Niechciane dziecko
Jak chcecie nazwać swoją córeczkę? Starszy doktor z życzliwym uśmiechem spojrzał na młodą pacjentkę.
Jeszcze nie wybraliśmy imienia do rozmowy wtrąciła się Wioletta, siedząca na krześle przy łóżku. To ważna sprawa, Weronika musi dobrze się nad tym zastanowić.
Wcale nie chcę. Niespodziewanie dla wszystkich odezwała się sama młoda mama. Ja w ogóle nie zamierzam jej zabierać. Złożę zrzeczenie się praw do dziecka.
Co ty wygadujesz? Kobieta zerwała się z miejsca, rzucając ostre spojrzenie na dziewczynę, po czym zwróciła się do lekarza: Ona nie wie, co mówi. Oczywiście, że weźmiemy dziecko do domu.
Wrócę później, odpoczywajcie lekarz nie zamierzał słuchać rodzinnych kłótni.
Gdy tylko drzwi się zamknęły, matka zaczęła obsypywać dziewczynę wyrzutami.
Jak możesz mówić takie rzeczy? Co sobie ludzie o nas pomyślą? I tak już musiałyśmy przenieść się do Lublina, żeby utrzymać wszystko w tajemnicy. To dziecko musi zostać w naszej rodzinie.
A kto jest temu winien? Weronika spojrzała kobiecie prosto w oczy. Gdybyś kiedyś mnie posłuchała, nic by się nie wydarzyło. Skończyłabym szkołę i może dostała się na studia. Więc jeśli ci tak zależy na tym dziecku, sama się nim zajmij.
Dziewczyna odwróciła się do ściany, jasno dając do zrozumienia, że nie chce już rozmawiać. Wioletta jeszcze przez chwilę próbowała przemówić córce do rozsądku, ale pielęgniarka zaglądnęła do sali i poprosiła o spokój. Pacjentka potrzebowała odpoczynku.
Weronika została sama. Cicho szlochała w poduszkę, modląc się w duszy, by to wszystko jak najszybciej się skończyło.
Cichy stukot do drzwi sprawił, że otarła łzy, westchnęła głęboko i powiedziała:
Proszę wejść.
Spodziewała się zobaczyć pielęgniarkę lub, co najwyżej, ojca. Kobieta, która weszła, była jej jednak zupełnie obca.
W czym mogę pani pomóc? nikt nie wiedział, jak trudno było Weronice zachować spokój.
Przepraszam, usłyszałam przez przypadek Lekarze rozmawiali o tym tutaj, na korytarzu. Kobieta wyraźnie się wahała, nie chcąc być nachalna.
Tak, to prawda. Chcę zrzec się praw do dziecka. Chyba to panią interesowało?
Widziałam jak twoja mama…
Nie jest moją mamą! przerwała ostro Weronika, zrzucając maskę spokoju. To tylko macocha, która myśli o sobie za dużo. Moja prawdziwa mama pracuje za granicą.
Przepraszam, nie chciałam cię urazić kobieta była mocno zakłopotana. Sama wychowywałam się w domu dziecka, mam troje swoich pociech. Nie potrafię zrozumieć twojej decyzji. Boję się tylko o twoją córeczkę. Przecież ona niczemu nie zawiniła.
Takie maluszki szybko zostają adoptowane, tak mi powiedziano Weronika wzruszyła ramionami. Ja nawet nie potrafię wziąć jej na ręce, nie mówiąc już o przywiązaniu. Gdyby Wioletta wtedy się nie wtrąciła, nigdy by mnie tu nie było.
Jesteś już dorosła, mogłaś sama decydować. Masz przecież więcej niż piętnaście lat, prawda?
Wstyd na całą rodzinę! Weronika zadrwiła, powtarzając słowa macochy. Jak się teraz ludziom w oczy spojrzymy!
Nie rozumiem…
To może opowiem, jak było dziewczyna krzywo się uśmiechnęła. Może wtedy przestanie pani mnie osądzać.
**********************************************
Ostatni rok w liceum okazał się dla Weroniki pechowy. Najpierw Krzysiek, jej chłopak, został powołany do wojska, a w klasie pojawił się nowy uczeń. Syn bogatego warszawskiego przedsiębiorcy, zesłany przez ojca w karę do Chełma, od razu zaczął podrywać wszystkie dziewczyny. Nie interesowała go żadna relacja, chodziło tylko o kolejne podboje. Swoim zachowaniem psuł ojcu opinię, dlatego został odesłany na prowincję.
Patryk dawał dziewczynom drogie prezenty, zapraszał do klubów i restauracji. Większość ulegała jego urokowi, każda marzyła, że zostanie wybranką księcia.
Najbardziej opierała się Weronika. Była zakochana i nie potrzebowała nikogo oprócz Krzyśka. W końcu wydawało się, że Patryk zrozumiał, że nie ma u niej szans, i zajął się innymi. Przynajmniej tak myślała Weronika.
Jakże bardzo się myliła!
Pod koniec grudnia jedna z jej koleżanek obchodziła urodziny. Spotkała się cała klasa, pojawił się i Patryk. Przyszedł jednak nie po to, by świętować z jubilatką.
