Nie swój, nie z tej ziemi

Zaczęłaś, to dokończ! Michał podniósł głos na Zuzannę. A jak nie wiesz na pewno, to nie gadaj bez sensu
Wiem, uśmiechnęła się Zuzanna, patrząc mu prosto w oczy My z nią nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic
Michał i Kinga poznali się w zupełnie zwyczajny sposób. Była zima, chodniki pokryte lodem. Kinga szła rano do pracy, poślizgnęła się na oblodzonym chodniku i mocno upadła, uderzając się w kolano. Michał pomógł jej wstać i odprowadził do szpitala.
Rentgen na szczęście nie wykazał złamania, więc Kingę wypuszczono do domu z zaleceniami: oszczędzać nogę i założyć bandaż elastyczny na kolano. Michał przez cały ten czas nie odchodził od sympatycznej dziewczyny, nawet zadzwonił do swojego szefa, żeby wziąć pół dnia wolnego. Dopiero gdy posadził Kingę do taksówki, uspokoił się i ruszył do pracy, uprzedzając, że czeka na telefon od niej, by dała znać, że dotarła cała i zdrowa.
Kinga była zachwycona jego troską i uprzejmością. Takiego faceta jeszcze nie poznała, był naprawdę czarujący. Zaczął się najfajniejszy okres ich relacji. Codziennie wydzwaniali i pisali do siebie, rozmawiając o wszystkim. Michała interesowało wszystko, co dotyczyło Kingi każdego ranka życzył jej miłego dnia, wieczorami dobrej nocy, a w ciągu dnia dopytywał, czy się ciepło ubrała, czy jadła, jak tam w pracy, co u niej słychać.
On sam nie uważał tego za coś niezwykłego w jego rodzinnym domu zawsze dbali o siebie nawzajem. Michał mieszkał osobno, w mieszkaniu po babci, która mu zapisała je w spadku, a rodzice mama i tata mieszkali niedaleko, w sąsiednim mieście. Kiedyś wszyscy razem żyli pod jednym dachem i wynajmowali to babcine mieszkanie. W domu zawsze było ciepło, przyjaźnie i pełno zaufania. Po śmierci babci Michał był już wystarczająco dorosły, żeby zamieszkać samodzielnie, więc przeniósł się do tego mieszkania.
W kontaktach z dziewczynami Michał miał pecha, był z natury nieśmiały i zbyt spokojny, żeby zagadywać obce kobiety na ulicy. Na imprezy nie chodził, nie miał też kumpli do wspólnych wyjść. Poznanie Kingi wyszło przypadkiem dziewczynie trzeba było pomóc, a Michał nie umiałby przejść obojętnie, nie miał to w charakterze. Później doszedł do wniosku, że to chyba przeznaczenie ich połączyło.
Po dwóch miesiącach wzięli ślub. Tak wyszło. Michał niby dla żartu rzucił Kingi, by wyszła za niego, a ona od razu:
To zróbmy to! Chodźmy od razu i złóżmy wniosek do urzędu!
Do zamknięcia urzędu stanu cywilnego w Gdańsku mieli godzinę, ale udało im się dotrzeć. Ślub ustalili na najbliższy wolny termin. Rodziców Michała zdziwiła trochę ta nagła decyzja, ale od razu zaakceptowali wybór syna, bo Kinga od razu im się spodobała.
Mama Kingi mieszkała w sąsiednim mieście, więc Kinga zadzwoniła do niej z nowiną. Mama nie mogła przyjechać przez chorobę babci Kingi.
Ich małżeństwo układało się świetnie, byli szczęśliwi, nie kłócili się, a romantyzm trwał w najlepsze przez kolejne lata. Urodził się synek, Michaś, co tylko zwiększyło ich szczęście, choć i obowiązków przybyło. Któregoś razu, podczas imprezy urodzinowej, najbliższa przyjaciółka Kingi Zuzanna trochę przesadziła z winem i trzeba było wezwać taksówkę, by bezpiecznie dotarła do domu.
