Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo aż nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać. Od jakiegoś czasu zastanawialiśmy się z Małgosią, co się dzieje z jedzeniem, które ona przygotowuje. Wieczorem wracamy do domu, a w lodówce ledwo co zostaje, chociaż przecież gotuje z zapasem. A nasz syn Krzysiek, jak wiesz, je tyle co kot napłakał, a teściowa, pani Halina, niby też bez apetytu.
No i wiesz, na początku bardzo się cieszyliśmy, że teściowa u nas jest i pomaga, bo Krzysiek ostatnio często chorował, a nie chcieliśmy go posyłać do przedszkola. Małgosia dogadała się z jej mamą, że Halina przychodzi do nas codziennie i pilnuje małego. Sama powiedziała, że woli wracać na noc do siebie, żeby się wyspać i mieć trochę spokoju.
Jak mieliśmy jakieś sprawy do załatwienia wieczorem, to czasem prosiliśmy sąsiadkę, żeby popilnowała Krzyśka, a Halina szła już do siebie. Nie chcieliśmy jej przemęczać. No i tak na początku wszystko było super, wracaliśmy dziecko najedzone, czyste, ogarnięte, tyle że ostatnio pani Halina za każdym razem wychodziła zanim wrócimy.
A Małgosia, jak zawsze, gotuje na dwa dni do przodu. Każdego miesiąca dajemy teściowej kopertę z pieniędzmi tak po prostu, doceniamy to, że nas wspiera i chcemy się jej odwdzięczyć. Ale zaczęło się robić coraz bardziej dziwnie, bo z każdą kolejną wizytą coraz mniej jedzenia zostawało w domu.
Zagaduję więc raz teściową, czy wszystko w porządku, czy może coś z jedzeniem nie tak, a ona ze spokojem odpowiada, że po południu wpada jej mąż, czyli mój teść Wiesław. I że on zawsze coś przekąsi, bo nie ma czasu sam sobie gotować wieczorem. Czyli on po prostu przychodzi do nas na obiad codziennie i zajada to, co Małgosia przygotuje!
No powiem Ci, ręce opadają. Pani Halina kończy pracę u nas i idzie do domu, a Wiesław wpada i sobie ucztuje. Przecież można byłoby ugotować coś raz na tydzień dla wszystkich, a tu codziennie wyżera nam zapasy. Zrobiłem nawet rachunek i wychodzi na to, że taniej byłoby zatrudnić opiekunkę do Krzyśka!
Małgosia prosi, żebym nie robił afery, ale wkurza mnie to, że jej rodzice nie mają za grosz zrozumienia przecież my też musimy liczyć się z każdym złotym! Płacimy Halinie miesięcznie za pomoc z dzieckiem, a tu jeszcze dokładają sobie wyżerkę gratis. Serio, miałeś kiedyś podobną sytuację? Bo ja już nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.



