Mam sześćdziesiąt dwa lata. Przez całe życie pracowałam w szkole jako nauczycielka. Mam dwoje dzieci — Michała i Martę. Michał ma trzydzieści trzy lata, pracuje jako tłumacz i językoznawca, a od pięciu lat mieszka za granicą. Tak zorganizował sobie życie i jestem z niego bardzo dumna! Szkoda tylko, że jego ojciec tego nie widzi, mąż zmarł, gdy Michał miał osiem lat. Córka Marta ma dwadzieścia osiem lat i niedawno wyszła za mąż. „Nareszcie!” – pomyślałam, ponieważ do tej pory Marta się z nikim nie spotykała, miała wielu kawalerów, ale była bardzo wybredna i szukała idealnego męża.
Nie wtrącałam się w sprawy mojej córki. Oczywiście udzielałam jej porad, ale mnie nie słuchała, a ja nie nalegałam, ponieważ każdy organizuje sobie życie tak, jak chce. Moim dzieciom zawsze życzyłam tylko tego, co najlepsze, chciałam, aby dorastały jako odpowiedzialni ludzie. Oczywiście jestem dumna z obojga dzieci, ale niestety Marta nie chciała studiować tak jak syn Michał, co pozwoliłoby jej na znalezienie stabilnej i dobrze płatnej pracy. Cały czas zajmowała się życiem osobistym.
Nie widziałam Michała od pięciu lat, ale często rozmawiam z nim przez Skype. Widzę, że syn lubi pracę i kraj, w którym obecnie mieszka. Mój syn ciągle wysyła mi pieniądze na konto, chociaż wiele razy prosiłam, aby tego nie robił, ale jest uparty i wspomaga mnie finansowo. Michał ma złe relacje z siostrą, nie podoba mu się, że wciąż dbam o nią jak o małą dziewczynkę. Uważa, że nadszedł czas, aby sama o siebie zadbała. Rzeczywiście, nie mam dużych pieniędzy, emeryturę dostaję niewielką, gdyż odeszłam z pracy z powodu problemów zdrowotnych. Pieniądze, które przysyła Michał, potajemnie daję Marcie. Oczywiście syn o tym nie wie, ponieważ miałby do mnie pretensje.
Gdy Marta oznajmiła, że wychodzi za mąż, byłam bardzo zadowolona z tak wspaniałej wiadomości! Wreszcie moje drugie dziecko zacznie szczęśliwe życie. Męża znalazła odpowiedzialnego i bogatego. Na początku bardzo mi się podobał, wydawał się przyjazny i miły, ale po pewnym czasie poznałam jego prawdziwe oblicze.
Jak się wkrótce okazało, mój zięć był prawdziwym skąpcem. Mimo że miał fortunę i pieniądze, był bardzo chciwy. Rzadko robił Marcie drogie prezenty, ale jeśli już coś jej podarował, to cały czas opowiadał, ile pieniędzy wydał i że powinna być mu bardzo wdzięczna.
Mieszkam w małym domu na wsi. Córka z mężem mieszka w stolicy. Mają własne mieszkanie i kilka samochodów. Kiedy odwiedzali mnie, nigdy nic ze sobą nie przywozili. Na moje urodziny mój „drogi zięć” dał mi w prezencie tani serwis do kawy, ale powiedział, że nie zasługuję nawet na taki prezent.
Wkrótce podupadłam na zdrowiu. Ciągle miałem problemy zdrowotne, ale nie chciałem iść do szpitala i leczyłam się sama. Tym razem jednak poczułam się bardzo źle i wezwałam karetkę. Byłam hospitalizowana, przeszłam szereg badań i okazało się, że mam raka piersi. Lekarze powiedzieli mi, że choroba jest zaawansowana i nie zostało mi długo życia. Oczywiście można było się leczyć, ale byłoby to marnowanie pieniędzy, ponieważ lekarze nie dawali szans na wyleczenie.
Córka nie zaoferowała mi swojej pomocy, nawet nie odwiedziła mnie w szpitalu. Postanowiłam zadzwonić do mojego syna. Michał natychmiast kupił bilet i przyjechał do mnie.
Postanowiłam nie tracić czasu i napisałam testament, w którym nie ujęłam córki i zięcia. Byłam przekonana, że nie potrzebują małego domu na wsi, ponieważ mają wszystko, czego potrzebują do życia. Zapisałam dom mojemu synowi. Teraz mieszka za granicą, ale niech ten dom będzie mu przypominał, że w każdej chwili będzie mógł wrócić do ojczyzny i będzie miał gdzie zamieszkać.
Gdy mój „ukochany zięć” dowiedział się o testamencie, natychmiast przyjechał do szpitala, aby zrobić mi awanturę. Przyjechała też z nim Marta. Zięć zaczął krzyczeć, że jestem złą matką, bo nic nie zapisałam swojej córce. Michał nie wytrzymał i uderzył szwagra za jego bezczelność i chamstwo. Na koniec zięć krzyknął:
-„Nie pozwolę Marcie nawet się z tobą pożegnać!” Marta cały czas milczała i słuchała tylko męża.
Córka nie przyszła się pożegnać…



