Nie rozumiałem, gdzie znika jedzenie przygotowywane przez moją żonę. Potem teściowa powiedziała nam prawdę
Na początku cieszyłem się, że moja teściowa mieszka blisko i codziennie do nas przychodzi, bo bardzo nam pomagała. Nasz syn często choruje, więc zdecydowaliśmy, że nie będziemy go posyłać do przedszkola. Moja żona poprosiła swoją mamę, żeby opiekowała się wnukiem.
Pani Grażyna się zgodziła, ale postawiła warunek że będzie przychodzić tylko na dzień, a wieczorem wracać do swojego mieszkania, żeby mieć spokój i odpocząć.
Czasem zdarza nam się mieć coś ważnego do załatwienia wieczorem albo po prostu chcemy wyjść razem, wtedy prosimy sąsiadkę o pomoc, a teściowa wraca do siebie, żeby nie była zbyt zmęczona.
Na początku wszystko układało się dobrze. Pośpiesznie wracaliśmy z pracy, dziecko było nakarmione i czyste. Potem pani Grażyna przestała na nas czekać coraz częściej wychodziła, zanim wracaliśmy.
Moja żona, Zuzanna, gotuje zawsze obiady na dwa dni. Co miesiąc dajemy teściowej kopertę z pieniędzmi przecież poświęca swój czas, za co bardzo jesteśmy jej wdzięczni.
Jednak zauważyłem, że przygotowane przez Zuzannę jedzenie znika znacznie szybciej. Pani Grażyna zjada bardzo mało, a nasz syn jeszcze mniej… Zapytałem więc, gdzie podziewa się reszta.
Przyznała wtedy, że po południu przychodzi mój teść. Dostaje u nas ciepły obiad, bo w domu nie ma siły gotować po powrocie. Więc mój teść właściwie codziennie je u nas.
Nie wiedziałem co powiedzieć. Teściowa wraca do siebie wieczorem czy naprawdę tak trudno jest przygotować coś samemu, choć raz w tygodniu? Teść przecież mógłby przychodzić tylko od czasu do czasu, a nie codziennie!
Często brakuje nam obiadu także dla nas samych. Zuzanna milczy, ale ja zacząłem kalkulować, że zatrudnienie opiekunki byłoby tańsze niż to układanie się z teściami…
Nie jestem zadowolony z takiego stanu rzeczy. Moja żona prosi mnie, żebym się nie odzywał. Ale czy naprawdę nikt nie rozumie, że my też mamy ograniczony budżet? Co miesiąc płacimy teściowej za opiekę nad dzieckiem, a jednak cała jej rodzina żywi się na nasz koszt. Czy ktoś jeszcze był kiedyś w podobnej sytuacji?
Z biegiem czasu zrozumiałem jednak coś ważnego relacje rodzinne wymagają szczerości i wzajemnego szacunku. Jeśli nie wyznaczymy granic, nawet najlepsi bliscy mogą nie zauważyć, że robią nam krzywdę, choć nie mają takich zamiarów. Dla dobra wszystkich należy rozmawiać otwarcie i dążyć do kompromisu bo rodzina jest najważniejsza, ale ważne są także nasze potrzeby i uczucia.



