12 czerwca 2023
Dziś wsiadłem do autobusu na przystanku w centrum Warszawy, tak jak miałem w planach. W pojeździe było już prawie pełno, został tylko jeden wolny fotel obok mnie usiadła kobieta, może kilka lat młodsza ode mnie. Nie zwróciłem na nią szczególnej uwagi, bo w głowie miałem całe mnóstwo spraw do rozwiązania siedem godzin jazdy przede mną, do rodziców na Pomorzu, a problemów nie ubywało.
Ledwo autobus ruszył spod Dworca Zachodniego, gdy poczułem delikatny aromat piżma i mocno palonej kawy tak intensywny i przyjemnie gorzki zapach, że od razu wróciły do mnie wspomnienia.
Lato, upał, miałem wtedy siedemnaście lat. Obok leżała na trawie nad Wisłą moja pierwsza dziewczyna, Zosia. Pachniała tak samo kawą i piżmem. Całowaliśmy się pod gwiazdami, ona śmiała się do mnie, obiecując, że zawsze będziemy razem, że nigdy mnie nie zostawi. Każde słowo odbijało się we mnie echem. Była moją pierwszą miłością, tak silną i namiętną, że byłbym gotów rzucić wszystko, naukę, plany na przyszłość, byle tylko być z nią.
Los jednak zechciał inaczej. Zosia pojechała na studia do Gdańska, tam poznała innego chłopaka i wyszła za mąż. Ja zostałem ze złamanym sercem. Od tamtej pory nie związałem się z nikim na poważnie, a mimo upływu dziesięciu lat, wciąż wracałem do tamtych wspomnień i do niej.
Spojrzałem ukradkiem na współpasażerkę obok. Serce zabiło mi szybciej, bo wyglądała niemal identycznie jak moja Zosia ciemne włosy, niebieskie oczy, delikatny nos i pełne usta, wysoka. Szok. Zebrałem się na odwagę:
Przepraszam, jak ma pani na imię? spytałem nieśmiało.
Malwina odpowiedziała z uśmiechem, patrząc mi prosto w oczy. A pan?
Michał. Miło mi panią poznać odparłem.
Przez chwilę tylko się uśmiechaliśmy, potem Malwina dodała:
Wie pan, to dziwne, ale wygląda pan dokładnie jak mój pierwszy chłopak, którego nie mogłam zapomnieć przez dziesięć lat. Też się rozstaliśmy w nieprzyjemnych okolicznościach. Znalazł nową dziewczynę i wyjechał do innego miasta.
To niesamowite przyznałem. Ja mam identyczną historię. Również pani przypomina mi moją dawną miłość, o której nie mogę zapomnieć. Czy to możliwe, żeby takie rzeczy naprawdę się zdarzały?
Może przeznaczenie gra z nami w jakąś grę? zażartowała Malwina. Może powinniśmy wymienić się numerami i zobaczyć, co z tego będzie?
Zgoda powiedziałem.
Jeszcze przez długie kilometry rozmawialiśmy, wspominając nasze dawne uczucia, pierwsze miłości i rozczarowania. Kto wie, jak ta historia się zakończy i czy los daje drugą szansę, choć z kimś innym, ale tak podobnym do tego, kogo wciąż nosiliśmy w sercu? Po dzisiejszym dniu wiem jedno życie potrafi zaskakiwać, a czasem warto pozwolić sobie na nowy początek, nawet jeśli jest naznaczony cieniami przeszłości.



