Niepodległy

Nieugięta

Po rozwodzie i podziale mieszkania z mężem, Rozalia musiała zamieszkać niemal na obrzeżach miasta. Dostała dwupokojowe mieszkanie, które od dawna nie widziało remontu. Przynajmniej takie było jej pierwsze wrażenie. Ale Rozalia należała do kobiet, których nic nie przeraża zahartowała się w małżeństwie z tyranem.

Przed zakupem tego mieszkania przejrzała dziesiątki ofert, wszystkie jednak były za drogie. To jednak ją zadowoliło.

Babcia tu mieszkała powiedziała młoda, sympatyczna dziewczyna. Rodzice zabrali ją do siebie, bo jest już chora, a mieszkanie postanowili sprzedać. Trochę tu daleko. Mnie to nie odpowiada. Zwłaszcza że tata obiecał dołożyć, żebym kupiła coś bliżej nich.

Rozalia obserwowała dziewczynę, a ta ciągnęła dalej:

Wiem, że bez remontu, ale jak chcecie, wyceniłam je na tyle, na ile uznamy za stosowne.

I tak Rozalia kupiła to mieszkanie, które po prostu błagało o odnowienie. Kolejnym plusem było to, że biuro, w którym pracowała, byłoby oddalone o tylko trzy przystanki tramwajem. Wcześniej droga zabierała jej około czterdziestu minut.

Tadeusz, były mąż Rozalii, był prawdziwym despotą. Zrozumiała to dopiero później, kilka lat po ślubie, gdy już mieli syna. O rozwodzie pomyślała po kolejnej awanturze. Z natury była kobietą domową, gospodarną. W jej domu panował porządek i przytulność, ale gdy mąż wracał pijany, wszystko wylatywało w powietrze. Talerze w kuchni, wazy w pokoju, ubrania.

Co siedzisz? Wstawaj i sprzątaj! ryczał Tadeusz, gdy jego szał mijał.

Lubił patrzeć, jak Rozalia sprząta, a mieszkanie wcale nie było małe. Kiedyś wykupił od sąsiadów kawalerkę za ścianą i w ten sposób powiększył swoją dwupokojową. Rozalia stworzyła przytulny dom, dbała o czystość, gotowała z radością. Ale tych wybuchów wściekłości, które mąż coraz częściej demonstrował, nie mogła już znieść. Bała się, choć na szczęście jeszcze nie podniósł na nią ręki.

Na początku zdarzały się rzadko, ale z czasem coraz częściej. Gdy syn wyjechał na studia do Krakowa, Rozalia zdecydowała się na rozwód. Przeszła przez wiele, ale w końcu była sama w nowym mieszkaniu. Starała się, by Tadeusz nie dowiedział się, gdzie kupiła mieszkanie. Pieniędzy starczyło na zakup i nawet zostawiła trochę na remont. Wzięła dwutygodniowy urlop specjalnie, by wszystko ogarnąć.

Remont zrobię sama. Instalacja wodna w porządku, widać, że niedawno ją wymieniano. Tapety przykleję, coś pomaluję. Jeśli będzie trzeba, znajdę jakiegoś majstra z ogłoszenia. Chyba najpierw trzeba zrobić sufit podwieszany spojrzała smutno na łuszczący się w kilku miejscach strop.

Majstra do sufitów znalazła szybko, i w ciągu kilku dni było gotowe. Kupiła tapety, klej. Ogólnie wzięła się ochoczo do roboty, w końcu dla siebie. Przy tapetowaniu pomogła jej przyjaciółka Weronika. Gdy skończyły, obie były uradowane.

No, Rozalka, teraz u ciebie jest pięknie. Jasno, czysto, przytulnie. Tylko podłogę trzeba wymienić, położyć jasny laminat. Powiem mojemu Krzysiowi, on to umie. U nas sam kładł, świetnie wyszło. A i taniej ci wyjdzie. Kupi i przywiezie sam.

Oj, masz rację, Weruś, ale zanim zajmę się podłogą, muszę jeszcze pomalować kaloryfery. Nie podobają mi się, przemaluję je na kolor tapet.

Dobrze, jadę już do domu, pogadam z mężem. Nowe mieszkanie będziemy świętować, jak wszystko będzie gotowe śmiała się przyjaciółka.

Niedaleko mieszkania był mały sklep budowlany, do którego Rozalia wcześniej nie zaglądała. Ale farbę mogła kupić i tam, zamiast jechać do marketu. W sklepie panował półmrok.

Czy oni oszczędzają na oświetleniu? przemknęło jej przez myśl.

Za ladą, pochylony nad jakąś puszką, stał sprzedawca i monotonnie coś mieszał.

Dzień dobry przywitała się Rozalia, a on podniósł głowę.

W tym momencie oniemiała. Przed nią stał przystojny mężczyzna o jasnych włosach i niebieskich oczach, przypominał jakiegoś aktora. W tym słabym świetle wyraźnie go widziała. I przypomniała sobie myśli, z którymi szła do sklepu. Zastanawiała się, czym może ją zaskoczyć ta miejska peryferia. A tu, jak się okazało

Dzień dobry odpowiedział. Czym mogę służyć?

Farba macie farbę w kolorze kości słoniowej?

Jaka farba? Emalia, olejna

Oj, nie wiem.

Sprzedawca zaprosił ją do regału i, pokazując różne puszki, objaśniał:

Ta nadaje się do drewna, a tą dobrze maluje się rury

O, ja potrzebuję pomalować kaloryfery odparła Rozalia.

Postawił przed nią puszki z farbą, ona zapłaciła i wybiegła ze sklepu. W drodze do mieszkania złorzeczyła sobie w duchu, że nie rozwinęła rozmowy z tym przystojniakiem.

Zawsze tak jest. Gdy tylko ktoś mi się spodoba, od razu tracę rezon. A przecież był pretekst.

Marzyła już, jak poprosiłaby go o pomoc w malowaniu kaloryferów, ale to były tylko marzenia. Wzięła się do roboty tak energicznie, że pod wieczór wszystko było gotowe.

Zamknęła się w kuchni, gdzie stała jej rozkładana sofa na czas remontu, i otworzyła okno na oścież.

A tu wieczorami jest naprawdę przyjemnie, cicho, nie tak jak w centrum myślała, zasypiając. Jutro trzeba skończyć malowanie w kuchni.

Rano po śniadaniu sięgnęła po pędzel, ale był zaschnięty zostawiła go wczoraj bez namysłu.

No to znaczy, że znowu trzeba iść do sklepu nawet się ucieszyła, że znów zobaczy tamtego sprzedawcę.

Słucham panią powiedział uprzejmie.

Chyba mnie nie rozpoznaje pomyślała Rozalia i nagle wyrwało się jej: Dlaczego u was jest tak ciemno? Trudno cokolwiek zobaczyć.

Proszę pytać, wszystko pani wytłumaczę odparł spokojnie i opanowany, odpowiem na każde pytanie.

Mój pędzel zaschnął.

Proszę kupić olej lniany odpowiedział tym samym neutralnym głosem.

Niech będzie powiedziała już nieco przygnębiona, zapłaciła i wyszłaRozalia westchnęła głęboko, ale gdy następnego dnia znów przekroczyła próg sklepu, zamiast pędzla poprosiła o jego numer telefonu, a on ku jej zaskoczeniu wyjął z kieszeni nie tylko karteczkę, ale i pierścionek, który od lat nosił przy sobie, czekając na kobietę taką jak ona.

Rate article
Fajna Tajna
Niepodległy