Nie mogę zrozumieć, skąd w tobie taka silna zazdrość. Nie mogę. Każdego dnia, od kiedy zaczęliśmy się spotykać, słyszę tylko pretensje. W twoich oczach wieczne podejrzenia.
*Marcin, co to?* surowo zapytała dziewczyna, trzymając w dłoniach koszulę. *Ta różowa plama? To jakiś szmink? Tak? Pewnie znów zatrzymałeś się po pracy*
*Kasia, co ty wygadujesz?* zmęczonym głosem odpowiedział chłopak, rozkładając dokumenty. *Byłem na dyżurze. Jaki szmink? W oddziale jedyna kobieta to pielęgniarka, pani Grażyna. Naprawdę Jestem wykończony.*
Kasia zagryzła wargi, zmięła koszulę i wyszła do łazienki. Marcin ciężko westchnął.
Minęło już ponad pół roku, odkąd Kasia i Marcin byli razem. Wszystko wydawało się idealne poza jednym. Kasia była chorobliwie zazdrosna. Znajdowała powody do podejrzeń nawet tam, gdzie ich nie było.
*No spójrz!* jęknęła Kasia. *Na pewno mnie zdradza. Zobacz to.*
Podsunęła koszulę swojej siostrze i skrzyżowała ramiona. Jej twarz wyrażała ból i rozgoryczenie.
Agnieszka siostra Kasi przyjrzała się plamie, powąchała ją i parsknęła śmiechem.
*Śmiejesz się?!* oburzyła się Kasia.
*To dżem truskawkowy.*
Kasia wyrwała koszulę i przyłożyła do nosa. Jej zdumienie mieszało się z zakłopotaniem.
*Musisz się uspokoić. Nie rozumiem, skąd u ciebie ta obsesja.*
Kasia usiadła naprzeciwko siostry, opuszczając wzrok.
*Nie zaczęliśmy tak po prostu. Odebrałam go innej. Rozumiesz? Zdradził tamtą ze mną. I myślałam że ode mnie już nie odejdzie. Ale potem zrozumiałam, że to nieprawda. Odejdzie. I to szybko. I*
*To nie powód, by oskarżać go o zdradę. Naucz się ufać.*
*Ufam!* zaprotestowała Kasia. *Po prostu boję się go stracić.*
Agnieszka pokręciła głową, nie znajdując słów.
*Gdzie byłeś?* zapytała Kasia, zaciskając ramiona. *Pierwsza w nocy.*
Marcin przeciągnął się ze zmęczeniem.
*Kasia, sama mnie wypuściłaś z chłopakami. Oglądaliśmy mecz. Trochę pogadaliśmy, odpoczęliśmy. Co jest nie tak?*
*Tomek już dawno w domu, dzwoniłam do Anety. Gdzie spędziłeś te dwie godziny?*
*Tomek wybiegł wcześniej, bo obiecał żonie. Zostałem z Jackiem. Kasia, daj spokój. Idę spać.*
Marcin wszedł do sypialni i rzucił się na łóżko. Chciał zapomnieć, uciec od jej ciągłych podejrzeń. Pragnął znów poczuć spokój. Jak kiedyś. Ale Kasia, jak zwykle, wszystko zepsuła.
Kasia wyszła ze sklepu i ruszyła w stronę domu. Wpatrzona w telefon nie zauważyła nic wokół. Gdy przypadkiem odwróciła głowę, zamarła. Po drugiej stronie ulicy jakaś blondynka wisiała na szyi Marcina. Coś mu opowiadała z radością, a on bez skrępowania przytulał ją mocno.
Oczy Kasi zasnuły się mgłą. Rzuciła torbę z zakupami i ruszyła w ich stronę. Chwyciła dziewczynę za ramię i odciągnęła na bok.
*Wiedziałam!* krzyknęła. *Wiedziałam, że mnie zdradzasz! Wiedziałam! Jesteś podły. Okłamywałeś mnie cały ten czas. Nie* potrząsnęła głową. *Nie. Miałam rację! Ty ty zdrajco!*
Marcin patrzył na nią ponuro, jego dłonie zacisnęły się z gniewu, a wzrok pełen wyrzutu skierował na blondynkę, która stała z boku, kompletnie zdezorientowana.
*Kasia*
*Nie mów do mnie! Wiem, co powiesz. Nie chcę słuchać głupich wymówek.*
*To moja siostra. Cioteczna.* przerwał jej Marcin.
*Co?* Kasia zesztywniała.
*Córka cioci Hani. Znacie się. A Weronika to moja siostra, razem dorastaliśmy. Lepiej idź do domu. Tam porozmawiamy.*
Kasia posłusznie skinęła głową i odeszła, rzucając tylko krótkie: *przepraszam*.
Do domu Marcin wrócił późno. Był głęboko urażony. Jego usta zaciśnięte tak mocno, jakby ich nie było, a wzrok omijał Kasię.
*Marcin*
*Mam dość* powiedział cicho. *Nie rozumiem, skąd w tobie ta zazdrość. Nie rozumiem. Każdego dnia słyszę tylko oskarżenia. Patrzysz na mnie jak na zdrajcę. Wąchasz moje ubrania, sprawdzasz telefon To już przekracza wszelkie granice. I Jestem zmęczony. Naprawdę.*
*Marcin!* krzyknęła Kasia. *Chcesz się ze mną rozstać? Proszę Kocham cię! Wybacz mi, błagam. Nie wiem, co we mnie wstępuje, ale obiecuję, że to się nie powtórzy. Proszę*
Niemal padła przed nim na kolana, chwytając go za dłonie i zaglądając w oczy. Marcin żałował jej, kochał ją szczerze. Dla niej porzucił związek, który trwał pięć lat. Nigdy nie sądził, że zdobędzie się na taki krok. Ale Kasia Zdobyła jego serce. A teraz? Teraz wątpliwości toczyły go od środka.
*Kocham cię* szepnął, ściskając jej dłoń i patrząc prosto w oczy. *Ale to, co robisz, to nie jest normalne. Nie mogę tak żyć*
*Już nigdy więcej* łkała Kasia. *Tylko zostań. Nie rozumiesz, nie przeżyję bez ciebie.*
Marcin westchnął i przyciągnął ją do siebie. Nie potrafił. Nie potrafił odejść. Nawet po tym, co zrobiła.
Przez kilka miesięcy ich związek wydawał się idealny. Kasia nie okazywała zazdrości przynajmniej nie tak jawnie a Marcin znów cieszył się jej bliskością. Nie wychodził wcześniej do pracy ani nie zostawał dłużej niż musiał.
Nadeszła jesień, sezon przeziębień, pacjentów przybyło. Marcin nie mógł wracać wcześniej, był wykończony. Wracał, jadł kolację i szedł spać.
Kasia znów zaczęła podejrzewać najgorsze. Starała się wierzyć, tłumaczyć sobie, dlaczego jego koszula pachnie obcymi perf