W środku imprezy Weronice zadzwonił telefon. Wyszła na korytarz odebrać, a gdy wróciła, obok jej miejsca usiadł Patryk. Najpierw nie zwróciła na niego uwagi, ale wkrótce źle się poczuła…
Rano z trudem otworzyła oczy. Patryk leżał obok, z zadowoleniem na twarzy.
A widzisz, a taka byłaś niedostępna powiedział tak, jakby nic się nie stało. To dla ciebie w ramach rekompensaty. Powiem szczerze, nie spodziewałem się, że twój Krzysiek to taki frajer.
Weronika ledwo dowlokła się do domu. Ledwo stała na nogach. Przechodnie patrzyli na nią z pogardą.
Nie szukała nawet kluczy, po prostu zadzwoniła do drzwi. Dobrze wiedziała, że Wioletta będzie w domu.
Gdzie się szlajałaś? rozgniewała się kobieta, gdy tylko ją zobaczyła. Całą noc cię nie było, nie odbierałaś telefonu! I jeszcze w takim stanie! Jakby ojciec cię taką zobaczył…
Zadzwoń po lekarza i policję przerwała jej dziewczyna. Chcę złożyć zawiadomienie. Niech go wsadzą.
Wioletta zesztywniała. Połączając to, jak wyglądała Weronika, z jej słowami, szybko pojęła, o co chodzi.
Kto?
Patryk, a kto? Weronika ledwo mówiła. Nikt inny nie miałby tyle bezczelności. Dzwoń, albo zadzwonię sama.
Zaczekaj z tym Wioletta zaczęła kalkulować. I tak go wybronią. Zrobimy to inaczej. Skontaktuję się z jego ojcem, niech zapłaci odszkodowanie.
Zwariowałaś? Weronika nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. Jakie odszkodowanie? Sama pójdę na policję!
Nigdzie nie pójdziesz! Kobieta chwyciła ją mocno za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju. Dziewczyna nie miała siły protestować. I tak oskarżą ciebie, na cały Chełm będzie wstyd. Zrobię wszystko po swojemu.
Weronice zginął telefon, zgubiła go lub zostawiła u koleżanki. Nie mogła też wyjść Wioletta zamknęła drzwi na klucz. Głowa kręciła się coraz bardziej, łóżko kusiło…
Kilka dni później pojechała do babci, która mieszkała ponad sto kilometrów od Chełma i była już bardzo schorowana. Nie chciała martwić babci, więc udawała, że nic się nie stało.
Po miesiącu dowiedziała się najgorszego tamta noc przyniosła konsekwencje. Była w ciąży.
Wioletta była wniebowzięta. Uznała, że dzięki temu dziecku zapewni sobie bezpieczną przyszłość. Dziadek dziewczynki obiecał porządne alimenty w złotówkach i miał dalej płacić za milczenie.
Tego, czego chciała Weronika, nikt nie pytał. Gdy tylko wspomniała o usunięciu ciąży, Wioletta wszczęła awanturę i zaczęła pilnować dziewczyny dzień i noc.
Dziadek nie był zadowolony, ale wypłacił pieniądze i obiecał regularne wsparcie.
************************************************
Teraz pani rozumie? Przez to dziecko straciłam wszystko. Krzysiek mnie zostawił, nie uwierzył ani słowa. Przyjaciółki się odwróciły, musiałyśmy przeprowadzić się do Lublina. Nie skończyłam liceum!
Przepraszam, nie powinnam cię oceniać, nie znając prawdy kobieta była zakłopotana. Ale przecież córeczka nic nie zawiniła.
Weroniko, musimy porozmawiać! do sali weszła stanowczym krokiem Wioletta, ciągnąc za sobą męża. Prosimy, by obcy opuścili salę, to sprawa rodzinna!
Kobieta spojrzała ze współczuciem i wyszła, cicho zamykając drzwi.
Nie zrujnujesz mojego planu. Jeśli zostawisz dziecko w szpitalu, nie wracaj do domu! I gdzie pójdziesz? Ukochana babcia nie żyje, jej mieszkanie poszło do twojego wujka. Będziesz żebrać?
Nie, pojedzie ze mną do sali weszła elegancka kobieta. Weronice zaświeciły się oczy.
Mamo! Przyjechałaś!
Oczywiście, że tak. Nie mogłam zostawić cię w potrzebie Joanna mocno przytuliła córkę. Gdybyś powiedziała mi wcześniej, już dawno byłabyś ze mną. Myślałam, że tu łatwiej skończysz szkołę.
Myślałam, że już mnie nie chcesz Weronika rozkleiła się jak dziecko.
Ktoś powtarzał mi, że nie chcesz ze mną rozmawiać. Prezenty wracały nierozpakowane, nie mogłam się do ciebie dodzwonić. Uznałam, że nie potrafisz mi wybaczyć. Ale dobrze powiedziała ciepło Joanna, wycierając łzy Weroniki zaczniemy nowe życie, wszystko zapomnisz…
********************************************************
Weronika wyjechała z Joanną. Dziecko zabrała Wioletta, licząc na dostatnią przyszłość. Ale… Gdy wpływowy dziadek dowiedział się o tym, przyjechał i zabrał wnuczkę do siebie. Patryk, choć się bronił, musiał uznać ojcostwo.
Weronika wreszcie odetchnęła. Jest przy niej jej mama, najbliższy człowiek ktoś, kto nigdy nie zdradzi ani nie porzuci…