Wszyscy świętowali rocznicę ślubu w jednej z gdańskich restauracji. Rodzice Michała, pani Olga i pan Jerzy, byli, pięcioletni Michaś dzielnie zasiadał przy stole z dorosłymi i wznosił toast sokiem za szczęście, a Kinga zaprosiła jeszcze swoją ulubioną koleżankę, Zuzannę. Od lat były ze sobą jak siostry, a nawet bliżej. Ich przyjaźń zaczęła się jeszcze w liceum. Sytuacja Zuzanny zawsze była trochę mniej szczęśliwa miała już trzydzieści lat, jak Kinga, ale wciąż była sama. Przy Kingze ginęła była niska, nieco pulchna, z dość przeciętną urodą jakby ktoś nieudolnie szkicował jej twarz i zmazywał co chwilę. Większość chłopaków zwracała uwagę nie na nią, lecz na Kingę. Jednak bycie jej przyjaciółką miało zalety: mama Kingi nie pozwalała jej samej chodzić na randki, a z Zuzanną już tak, więc wychodziły razem większą paczką, czasem pięć osób, i Zuzannie też trafiało się czasami męskie towarzystwo. Ale nikt jej nie prosił o rękę inaczej niż Kingę, którą już od matury zarzucano propozycjami ślubu. Kinga jednak była zawsze bardzo wybredna. A potem poznała Michała i od tego momentu wszystko się zmieniło…
Zuzanna ledwo schodziła ze schodów z restauracji, trzy razy niemal nie wylądowała na podłodze, gdyby nie wsparcie Michała. Na górze czekała żona, synek i rodzice, a na Zuzannę czekała pod lokalem taksówka Kinga ją zamówiła, ale trzeba było tam zejść, a Zuzanna ledwo trzymała się na nogach. Michał nigdy nie widział jej w takim stanie, więc zaproponował jej pomoc do auta.
Szczęścia młodym! Ha-ha! Jedni mają farta, inni Ech, nie mam szczęścia w życiu! A Kinga zawsze miała! Od dnia, gdy się poznałyśmy. Wszystko się jej udaje! Facetów zawsze wokół niej pełno, a wy idioci nabieracie się! Głową trzeba myśleć, a nie No tak, bo ładna, to wam wyłącza rozum
Ledwo doszli pod taksówkę, kiedy Zuzanna szarpnęła się niespodziewanie, jakby przed chwilą nie była ledwo żywa, i nagle głośno rzuciła do Michała:
Wiesz w ogóle, czyjego syna wychowujesz? On wcale nie jest twój!
Co ty wygadujesz! Michał ledwo powstrzymał się, by nie spoliczkować kobiety. To, co powiedziała, aż zakręciło mu się w głowie, świat nagle wiruje, zaciska powieki, żeby to zatrzymać, miał ochotę potrząsnąć nią solidnie, by już się zamknęła i przestała gadać takie głupoty, ale ona, nie zważając na wszystko, mówiła dalej:
Zobacz, jak zbladłeś! Sam się nie domyśliłeś? Michaś urodził się za wcześnie! I ten szybki ślub naprawdę myślałeś, że Kinga tak się kochała, że musiała iść do ołtarza na już?! Ha! Nawet podobny do ciebie nie jest nie widzisz?! Kinga miała poprzedniego narzeczonego, oświadczył się jej. Bałamucił jej w głowie. A potem zdradził i rzucił ją dla innej! Tak jej i trzeba!
Michał z gniewem wsadził Zuzannę do taksówki i zatrzasnął drzwi. Ale ona zaraz się odezwała już z telefonu nie wiedząc po co, odebrał.
