Nie pojmuję, jak to w ogóle możliwe! Matka zrobiła wszystko, by pozbyć się własnej córki.

Miałam najlepszą przyjaciółkę, której na imię było Dorota. Znałyśmy się jak łyse konie od lat. Dorota często żartowała, że jej życie to nie bajka, a raczej tragikomedia z mężem i matką spędziła dwadzieścia lat, a każdy dzień był niczym odcinek serialu Kiepscy.

Matka Doroty, pani Genowefa, była wyjątkową osobowością. Zawsze uważała, że jej córka jest jej dłużna co najmniej dwa życia, a nawet gdyby Dorota przyprowadziła do domu statuetkę Oscara, Genowefa stwierdziłaby, że stoi krzywo. Miała już swoje 85 lat, lecz energii nie brakowało jej ani trochę; mogłaby śmiało stanąć na czele klubu nordic walkingu.

Genowefa żyła w przekonaniu, że wszystko co złe spotkało ją przez Dorotę, zwłaszcza od czasu, gdy zaszła w ciążę, a jej mąż zwinął manatki i przepadł, znalazłszy sobie inną. Genowefa uznała, że najlepszym sposobem na odreagowanie jest przeniesienie całego gniewu na Dorotę, która zresztą podobna była do ojca jak dwie krople wody.

Dorota nie była dla matki córką. Była raczej pomocnicą domową, sprzątaczką, a czasem wręcz niewolnicą, ale nigdy ukochaną córeczką. Pracowała na dwa etaty, jednak po powrocie do domu nie miała zbyt dużo czasu na relaks od razu brała się za szorowanie podłóg i gotowanie. Genowefa unikała pracy domowej jak ognia, a gdy Dorota ugotowała coś, czego matka nie chciała, zaczynały się fochy i afery, jakby ktoś podał jej zupę z gwoździami.

Wyobraźcie sobie Dorota rzuciła pracę, żeby jechać na drugi koniec Warszawy, bo matka zachciała żurku z kiełbasą, a nie krupniku. Życie jak z reklamy, tylko bez happy endu.

Pewnego dnia Dorota miała urodziny. Ugościła nas wszystkich jak w najlepszej restauracji i przy stole było miło, choć dostrzegłam, że jest smutna. Szybko powiedziała mi, że znów poszło na ostro z matką. W efekcie wszyscy rozeszliśmy się wcześniej, bo atmosfera była jak pod koniec listopada zimna i melancholijna.

Następnego dnia rano dowiedziałam się, że Dorota zniknęła. Okazało się, że po naszym wyjściu Genowefa urządziła kolejną awanturę. Dorotę zawiodło serce, a nikomu nie przyszło do głowy wezwanie karetki. Odeszła w nocy, cicho i niesprawiedliwie. Tak to mama wygrywała w konkursie kto bardziej męczy matkę nocy, tylko niestety nie do śmiechu.

Rate article
Fajna Tajna
Nie pojmuję, jak to w ogóle możliwe! Matka zrobiła wszystko, by pozbyć się własnej córki.