No wyobraź sobie Siedzę sobie spokojnie w domu, wreszcie trochę ciszy Hania, moja żona, dzisiaj uprzedziła, że będzie późno, bo w pracy nagle zrobiła się jakaś kontrola z Warszawy. Ja po swojemu, wszedłem do kuchni, otwieram lodówkę nic na kolację. Westchnąłem tylko, wstawiłem wodę na herbatę, zrobiłem sobie kanapki i rozsiadłem się w salonie przed telewizorem. Przeglądam kanały, aż w końcu znajduję sport mecz bokserski się zaczyna. Ale długo się nie nacieszyłem…
Dzwonek do drzwi. Wparowuje moja mama, Genowefa, nawet się nie przywitała, prawie mnie na progu przewróciła.
Maciek, słuchaj, co mi teraz opowiem! Basia z sąsiedztwa mi mówiła
Mamo, co znowu za dramat? pytam, bo już czuję, że zaraz poleci jakaś sensacja.
Bo twoja żona Hania ma drugie mieszkanie! Wynajmuje je komuś i pieniądze chowa przed tobą! Całkiem spore sumki, Basia mówiła, że jej siostrzenica teraz tam mieszka płacą Hani dwa tysiące miesięcznie i cieszą się, że tanio. Rozumiesz? A Hania już od dwóch lat je wynajmuje!
Mamo, czemu ty w ogóle słuchasz tej Basi? Przecież ona o każdej plotce w Radomiu wie, jeszcze je trochę podkręci po swojemu.
Ja wiem, Basia wyolbrzymia i zmyśla, ale tym razem to pewne! Dziewczyna zaręczyła się niedawno, z mężem wynajmują od Hani na tym osiedlu na Żeromskiego.
Oho mówię, bo już się zastanawiam, o co chodzi. Czemu Hania nic mi nie mówiła?
Ty się jej zaraz zapytaj. Bo prawda jest taka, że twoja żona cię robi w konia odkłada sobie na boku, a jak uskłada więcej, to cię zostawi! A jeszcze cię ogoli na amen rzuca typową dla siebie tyradą mama.
No to czekam. Hania wróciła jakieś półtorej godziny później, ja z mamą już trochę ochłonęliśmy znaczy mama bardziej, bo jeszcze mi kolację zrobiła i nakarmiła mnie, żeby nie siedzieć bezczynnie. Hania wchodzi do salonu, a my oboje patrzymy na nią jak na przesłuchaniu w komisariacie.
Mama zaczyna:
No powiedz, droga synowo, masz jakieś tajemnice przed Maćkiem?
Raczej nie Hania lekko zdezorientowana.
Nie masz? A mieszkanie na Żeromskiego w bloku numer czterdzieści trzy? mama wali z grubej rury.
Ale co ma piernik do wiatraka? To moje mieszkanie odpowiada Hania. I co w tym dziwnego?
Wynajmujesz je, a pieniądze przed Maćkiem ukrywasz! triumfuje mama.
Naprawdę, Haniu, sam się zastanawiam, czemu nic nie mówiłaś? Skąd masz to mieszkanie? pytam już poważniej. I na co idzie ta kasa?
Hania siada, mówi spokojnie:
To mieszkanie było mojej ciotki, Jadwigi takiej mojej przyszywanej babki ze strony mamy. Prawie trzy lata temu zmarła. Maciek, mówiłam ci o tym, wtedy nawet się cieszyłeś, że już do niej nie będę co weekend jeździć na grzyby i obiady. O pogrzeb cię poprosiłam o pomoc, ale miałeś wtedy taki sajgon w pracy, że nawet nie zaproponowałam.
A czemu ciotka zostawiła je właśnie tobie? dopytuje mama.
Bo tylko ja do niej jeździłam, nikt o nią z rodziny nie dbał odpowiada Hania.
Ale czemu Maćkowi nic nie powiedziałaś o spadku?! znowu mama swoje.
A co Maciek ma do mojego spadku? Przecież to moje osobiste sprawy.
Jak to co? tu mama się oburza. Twój mąż przecież!
No i? pyta Hania, jakby nie rozumiała problemu.