Popytaj Kingi! Ha-ha! Jak tylko ja mam być nieszczęśliwa na waszej imprezce, niech i ona teraz się pomęczy! rzuciła Zuzanna i wybuchnęła szorstkim śmiechem
Jeszcze przez cały wieczór w uszach Michała dźwięczał ten śmiech. Jak się nie starał, nie mógł wyrzucić słów Zuzanny z głowy. Przecież faktycznie Michaś urodził się trochę za wcześnie, ale nie myślał o tym przecież bywają dzieci wcześniaki, nie przejmował się wagą czy rozmiarem syna, bo był zbyt szczęśliwy, by się tym martwić. Chłopca pokochał od pierwszych chwil odkąd go zobaczył, nawet przez myśl mu nie przeszło, że nie byłby jego.
Rodzice Michała też uwielbiali wnuka, zapraszali ich do siebie na weekendy, zabierali go do zoo i do muzeów. Przeklęta Zuzanna, ona jakby otruła całe szczęście Michał nie mógł już o niczym innym rozmyślać, w głowie nagle jedno za drugim pojawiały się dowody Michaś drobniutki, jasnowłosy, a Michał czarnowłosy brunet. Mama Michała pocieszała, że przecież dzieciom włosy często się zmieniają. Ale jednak budowa ciała? Michał postawny, Kinga wysoka skąd Michaś taki drobny? Kolor oczu też inny Michał wariował od tych myśli. Cały tydzień nie poruszał tematu, ale w końcu nie wytrzymał. Zapytał Kingę
Kinga spojrzała na niego dziwnie, a potem
Wiedziałam, że kiedyś o to zapytasz. Skoro się domyśliłeś, to czemu czekałeś pięć lat, żeby o tym powiedzieć? zadrwiła, Mogłeś od razu! Rozwiodlibyśmy się. W końcu cię oszukałam! Postąpiłam podle, prawda? No mów, czemu nie krzyczysz na mnie?
Michał odsunął się od żony dlaczego ona mówi takie rzeczy? Tak ją kocha, że gdyby powiedziała prawdę wcześniej, pewnie by jej i tak wybaczył i ożenił się! A teraz? Mówi o tym spokojnie, jakby czekała na ten moment pięć lat. Rozwód? Wcale tego nie chciał Michaś jego ukochany syn Kochał tego chłopca całym sercem, nie zostawi go niech mówią co chcą. A rodzice? Powiedzieć im? Czy może lepiej zostawić to wszystko tak, jak jest? Czy będą kochać wnuka i Kingę tak samo?
Ale Kinga chyba nie była pewna jego uczuć. Pokłócili się ostro, Michał spakował rzeczy i wyprowadził się. Mieszkanie po babci akurat stało puste choć je wynajmował, teraz nie miał tam lokatorów. Przez dwa tygodnie żył tam w samotności, cierpiąc i tęskniąc za synem. I za żoną. Dużo myślał i postanowił, że nie zmieni niczego, że Zuzanna nie odbierze im szczęścia. Długo na to liczyła na darmo!
Wrócił do Kingi i do Michaśka.
Przepraszam, mówiłam ci okropne rzeczy, na które nie zasłużyłeś, płakała Kinga, Myślałam, że jak się dowiesz, przestaniesz mnie kochać i lepiej, żeby już ode mnie to usłyszeć Cały czas się tego bałam!
Oj, Kinga! Michał objął ją czule. Mieszkasz ze mną pięć lat, a ciągle mnie nie znasz. Czy ja bym zostawił was? Kocham was i ciebie, i Michaśka. Nic tego nie zmieni. Rozumiem cię i nie osądzam Bałaś się, to nic dziwnego to normalne. To prawdziwa miłość, nikt, nawet Zuzanna, tego nie zniszczy.
Naprawdę westchnęła Kinga, wtulona w niego z wdzięcznością, Ale jej już nie chcę widzieć więcej!
A co powiemy moim rodzicom? spytał Michał, Tak bardzo kochają Michaśka Jak im to wytłumaczyć?
Powiedzieli rodzicom. Po półtora miesiąca. Tylko nie o tym. Powiedzieli, że Kinga jest w ciąży i wkrótce będą mieć drugiego wnuka.

Rate article
Fajna Tajna
Nie swój, nie z tej ziemi