Dziś zapisuję tę historię, jakby była moim własnym wspomnieniem.
„Ty, Weronika, nie pierdź dużo. Najważniejsze, żeby dobrze wyjść za mąż. Przy każdym układzie będziesz na plusie” – pouczała krewna.
Weronika dorastała jako jedyna i ukochana córka, w której rodzice nie mogli się nachwalić. Pod koniec szkoły coraz częściej mówiła, że chce kontynuować naukę w Warszawie.
„Córko, mamy tu dobry uniwersytet. Po co ci Warszawa?” – pytał ojciec.
„Tato, chcę zostać dziennikarką. A po naszym uniwersytecie zostanę tylko nauczycielką.”
Długo rodzice nie zgadzali się puścić córki od siebie. Ileż filmów widzieli o pokaleczonych losach dziewczyn z prowincji, które próbowały szczęścia w stolicy. Ale w końcu ulegli. Ojciec skontaktował się z daleką krewną mieszkającą w Warszawie. Ta zgodziła się przygarnąć Weronikę na czas studiów. Radości Weroniki nie było końca. Obiecała rodzicom, że sobie poradzi, że nie będą się za nią wstydzić, wręcz przeciwnie – będą dumni.
Ojciec sam zawiózł córkę, upewnił się, że jest dobrze ulokowana, zostawił pieniądze na pierwszy czas i wrócił.
Weronika nie mieszkała u dalekiej krewnych za darmo. Sprzątała, chodziła na zakupy, gotowała. Sąsiedzi kręcili głowami, że Zosia zrobiła z krewniaczki służącą. Krewna ojca żyła sama, mąż dawno odszedł do innej, zostawiając jej mieszkanie. Uważała, że jej życie się udało. Mieszka w Warszawie, w stolicy, a nie gdzieś na prowincji. I pouczała Weronikę:
„Ty, Weronika, nie pierdź dużo. Studia to fajnie, ale dla kobiety nie są najważniejsze. Najważniejsze to dobrze wyjść za warszawiaka. Przy każdym układzie będziesz na plusie. Jak ja.”
Weronika słuchała i uśmiechała się pobłażliwie. O małżeństwie jeszcze nie myślała. Marzyła, by ją zauważono, doceniono jej talent, przyjęto do prestiżowej redakcji, a jeśli szczęście wybierze ją na swoją ulubienicę – pracować w telewizji.
Ale marzenia marzeniami, a życie często weryfikuje ambitne plany. Na trzecim roku Weronika zakochała się w Krzysztofie. Poznali się przypadkiem. Świętowali z koleżankami udaną sesję letnią. Krzysztof z kumplem też tam byli. Zauważył sympatyczną dziewczynę, zaprosił do tańca, potem odprowadził do domu.
Koleżanki namawiały Weronikę, żeby nie przegapiła takiego faceta. Osiem lat starszy, warszawiak, z mieszkaniem, przystojny. Krzysztof nie ukrywał, że jest po rozwodzie, że ma córkę. Ale kto nie myli się w młodości? Córka mieszka z matką, nie będzie przeszkadzać. A skoro tak, to znaczy, że dzieci lubi.
Weronika nie snuła planów, ale Krzysztof jej się podobał. Widział, że jest niedoświadczona w sprawach miłosnych, nie przOna jednak nigdy nie żałowała swojej decyzji, bo choć życie potoczyło się inaczej, niż marzyła, znalazła coś znacznie cenniejszego – siebie.



