna, jak twierdziła matka, potrafi samodzielnie zajmować się dziećmi w przedszkolu. Nie przywiązuje wagi do drobnych problemów starości.
Mamusiu, mój tata gromadzi dokumenty, żeby wstawić mnie do domu opieki, mówi siostra Urszuli. Dobrze, ale ja cię mam, i będę cię trzymała przy sobie. Tak Urszula zapewnia Malwinę, że nie skończy w przytułku.
Po ukończeniu studiów Urszula wraca do domu z wiadomością: Mamo, Andrzej oświadczył się! W weekend przyjedzie z rodzicami, chcemy przyjęcie, ale proszę, nie zapomnij o nianicy. Biegnie do pokoju, które kiedyś zajmowała Malwina. Elwira podąża za nią, nieco zakłopotana.
Mamo? krzyczy Urszula, nie widząc Malwiny. Elwira odpowiada: Nic się nie stało, leży w szafie. Twój tata przestawił półki, tak jest wygodniej, bo Malwina i tak nie widzi. Urszula otwiera szafę, odkrywa zmurszałą postać: Malwina leży na starym łóżku.
Urszula przytula staruszkę, gładząc zmarszczki, płacząc: Przepraszam, że tak Cię zostawiłam, kochana. Jesteś moją jagodką, słodkim wypiekiem. Malwina szepcze: Urszulko, mała, tak już było.
Dwa godziny później Malwina leży na łóżku, otulona pachnącymi woreczkami, z uśmiechem na twarzy. Urszula przynosi jej aromatyczną herbatkę i świeże kwiaty.
W kuchni matka próbuje wyjaśnić, że opieka nad niewidomą staruszką jest trudna, a ojciec Urszuli ma kryzys wieku. Urszula z gniewem pyta: A jeśli zostawię cię w szafie na czterdzieści lat, zrozumiesz? Elwira krzyczy: Ta staruszka nam nikogo nie jest! Urszula podnosi głowę i mówi: Dla mnie ona jest najdroższą Niktośką i tak będzie!
Tak Malwina, która przez całe życie była jedyną, której wszyscy się przyglądali, umiera w wieku dziewięćdziesięciu dwóch lat. Ostatni rok nie wstaje, żyje spokojnie i umiera cicho, dobrej duszy.



