Nie wolno brać cudzych rzeczy
Dawno temu, w czasach, gdy jeszcze wszystko było inne, żyła jedyna córka swoich rodziców Wiktoria. Jej rodzice należeli do wykształconych ludzi, pracowali w Instytucie Badawczym w Warszawie, a ojciec był profesorem. Wiktoria zawsze pamiętała, że w ich domu było dużo gości.
Matka Wiktorii, pani Jadwiga, gotowała wyśmienicie. Co weekend piekła ogromne szarlotki, a stół zawsze był pięknie nakryty.
No Jadziu, jak zawsze śmiali się goście przy każdym spotkaniu i smacznie, i pięknie, aż się jeść chce!
Wiktoria nigdy nie była zmuszana do nauki. Sama była zorganizowana i odpowiedzialna od dziecka. Przychodziła ze szkoły, przebierała się, jadła, a potem od razu siadała do lekcji. W szkole uczyła się dobrze nie była prymuską, ale jej oceny zawsze były na poziomie cztery i pięć.
Wiktorio, byłaś na zajęciach muzycznych? pytała matka.
Tak, mamusiu, właśnie wróciłam.
Córka uczęszczała do szkoły muzycznej grała na skrzypcach. Uwielbiała grać, a kiedy trzymała instrument, zapominała o całym świecie. Była inspiracją dla innych uczniów, a nauczycielka zawsze ją chwaliła.
Szkolne lata minęły szybko. Wiktoria miała wielu przyjaciół i koleżanek, była towarzyska i życzliwa. Mieszkała z rodzicami w dużym mieście, więc marzyła by zostać tam na studia.
Ciebie to martwić nie trzeba mówiła przyjaciółka Ola twoi rodzice pracują w uczelni, zawsze coś wymyślą, żebyś się dostała. Ja to ledwo radzę sobie w szkole, gdzie mi tam do studiów.
To gdzie zamierzasz iść?
Nigdzie, idę do pracy. Mama jest sama, musi nas utrzymać, więc spróbuję zarabiać, to będzie jej lżej.
Wiktoria nie mogła tego rozumieć. Nigdy nie brakowało jej pieniędzy, rodzice dobrze zarabiali.
Mamo, tato, na bal maturalny potrzebuję nową sukienkę i buty uprzedziła Wiktoria.
Tak, kochanie, wiem, jutro jest wolne, pójdziemy na zakupy obiecała pani Jadwiga.
Kupili piękną sukienkę i buty w odpowiednim kolorze, zostało napisać egzaminy i rozpocząć nowy rozdział życia.
Wiktoria dostała się na Politechnikę Warszawską. Oczywiście rodzice pomogli, ale sama byłaby w stanie się dostać. Mama była bardzo towarzyska, miała znajomości wszędzie, więc dla bezpieczeństwa porozmawiała z kim trzeba.
No i wszystko jasne, kochani rodzice, wasza córka jest studentką! powiedziała radośnie Wiktoria, kiedy zobaczyła swoje nazwisko na liście przyjętych.
Gratulujemy, córko! ucieszył się ojciec, podarował jej nowy telefon, co wtedy było luksusem.
Na uczelni Wiktorii wszystko się podobało nauka, wykładowcy, nowi znajomi. Jej życie zupełnie się zmieniło: imprezy studenckie, egzaminy, kursy zupełnie inne niż w szkole. Z Olą teraz spotykała się rzadko, nie miała czasu, bo Ola pracowała na fabryce i prowadziła całkiem inne życie, z innymi ludźmi.
Latem Wiktoria jeździła ze studentami na akcje budowlane to był ciekawy czas. Była ładna i towarzyska, wielu chłopców się jej podobało, ale wielkiej miłości jeszcze nie spotkała to była tylko przyjaźń i miłe relacje.
