Nieprzyjemny posmak
Koniec, wszystko skończone, nie będzie żadnego ślubu! wykrzyknęła Agnieszka.
Ale dlaczego? Co się stało? zaskoczony Jakub próbował zrozumieć, przecież było dobrze!
Dobrze? prychnęła Agnieszka, no jasne po twojemu dobrze. Tylko zacięła się na chwilę, gorączkowo szukając słów powiem ci wprost: masz śmierdzące skarpetki! Nie chcę wąchać tego do końca życia!
Serio tak mu powiedziałaś? zszokowana mama Agnieszki nie mogła uwierzyć, gdy córka oświadczyła, że rezygnuje ze ślubu, niesamowite!
Dlaczego niesamowite? wzruszyła ramionami niedoszła panna młoda, przecież to prawda. Powiedz, że nie zauważyłaś.
Zauważyłam, oczywiście mama się speszyła, ale to przecież okropne. Myślałam, że go kochasz. Dobrze chłopak, a skarpetki no bez przesady, można to jakoś rozwiązać.
Jak niby? Nauczyć go myć nogi? Przebierać skarpetki? Psikać dezodorantem? Mamo! Słyszysz siebie? Ja miałam wyjść za mąż, a nie adoptować dorosłego chłopca!
To po co tak daleko z nim zaszłaś? Po co te dokumenty w urzędzie?
To wszystko przez ciebie! Kuba jest dobry, taki grzeczny, bardzo mi się podoba twoje słowa! Albo to: Masz już dwadzieścia siedem lat, pora na ślub, wnuki by się przydały. No co tak milczysz? Tak było?
Ale, Agnieszko, nie wiedziałam, że się jeszcze wahasz. Myślałam, że jest poważnie. broniła się mama. Cieszę się, że dobrze przemyślałaś sprawę i podjęłaś decyzję. Tylko, kochanie, to skarpety śmierdzą trochę przesada. Nie poznaję cię.
Zrobiłam specjalnie, mamo. Żeby dotarło. Po jego języku. Żeby już nie było powrotu
***
Na początku Jakub wydawał się Agnieszce zabawny i nieco nieporadny. Zawsze chodził w tych samych dżinsach i jednej koszulce. Nie popisywał się wiedzą o Sienkiewiczu, ale potrafił godzinami opowiadać o starych polskich filmach. W takich chwilach aż mu się oczy świeciły.
Było z nim łatwo i spokojnie.
To spokój właśnie oczarował Agnieszkę, która miała już powyżej uszu burzliwych relacji i szukania tego jedynego.
Po dwóch miesiącach randek w kinach i kawiarniach, Jakub, lekko zmieszany, zaproponował:
Może wpadniesz do mnie? Zrobię pierogi, sam lepiłem!
Brzmiało tak swojsko, tak domowo, że serce Agnieszki mocniej zabiło. A to sam lepiłem rozbroiło ją zupełnie.
I zgodziła się
***
Mieszkanie Jakuba nie przypadło Agnieszce do gustu.
Nie było brudu, ale był totalny chaos, nieład i jakaś beznadzieja. Szare, niepomalowane ściany, stary, obszarpany tapczan z pogniecionym wałkiem zamiast poduszki. Na podłodze stosy: pudełka, książki, stare gazety. W samym środku para trampek. Do tego stęchłe powietrze z zapachem kurzu i wilgoci.
Pokój przypominał raczej tymczasowe schronienie niż dom, do którego ktoś wraca z ochotą.
Jak ci się podoba moja twierdza? Jakub rozłożył ręce, a w jego uśmiechu była bezgraniczna duma. Nie widział nic niepokojącego wokół siebie.
Agnieszka wymusiła uśmiech chłopak podobał jej się, nie chciała się z nim pokłócić.
Przeszli do kuchni. Tam nie było lepiej: stół pod warstwą kurzu, w zlewie sterta brudnych talerzy, kubki z czarnym osadem. Na kuchence stara garnek, który widział lepsze czasy. Wzrok Agnieszki zatrzymał się na czajniku.
Ciekawe, jaki miał kolor na początku? pomyślała z niesmakiem.
Humor się popsuł.
Z rozkojarzeniem słuchała Jakuba, który z fascynacją coś opowiadał, próbując ją rozśmieszyć. Ale kiedy podał jej talerz z pierogami, stanowczo odmówiła, tłumacząc się dietą
Nie mogła przełknąć nic, co zostało przygotowane w tej kuchni.
W domu analizowała wizytę.
Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się drobiazgiem. No mieszka sam, no nie radzi sobie z porządkami i co z tego?
Ale pod tą całą niechlujnością Agnieszka zobaczyła coś głębszego: jak można tak mieszkać? Nie chodzi o lenistwo. Po prostu dla niego to normalność.
Pozostał nieprzyjemny posmak, krótko mówiąc
***
Potem Jakub przyszedł do Agnieszki z wizytą. Oficjalnie się oświadczył. Pierścionek wręczył. Złożyli wniosek w urzędzie. Rodzina szykowała już wesele.