Ty się specjalnie głupią robisz? syczy mama. Przecież pieniądze z wynajmu powinny iść do wspólnej kasy, a ty wszystko przeznaczasz tylko na siebie!
Mam do tego prawo! Spadek to moja własność, a zyski z wynajmu też. I nie muszę się nikomu tłumaczyć Hania jej odpowiada twardym tonem.
Posłuchaj, Hania, rok temu remontowałem samochód, ile ja tam pieniędzy utopiłem dwie premię poszły! wtrącam się. A ty miałaś schowaną gotówę i się nie odezwałaś? Zawiodłem się
Maciek, to twoje auto, to ty nim jeździsz. Gdy proszę, żebyś mnie gdzieś zawiózł, wiecznie masz coś do roboty albo mówisz, żebym wzięła taksówkę. Przez ostatni rok może trzy razy mnie podwiozłeś: raz na zakupy przed świętami, drugi raz, kiedy zgubiłeś klucze i nie chciałeś czekać dwie godziny pod klatką, a trzeci raz jak sobie kostkę skręciłam i trzeba było jechać do szpitala. To niby dlaczego mam za twoje auto płacić z własnej kieszeni?
Ile już uzbierałaś z tych wynajmów? mama nie odpuszcza. Pewnie milion
Jaki milion, coś tam jest, ale do miliona daleko. Maciek, ty pamiętasz, że masz dwie córki na studiach? Kiedy im ostatnio przelewałeś jakieś pieniądze? Hania patrzy na mnie.
Myślałem, że same pracują zaczynam.
Pracują dorywczo! Ale jeśli mają same wszystko ogarniać, to kiedy się będą uczyć?
No dobra, ale czemu wcześniej nie powiedziałaś o tym spadku? pytam.
Hania wzdycha:
Bo nie miałam ochoty słuchać dwugodzinnego przesłuchania z waszej strony. I szczerze, miałam przed oczami przykład twoja mama i historia twojego brata z jego żoną. Jak ją do sprzedania mieszkania namówiliście, bo przecież po co jej kawalerka w bloku, jak można kupić działkę i wszyscy razem będziemy odpoczywać latem. Nawet nie będę przypominać, na kogo zapisaliście tę działkę To o to chodzi, żeby kolejne trzy godziny się z wami wykłócać?
Mama aż się zagotowała:
Bezwstydna jesteś, Haniu! Tylko o sobie myślisz!
Uczę się od najlepszych, pani Genowefko odpowiada spokojna Hania.
Maciek, słyszysz? Twoja żona mnie obraża!
Ja po prostu mówię jak jest! mówi Hania Skoro tak bardzo się interesujecie moimi pieniędzmi, to powiedzcie szczerze po co wam ta wiedza?
Bo powinnaś się dzielić! mama w swoim stylu.
Dzielę się. Na rzeczy, które są ważne dla mnie i dla moich dzieci. Nie na samochód Maćka ani kwiatki do waszej działki tłumaczy Hania.
Można by o tym chociaż porozmawiać marudzi mama.
Chyba mi ufacie, że w wieku czterdziestu sześciu lat potrafię zarządzać własnymi pieniędzmi?
No ale powinnaś myśleć nie tylko o sobie! denerwuje się mama.
Czyli o was? Właśnie dlatego nikomu nie zamierzałam mówić o tym mieszkaniu i tych pieniądzach! Swoje przeznaczam na siebie i dzieci i tak zostanie!
Czyli co, sama wszystkim będziesz zarządzać?
Tak.
I z Maćkiem się nie podzielisz? mama znowu.
Podzielę się, jak uznam to za stosowne. Wszystko przeznaczam na rodzinę moją rodzinę.
Ja do tej rodziny nie należę? pyta mama.
Pani Genowefko, moja rodzina to ja, Maciek i moje dzieci. A reszta to bliscy, ale nie wszystko im się od razu należy mówi Hania.
No i tak nic z Hani nie wydobyła, mama tylko się zjeżyła jeszcze bardziej i po paru dniach znowu wróciła z jakąś nową pretensją o sprawiedliwy podział. Ale na moją Hanię te jej sztuczki nie robią wrażenia. Złej niewieście wszystko na złe wychodzi i niech już tak zostanie!