Na ostatnim roku studiów Wiktoria poznała Marka. Marek odsłużył wojsko, pracował w zakładzie naprawy sprzętu AGD. Poznali się przypadkiem w kinie, do którego Wiktoria wybrała się z Olą, wreszcie miały wolny dzień.
Witam, mogę do was dołączyć? uprzejmie zapytał Marek, gdy dziewczyny piły koktajle w kawiarni kina przed seansem.
Jasne odpowiedziała Ola. Marek jednak cały czas patrzył na Wiktorię.
Marek, miło mi przedstawił się. Dziś dużo ludzi, ale film podobno nowy, więc warto zobaczyć.
Ja jestem Ola, a to Wiktoria odpowiedziała uśmiechnięta przyjaciółka.
Umówili się, żeby po seansie jeszcze się spotkać sala pełna, więc siedzieli osobno. W trójkę spacerowali do późna, Marek odprowadził dziewczyny, najpierw Olę, potem Wiktorię i poprosił o numer telefonu.
Marek był przystojny i ciekawy, uprzejmy i dobrze wykształcony, więc Wiktoria się w nim zakochała. Od tego czasu byli razem, a po pół roku wzięli ślub. Rodzice Wiktorii poznali Marka i zaakceptowali go, bardzo się im spodobał.
Po studiach Wiktoria pracowała niedługo, potem poszła na urlop macierzyński i urodziła syna Bartosza. Była szczęśliwa z Markiem, bo okazał się troskliwym mężem i ojcem. Dbał o rodzinę i pomagał jej w wszystkim.
Mamo, jak mi się udało z mężem mówiła często Wiktoria z Markiem czuję się bezpieczna.
Cieszę się, córko. Marek jest prawdziwym mężczyzną i dobrym ojcem mówiła Jadwiga, a ojciec świetnie dogadywał się z zięciem, grali razem w szachy, rozmawiali o wszystkim.
Jednak szczęście trwało krótko. Bartosz miał pięć lat, kiedy Wiktoria z Markiem mieli wypadek samochodowy. Motocykl wyjechał na drogę, Wiktoria wypadła z auta, co ją uratowało, a Marek zginął. Dobrze, że Bartosz był z dziadkami.
Panie Boże, za co? szeptała Wiktoria, budząc się w szpitalu. Obok siedziała matka.
Dziękuję Bogu, że żyjesz płakała Jadwiga choć masz złamaną nogę i żebra, to jesteś z nami, córeczko.
Wiktoria pochowała męża siedząc na wózku. Długo dochodziła do siebie, pomagała rodzina, mieszkała z synem u rodziców. Przeżywała żałobę, tęskniła za ukochanym, uratował ją tylko Bartosz.
Dziękuję Ci, Panie Boże modliła się, patrząc na obraz Matki Boskiej co stałoby się z moim synem?
Wiktoria musiała rozpocząć życie na nowo, bez męża.
Mamo, chcę wyjechać nad Bałtyk, mamy tam domek, chciałabym tam się przeprowadzić. Morski klimat mi pomoże, a Bartosz uwielbia morze. Będziecie nas odwiedzać, a tutaj wszystko przypomina mi Marka.
Rodzice się zgodzili. Po przeprowadzce Wiktoria poczuła spokój, praca w hotelu jako administratorka dała jej kontakt z ludźmi. Bartosz chodził już do szkoły. W weekendy chodzili nad plażę, odpoczywali razem.
Pewnego dnia zgubiła na plaży obrączkę była bardzo cenna, pamiątka po mężu. Wiktoria płakała, szukając w piasku.
Czemu pani płacze? zapytał mężczyzna.
Zgubiłam obrączkę, to dla mnie bardzo ważne
Kto chodzi na plażę w biżuterii?
Ja chodzę, jeszcze jakieś pytania?
Dobrze, pomogę pani. Nazywam się Krzysztof, a pani?
Wiktoria razem szukali w piasku, a na koniec obrączka znalazła się w jej ubraniu.