Być narzeczoną to oczywiście miłe. Ale gdy Agnieszka zostawała sama, myśląc o Jakubie, który cały czas starał się sprawiać jej przyjemność, lepił swoje pierogi i opowiadał żarty i tak miała przed oczami… czajnik niewiadomej barwy!
Rozumiała: to nie tylko czajnik. To sygnał! Sposób, w jaki Jakub traktuje życie, dom, siebie. Zapewne i ją.
Pewnego dnia wyobraziła sobie wspólne poranki. Przeraziła się.
Obudzi się, wejdzie do kuchni i zobaczy niedopitą herbatę, okruchy na blacie. Jak powie: Kochanie, posprzątaj, proszę, spojrzy na nią zdziwiony, jak wtedy na swoje mieszkanie, i nie zrozumie, o co chodzi. Nie będzie się kłócić, nie będzie wrzeszczeć. Po prostu nie zrozumie. I każdego dnia będzie musiała tłumaczyć, sprzątać, przypominać. A jej uczucie będzie powoli umierać od setek drobnych, niewidzialnych dla niego zranień.
A mama szczęśliwa, że córka wychodzi za mąż.
***
Ślub
Cała lekkość i ciepło, które Agnieszka czuła przy Jakubie, zaczęły się ulatniać, zastąpione ciężką, lepką niepewnością.
Agnieszko pytał Jakub prawie co dzień, zaglądając jej głęboko w oczy wszystko dobrze? Kochamy się?
Oczywiście odpowiadała, czując, że coś w środku się łamie.
Aż w końcu nie wytrzymała i zwierzyła się przyjaciółce, Weronice.
I co z tego? nie rozumiała Weronika, bardzo zdziwiona. Kurz, czajnik Mój mąż zostawia po sobie Syrenę na kuchni i nie widzi problemu. Faceci nie dostrzegają takich szczegółów!
Właśnie! Nigdy nie dostrzeże wyszeptała Agnieszka. Ja będę to widzieć całe życie! I to powoli mnie zabije!
***
Nie obwiniała go. Nie udawał, był szczery. Po prostu żył w innym świecie tam, gdzie brudny talerz w zlewie to codzienność, a dla niej sygnał obojętności i braku zrozumienia.
Zrozumiała, że tu nie chodzi tylko o czystość. Tu chodzi o odmienny ogląd świata. Pęknięcie, które pojawiło się w niej, z czasem przerodziło się w przepaść między nimi.
Lepiej przerwać wszystko teraz, niż za kilka lat obudzić się na samym dnie tej przepaści.
Pozostało czekać na odpowiedni moment
***
Agnieszka z Jakubem zostali zaproszeni na domówkę.
Przyszli, zdjęli kurtki, buty w przedpokoju
Weszli do pokoju
Przykre odium podążało za nimi krok w krok.
Agnieszka nie od razu zorientowała się, skąd ten zapach.
Ale kiedy już wiedziała i zobaczyła, że wszyscy obecni też widzą zrobiło jej się tak wstyd, że chciała zniknąć. Bez słowa wybiegła do przedpokoju, szybko się ubrała i wyszła.
Jakub rzucił się za nią, dogonił, chwycił za rękę. Odwróciła się i niemal z nienawiścią wykrzyknęła mu w twarz:
Koniec! Nie będzie żadnego ślubu!
***
Ślubu naprawdę nie było.
Agnieszka uważa, że zrobiła dobrze i nie żałuje.
A Jakub
Wciąż nie rozumie, w czym był właściwie problem. No co tam skarpetki śmierdzą! Może by je zdjąłPo jakimś czasie, kiedy emocje już opadły, Agnieszka uśmiechnęła się lekko, wchodząc do swojego czystego, uporządkowanego mieszkania. Pachniało świeżością, nie było w nim ani jednej zbłąkanej skarpetki. Na parapecie kwitły fiołki, a na stole czekała jej ulubiona herbata w czystym kubku. Wiedziała, że jest sama ale po raz pierwszy od dawna nie towarzyszył jej nieprzyjemny posmak kompromisu.
Za oknem padał deszcz. Usiadła przy stole, otworzyła książkę i zanurzyła się w lekturze, a jej myśli powoli zyskiwały lekkość.
W tym samym czasie Jakub, siedząc na swoim tapczanie, patrzył na ulicę przez szybę. W ręku ściskał nowy, kolorowy czajnik. Pachniało płynem do mycia naczyń a on, choć nie rozumiał wszystkiego, czuł, że teraz jego życie też może zacząć smakować nieco inaczej.
I tak oboje zaczęli od nowa każde w swoim stylu, ze swoimi nawykami i nowymi nadziejami. A za drzwiami mokrego, pachnącego nowością świata, czekały kolejne historie bez kompromisu, bez pretensji, dokładnie takie, jakie każdy chciał mieć.
Może kiedyś, przypadkiem, spotkają się w kinie i uśmiechną do siebie, pamiętając, jak ważny jest własny spokój.



