Niespodziewany gość

W małej wiosce o nazwie Słoneczna Polana unosił się zapach świeżo upieczonego chleba, który Cecylia Kowalska przygotowywała w starej piekarnikowej kuchni. Nagle do drzwi zapukano, a spokojną ciszę domu przerwał dźwięk stukotu. Cecylia wytrzęsła ręce w fartuchu i pośpieszyła otworzyć.

“Mamo, poznaj Kasię, moją narzeczoną” — na progu stał jej syn Paweł, promiennie się uśmiechając.

Cecylia spojrzała na dziewczynę i zastygła jak rażona gromem. Kasia była wysoka, niemal dwa metry wzrostu, w krótkiej spódnicy, na szpilkach, z wyraźnym makijażem i wielką torbą w dłoni.

“Dzień dobry” — wydusiła Cecylia, starając się ukryć oszołomienie. — “Stanisław, chodź tu! — zawołała męża. — Paweł przywiózł naszą przyszłą synową, poznaj ją!”

Stanisław, szurając kapciami, wyszedł w rozciągniętej koszulce. Gdy zobaczył Kasię, otworzył usta, jakby ujrzał ducha.

“No witajcie” — wyjąkał, po czym szybko zniknął, by się przebrać.

Cecylia spojrzała za nim z wyrzutem. Gdy syn dwa dni wcześniej powiedział, że przyjedzie nie sam, ucieszyła się. Pawłowi było już po trzydziestce — najwyższy czas założyć rodzinę. Wyobrażała sobie skromną dziewczynę, może z warkoczem, w prostej sukience. Ale Kasia? Takiej się nie spodziewała. Buty na obcasach, jaskrawo pomalowane paznokcie, torba, z której wystawały pióra — to był wyzwanie dla wszystkiego, co Cecylia uważała za normalne.

“Wchodź, Kasiu” — powiedziała, starając się zachować spokój. — “Stanisław, weź torbę, czego stoisz?”

Stanisław, już w czystej koszuli, wziął bagaż Kasi i zaprosił gości do środka. Cecylia wykorzystała chwilę, by szepnąć synowi:

“Pawle, kogoś ty nam przywiózł? Co to za styl?”

“Mamo, nie zaczynaj” — roześmiał się Paweł. — “Ona tylko z wierzchu taka. W środku to złoto, zobaczysz.”

Cecylia sceptycznie prychnęła i, żegnając się, mruknęła:

“Oj, Matko Najświętsza, co za niespodzianka.”

W domu zrobił się ruch. Mężczyźni coś szeptali przy stole, a Kasia rozlokowała się w pokoju Cecylii i Stanisława, rozpakowując swoje rzeczy. Gospodyni patrzyła ze zdumieniem, jak z torby wyłaniają się kapelusze z piórami, kostiumy kąpielowe i błyszczące tkaniny.

“A to co?” — podniosła z obrzydzeniem coś, co przypominało nitki.

“To bielizna” — odparła Kasia beztrosko. — “Chce pani? Mam więcej.”

“Nie, dziękuję” — burknęła Cecylia, czując, jak krew napływa jej do twarzy. — “A dlaczego w ogóle gospodarujesz w naszym pokoju?”

“U Pawła za ciasno, a wujek Staszek powiedział, że się nie gniewacie” — uśmiechnęła się Kasia.

“Wujek Staszek, tak?” — Cecylia spojrzała na męża. — “No, no.”

Chwyciła Stanisława za rękę i wyprowadziła na podwórze.

“Zwariowałeś? Oddajesz nasz pokój? Będziesz teraz spał na kanapie, ty gościnny!” — syczała.

Wtem z obory dobiegło muczenie krowy.

“Ojej, nie wydoiłam jeszcze Basi przez was!” — załamała ręce Cecylia i pobiegła do obory.

Kasia, usłyszawszy to, wybiegła za nią.

“Mogę spróbować? — zapytała nieśmiało. — Nigdy nie doiłam krowy.”

Cecylia zmierzyła ją wzrokiem od stóp do głów.

“W tym?” — wskazała sarkastycznie na szpilki Kasi.

“Zaraz się przebiorę!” — Kasia wpadła do domu i po chwili wróciła w szortach i bluzce.

Cecylia westchnęła.

“Dobrze, chodźmy. Tylko chustkę załóż.”

“A mogę kapelusz?” — zaśpiewała Kasia. — “Mam jeden, śliczny, z kwiatami.”

“Chustkę!” — ucina Cecylia. — “Kapelusz, proszę bardzo…”

W oborze podała Kasi wiadro.

“Doisz tak. A ja pójdę przygotować śniadanie.”

Minęło pół minute, a Kasia nie wracała. Cecylia nakryła do stołu i, mrucząc pod nosem, poszła sprawdzić. Zobaczywszy sytuację, nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. Kasia, z chustką przekrzywioną na bok, krążyła wokół krowy, zaglądając to z jednej, to z drugiej strony, i coś mamrotała.

“Nigdzie nie mogłam znaleźć!” — tłumaczyła się, gdy Cecylia, śmiejąc się, pokazała jej, jak należy doić.

Po śniadaniu Kasia postanowiła się poopalać. Rozłożyła koc, założyła kostium i położyła się na podwórzu. Stanisław, który przez tydzień unikał pracy, nagle chwycił za kosę i zaczął kosić trawę przy płocie, zerkaStanisław, który przez tydzień unikał pracy, nagle chwycił za kosę i zaczął kosić trawę przy płocie, zerkał na gościa, lecz gdy Cecylia rzuciła mu surowe spojrzenie, szybko wrócił do roboty, udając, że od zawsze był pracowitym gospodarzem.

Rate article
Fajna Tajna
Niespodziewany gość