Nie wiem, dlaczego zostałam żoną człowieka, który już przed ślubem chciał ode mnie odejść – historia…

Słuchaj, do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, czemu zdecydowałam się zostać żoną Tomka.

Ślub mieliśmy niedawno, w Warszawie. Cały czas myślałam, że Tomek jest zakochany we mnie po uszy. No wiesz, taki facet, który widzi tylko mnie, a na innych nawet nie spojrzy. Wszystko się układało, aż wydarzyło się coś naprawdę dziwnego i to wcale nie chodzi o zdradę, choć to byłoby prostsze do przełknięcia. To coś zachwiało moją pewność, że jesteśmy sobie pisani.

Możliwe, że sama trochę się przyczyniłam do tej sytuacji tak bardzo mi na nim zależało, że wybaczałam mu każdy wybryk, nawet te, które naprawdę nie przystoją dorosłemu facetowi. Darzyłam go taką miłością i uwielbieniem, że chyba poczuł, że może wszystko. Zaczął chodzić dumny jak paw, pewność siebie rosła mu z każdym dniem. Chyba myśli, że każda Zosia, Kasia czy Basia padłaby mu do stóp za jedno jego skinienie. Tylko, że jak patrzę na innych ludzi, to wcale nie jest taki chodzący ideał…

Tuż przed ślubem Tomek oznajmił, że potrzebuje kilka dni tylko dla siebie. Stwierdził, że musi pojechać w Bieszczady, odetchnąć od zgiełku miasta i pomyśleć o przyszłości. Oczywiście zgodziłam się nie chciałam robić z tego tragedii, bo może rzeczywiście musiał uporządkować sobie wszystko w głowie.

Wyjechał, odciął się od internetu, wyłączył telefon typowy Tomek! Siedział w górach, spał w schronisku, chodził po szlakach i rozmawiał z owcami, a ja w domu czekałam na każdy jego znak życia. Tęskniłam strasznie, liczyłam dni i godziny do jego powrotu.

Po tygodniu wrócił nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszyłam. Przywitałam go najcieplej jak umiałam, zrobiłam jego ulubione pierogi z jagodami, ugotowałam zupę krupnik, wypiłam z nim gorącą kawę. Byłam szczęśliwa ot, zaczyna się nasze wspólne życie!

Ale już następnego dnia zauważyłam, że coś jest nie tak. Tomek ciągle wychodził do przedpokoju, jakby czegoś szukał, albo znikał w drugim pokoju na kilka minut. Zaczął też kilka razy dziennie wychodzić z domu raz po bułki, raz po mleko, raz po gazetę pretekst gonił pretekst.

Któregoś dnia wyszłam do sklepu po świeże drożdżówki, a wracając zatrzymałam się przy skrzynce na listy. Była w niej koperta zaadresowana do mnie, ręcznym pismem Tomka. Okazało się, że list napisał podczas swojej nieobecności. Przeczytałam aż mi serce stanęło. Napisał tak:

Cześć. Nie chcę cię dłużej oszukiwać. Nie jesteś osobą, z którą chcę spędzić resztę życia. Nie będzie ślubu. Wybacz mi, nie szukaj mnie, nie dzwoń. Nie wrócę.

Bolesne, krótkie, jak policzek…

Wtedy zrozumiałam, dlaczego ciągle sprawdzał skrzynkę. Rozdarłam ten list, posprzątałam po nim i nie powiedziałam Tomaszowi ani słowa. Nie dałam mu poznać, że wiem. Ale powiedz mi jak mam dalej żyć z kimś, kto tak naprawdę nie chce ze mną być? Po co w ogóle się ze mną ożenił, po co udawał, że wszystko jest w porządku? Do tej pory nie mogę tego zrozumieć…

Rate article
Fajna Tajna
Nie wiem, dlaczego zostałam żoną człowieka, który już przed ślubem chciał ode mnie odejść – historia…