Niespodzianka nie jest dla ciebie

— Mamo, tylko nie mów, że zapomniałaś! — pisnęła Kinga, wpadając do przedpokoju i zrzucając z ramion designerską torebkę. — No mamo! Przecież cię uprzedzałam miesiąc temu!

Zofia Stanisławowa powoli odwróciła się od lustra, gdzie poprawiała siwe włosy. Ręce lekko się jej trzęsły, lecz w spojrzeniu była cisza.

— O czym ty, Kinguś? — spytała cicho.

— Jak to o czym?! — Kinga cisnęła torebkę na kanapę. — O urodzinach Krzysia! Jutro ma piętnaście lat! A ty co, znowu bujasz w obłokach?

— Ależ nie, pamiętam… — Zofia opadła na fotel, składając ręce na kolanach. — Tylko myślę, że może nie warto aż tak hucznie…

— Nie warto?! — Kinga zastygła w pół kroku, wpatrując się w matkę. — To mój syn! Twój wnuk! Piętnaście lat! A ty mówisz — nie warto?

Zofia westchnęła. Wiedziała, co nastąpi. Jak zawsze, gdy Kinga przyjeżdżała z wnukiem na weekend. Córka od małego była taka — wybuchowa, wymagająca. A po rozwodzie stała się jeszcze gorsza.

— Kingu, uspokój się. Wszystko pamiętam. I prezent kupiłam, i tort zamówiłam w cukierni — powiedziała znużonym głosem. — Tylko myślę, że może on nie chce wielkiego świętowania? Stał się taki cichy…

— Cichy? — prychnęła Kinga. — To nastolatek! Wszystkie nastolatki są ciche przy dorosłych. Ale to nie znaczy, że nie trzeba świętować. Wręcz przeciwnie — trzeba pokazać, że go kochamy!

Z korytarza dobiegł skrzyp podłogi. Pojawił się Krzyś — wysoki, chudy, z niesfornymi ciemnymi włosami i poważnymi oczami ojca.

— Cześć, babciu — mruknął, przelotnie spoglądając na matkę. — O co się drzesz?

— Nie drze się, tylko omawia twój święto — Kinga momentalnie zmieniła ton na słodki. — Jutro twoje urodziny, słoneczko! Babcia zamówiła tort, ja przywiozłam prezenty…

— Nie trzeba mi nic — burknął Krzyś, siadając na skraju kanapy. — Dam radę.

— Jak to dam radę? — oburzyła się Kinga. — Piętnaście lat! To ważna data!

Krzyś wzruszył ramionami i wbił wzrok w telefon. Zofia spojrzała na wnuka z niepokojem. Coś z nim było nie tak. Od miesięcy przyjeżdżał coraz bardziej zamknięty w sobie, ledwie rozmawiał, a z matką odpowiadał półsłówkami.

— Krzysiu, a co byś chciał w prezencie? — spytała łagodnie.

— Nic — odparł, nie podnosząc wzroku.

— Jak to nic? — Kinga przysiadła obok syna. — Może nowy telefon? Albo komputer?

— Mamo, daj spokój — mruknął Krzyś i wstał. — Idę do siebie.

— Gdzie do siebie? — Kinga zerwała się. — Dopiero co przyjechaliśmy! Lepiej zaplanujmy, kogo zaprosić…

— Nikogo nie trzeba zapraszać! — Krzyś odwrócił się gwałtownie. — Jasne? Nikogo! Chcę być sam!

— Ale dlaczego? — zaskoczona spytała Kinga. — Wcześniej lubiłeś imprezy…

— Wcześniej… — Krzyś wykrzywił usta w gorzkim uśmiechu. — Wcześniej wiele rzeczy było inaczej. A teraz nie trzeba udawać, że te wasze urodziny nas wszystkich cieszą.

Wyszedł, trzaskając drzwiami. Kinga stała na środku pokoju z otwartymi ustami.

— Co się z nim dzieje? — zwróciła się do matki. — Przecież zawsze był taki wesoły!

Zofia ciężko westchnęła. Widziała, jak wnuk się zmienia. Jak cierpi przez rozwód rodziców, jak miota się między matką a ojcem, jak męczy się ich wzajemnymi pretensjami.

— Kingu, usiądź — poprosiła. — Porozmawiajmy.

— O czym? — Kinga nerwowo przechadzała się po pokoju. — Wszystko jasne! Sławek go nastawia przeciwko mnie! Wiem, jak on potrafi!

— To nie w Sławku rzecz — ostrożnie powiedziała Zofia. — Krzyś jest po prostu zmęczony. Waszymi kłótniami, ciągłymi przeprowadzkami…

— Jakimi kłótniami? — oburzyła się Kinga. — Nie kłócimy się! Rozstaliśmy się cywilizowan”A kiedy Kinga zobaczyła w oczach syna tę samą bezradność, którą czuła w sobie, zrozumiała, że najlepszym prezentem nie będzie tort ani zabawki, ale cisza, w której wreszcie usłyszą, jak bardzo się kochają.”

Rate article
Fajna Tajna
Niespodzianka nie jest dla ciebie