„Nie taka była matką: Życie byłej synowej po rozwodzie”

*„Nie taka znów matka” – opowieść Świętosławy Mikołajewnej o życiu byłej synowej po rozwodzie*

Świętosława Mikołajewna z Poznania nie może pogodzić się z tym, jak potoczyły się losy jej syna i jego byłej żony. To, kim stała się Ola po rozwodzie, teściowa określa jedynie jako „nieodpowiedzialną lekkomyślność”.

— Syn zostawił Olę z dzieckiem, tak, nie usprawiedliwiam go. Choć serce matki, chcąc nie chcąc, zawsze będzie się za nim troską napełniać. Ożenił się szybko, z pierwszą miłością – z Bożeną, z którą jeszcze na studiach się spotykał. Wtedy, gdy on służył w wojsku, ona wyszła za jego kolegę. A teraz się rozwiodła, syn spotkał ją przypadkiem w markecie – i wszystko się odnowiło. Mają już wspólnego syna. U niego niby wszystko w porządku.

Olę poznał po wojsku. Pracowali razem. Szybko wzięli ślub, urodziła się Weronika. Z początku wydawało się – rodzina jak skała. Ale potem, jak widać, stara miłość wzięła górę.

Rozwód przeszedł spokojnie, bez awantur. Syn odszedł, zostawiając byłej żonie mieszkanie, meble, wszystko. Zabrał tylko swoje rzeczy. Ola zachowała się godnie, nie utrudniała ani ojcu, ani babci spotkań z Werą.

— Ale to, co wyprawia po rozwodzie – to już rozumowi się wymyka – kręci głową Świętosława Mikołajewna.

Sąsiadki oczywiście od razu zaciekawiły się:
— Co, pije? Hula? Facetów przyprowadza?
— Nie – marszczy czoło Świętosława. — Nie pije, ani nie z tych, co za mężczyznami biegają. Ale zachowuje się, jakby w jej życiu wszystko było cudownie. Zawsze uśmiechnięta, ciągle z kimś się spotyka, to na działkę, to na łono natury, to na wycieczkę, to u niej goście. Jakby to nie ona została po rozwodzie z dzieckiem, tylko on!

Ola zabiera Werę wszędzie. Mówi, że świeże powietrze służy, że dziewczynce potrzeba towarzystwa, że koleżanki też mają dzieci. A Świętosławie Mikołajewnej to nie w smak:
— Kto wie, kto jeszcze bywa na tych piknikach? Facety? Rozwódki? Alkohol? Papierosy? Dziecko to wszystko widzi, słyszy. Co to za wychowanie?

Kobieta jest pewna – z wnuczką u niej byłoby lepiej:
— U mnie jadłaby domowy rosół i chodziła do teatru. A nie włóczyła się po koleżankach.

Świętosława próbowała wpłynąć na syna, by porozmawiał z byłą żoną:
— Powiedz jej, niech wprowadzi jakiś porządek w wychowaniu. Wera – to też twoja córka. Masz nową rodzinę – dobrze. Ale dziewczynka nie powinna rosnąć w takim cyrku.

Syn tylko ramionami wzruszał:
— Mamo, nie mam prawa się wtrącać. To ja zniszczyłem rodzinę. Ona sama wie, jak żyć.

Płaci alimenty, widuje się z córką, gdy Ola sama przywozi ją do babci. Do ich domu była synowa Świętosławy od dawna nie wpuszcza:
— Zawsze jakieś sprawy, zawsze nie pora. Jestem, mówi, zajęta. A ja jestem pewna, że po prostu boi się, że powiem jej prawdę w oczy. Może już nowego faceta znalazła. A nuż on Werę krzywdzi?

Ostatnio Ola stanowczo powiedziała przez telefon:
— Jeśli dalej będziecie się wtrącać w moje życie, to Werę do was przestanę przywozić. Będziecie się widywać raz w miesiącu w parku. I w ogóle, bądźcie wdzięczni, że nie utrudniam kontaktów. Inna na moim miejscu dawno by wszystkich odesłała, po tym jak wasz syn mnie zdradził i odszedł do innej. A ja dla córki się powstrzymuję.

Świętosława jest oburzona:
— Wyobraźcie sobie, jeszcze się na mnie obraża. Ja, wychodzi na to, dla wnuczki duszę bym oddała, a ona mnie za winną stawia!

— Co mam teraz robić? – skarży się kobieta przyjaciółkom. — Czy naprawdę nie można słowa powiedzieć, gdy coś się nie podoba? Czy już jestem nikim? Może porozmawiam z jej matką? Z tą dawną swatką? Niech swojej córce rozumu doda. Nie po to syna wychowałam, żeby teraz patrzeć, jak moja wnuczka rośnie w takiej lekkomyślności.

Co wy na to, dziewczyny? Mam rację, że się martwię? Czy może jednak odsunąć się na bok i nie mieszać? Ale jak spokojnie patrzeć, gdy moją wnuczkę wychowuje taka wietrzna kobieta?

Rate article
Fajna Tajna
„Nie taka była matką: Życie byłej synowej po rozwodzie”