Dziękuję, Krzysztof.
Pani jest tu na wakacjach? zapytał Krzysztof jestem z kolegą, został w hotelu, wraca do siebie, dziś sam wybrałem się na plażę.
Ja tu mieszkam wyjaśniła Wiktoria.
Krzysztof zaprosił ją potem do kawiarni.
Chodźmy z plaży, bo się poparzymy, można usiąść w kawiarni, dzisiaj bardzo gorąco.
W chłodnej kawiarni pili razem koktajl. Syn był u dziadków w Warszawie na miesiąc, Wiktoria wysłała go tam, on sam chciał, a potem wróci na rozpoczęcie szkoły. Krzysztof od razu przyznał się, że jest żonaty, ma córkę i pracuje na lotnisku w Gdańsku.
Wiktoria opowiedziała mu swoją historię, o stracie Marka.
Dlatego zaczęłam życie od nowa wyjaśniła przeprowadziliśmy się z synem tutaj.
Przy Krzysztofie czuła lekkość był prosty w rozmowie, bez zbędnej manier. Po kawiarni odprowadził ją do domu i pożegnali się, ale za trzy dni Krzysztof czekał pod domem z wielkim bukietem kwiatów, gdy wracała z pracy.
Dzień dobry, zatęskniłem powiedział wręczając kwiaty.
Witaj, bardzo miło cię widzieć. Mam od jutra urlop ucieszyła się.
Super, teraz spędzimy razem więcej czasu. Zapraszam do restauracji, poznasz mojego przyjaciela.
W restauracji bawili się wybornie, potem Krzysztof został u niej. Stało się to, co miało się stać.
O Boże, zakochałam się przyznała sobie Wiktoria.
Po śmierci męża nie była z nikim, prawie cały urlop spędzili razem. Krzysztof zadzwonił do pracy i poprosił o wolne. Jednak musiał wracać. Po tygodniu zadzwonił:
Wiktorio, niedługo przyjadę Nie mogę bez ciebie żyć. Powiedziałem żonie, chciała rozwodu.
Los jeszcze raz postanowił ją doświadczyć.
Wiktoria była szczęśliwa, nie myślała o żonie Krzysztofa ani o jego dzieciach.
Też jestem kobietą i chcę być szczęśliwa.
Krzysztof wrócił, wzięli ślub, gdy tylko sprawy się ułożyły. Rok później Wiktoria urodziła córkę. Byli szczęśliwi.
Jednak los wystawił ich miłość na próbę po dziesięciu latach. Krzysztof zaczął ją zdradzać nadmorski kurort, pokus wiele. Oskarżenia, kłótnie, przyznał się do zdrady. Wiktoria widziała go z młodymi dziewczynami na plaży.
Złożyła pozew o rozwód, Krzysztof wrócił do Gdańska, znowu pogodził się z pierwszą żoną. Córki nie zostawił, płacił wysokie alimenty. Dzieci dorosły. Bartosz wyjechał do dziadków, skończył uczelnię, ożenił się w Warszawie. Córka została z Wiktorią, wyszła za mąż, zamieszkała osobno.
Wiktoria ma dwóch wnuków i jedną wnuczkę. Przyjeżdżają do niej, rodzice odwiedzają ją razem z Bartoszem. Całe jej życie to dzieci i wnuki.
A Krzysztof? Nie pojawił się już w jej życiu. Wiktoria postanowiła nie będzie już żadnych mężczyzn. Jest pewna:
Zapłaciłam za miłość do żonatego człowieka. Nie wolno brać cudzych rzeczy, nie budować szczęścia na nieszczęściu innych
Nie chce więcej wystawiać się na próby losu. Bo bumerang może wrócić i boleśnie uderzyć. Dlatego żyje samotnie.
Dziękuję za przeczytanie, za wsparcie i miłe słowa. Szczęścia i dobra wszystkim!


