Nie oddam cię nikomu.

Nie oddam. Nikomu cię nie oddam.

“Można?” – w uchylonych drzwiach gabinetu pojawiła się dziewczyna.
“Przyjęcie już skończone. Zapisy tylko na wizyty.”

Twarz dziewczyny wydała się Ewie Kowalskiej lekko znajoma. Miała dobrą pamięć do twarzy. Ale była pewna, że pacjentka nigdy wcześniej do niej nie przyszła.

“Przepraszam, ale terminów nie ma aż do końca miesiąca” – powiedziała dziewczyna.
“W poniedziałek otwierają zapisy na kolejne dwa tygodnie. Albo zapisz się do innego lekarza” – zmęczonym głosem zaproponowała Ewa.

Lekarze w klinice mieli do niej żal, bo wiele kobiet chciało trafić właśnie do niej.

“Chciałam tylko porozmawiać.”

I wtedy Ewa ją rozpoznała…

***

“Cześć!” – do gabinetu bez pukania wpadła Kinga, roznosząc wokół siebie zapach drogich perfum.
“Kinga, ile razy mówiłam, żeby pukać? Mogła być pacjentka na fotelu.”
“Na korytarzu nikogo nie ma. Więc jesteś wolna” – uśmiechnęła się przyjaciółka. – “Chodźmy do kawiarni? Muszę ci coś powiedzieć.”
“Mów tu. Po co iść do kawiarni?”
“Jak widzę ten fotel, brzuch mi się ściska. Jak ty tu w ogóle pracujesz?” – skrzywiła nosek Kinga.
“Przypomnę ci, że pomagam dzieciom przyjść na świat. Czy to nie ważna misja? Dobrze, zaraz się przebiorę” – powiedziała Ewa i zniknęła za parawanem.
“A sobie samej pomóc nie potrafiłaś” – cicho dodała Kinga.
“Podłe z twojej strony mi to przypominać” – odpowiedziała Ewa zza parawanu.
“Przepraszam, głupotę palnęłam.”
“No dobrze, stawiasz kawę i ciastko.” – Ewa wyszła uśmiechnięta.

Kawiarnia mieściła się w sąsiednim budynku. Zwykle bywali tam lekarze i pacjenci. Wieczorem przychodziła młodzież, ale jeszcze było za wcześnie, a personel spieszył do domów. O tej porze panowała cisza. Przyjaciółki zajęły stolik i złożyły zamówienie.

“Chciałaś ze mną o czymś porozmawiać” – przypomniała Ewa, gdy kelner odszedł.

Kinga sięgnęła po telefon.
“Co tak ciągniesz? Mów wreszcie” – przynaglała Ewa. – “Jesteś w ciąży?”
“Na szczęście nie. Mam już dość córki Tomka. Nie myślałam, że wychowywanie cudzego dziecka jest takie trudne. Strasznie uparta. Czy ja też taka byłam?”
“Kinga, nie przedłużaj. Jestem zmęczona i chcę do domu.”

Kelner przyniósł zamówienie. Kinga przejrzała coś w telefonie i podała go Ewie.
“Patrz.”
“Tomek. No i co?” – Ewa chciała oddać telefon.
“Popatrz uważniej. Kto jest obok niego?” – Kinga zmrużyła oczy, jak zawsze, gdy była zdenerwowana.
“Z jakąś dziewczyną. No i?”
“Przewiń dalej.”

Ewa przesunęła palcem. Na kolejnym zdjęciu Tomek obejmował dziewczynę, pomagając jej włożyć płaszcz. A potem… całowali się.
“No, co teraz powiesz? Poznajesz to miejsce?” – w głosie Kingi nie było triumfu, tylko smutek.

Ewa spojrzała na nią z bólem.
“Po co mi to pokazałaś?”
“Żebyś wiedziała. Ostrzeżona to uzbrojona. Tomek cię zdradza. Zobaczyłam ich przypadkiem. Wychodziłam z toalety w tej restauracji i zobaczyłam go. Najpierw chciałam podejść, myślałam, że jesteś gdzieś obok. A potem podeszła do niego ta dziewczyna. Nawet mnie nie zauważył. Wiesz, jak na nią patrzył?”

Ewa wstała od stolika.
“Ewa, przepraszam. Może nie powinnam ci pokazywać…” – zawstydziła się Kinga.
“Gdzie idziesz?”

Ewa wyszła na ulicę, łapiąc powietrze. Serce tłukło się w piersi. Szła, nie widząc nic wokół. Przed oczami stało ostatnie zdjęcie.

Byli małżeństwem od piętnastu lat. I przez ten czas nigdy nie udało jej się zajść w ciążę. Na początku Tomek ją uspokajał, ale z czasem przestali rozmawiać na ten temat. Widziała, jak szczęśliwy był, bawiąc się z dziećmi znajomych.

Rozumiała, że wcześniej czy później tak się stanie. Czego chciała? Mąż marzył o dzieciach, a ona nie mogła mu ich dać. Ale i tak nie była gotowa na jego zdradę.

Wróciwszy do domu, Ewa trochę się uspokoiła. Tomka jeszcze nie było. Siedziała przed telewizorem, lecz nie patrzyła w ekran. Nawet nie zauważyła, kiedy wszedł.

“Już w domu?” – zapytał.
“Oczywiście. Już prawie dziewiąta. A ty dlaczego tak późno?” – spytała napiętym głosem.
“Tak…” – Tomek rozluźnił krawat.
“Byłeś z nią?” – Ewa wyciągnęła do niego telefon.

Spojrzał na ekran. Jego ręka zawisła przy kołnierzu koszuli.
“Śledziłaś mnie?” – szarpnął guzik, który odleciał na podłogę.
“Nie. Kinga was przypadkiem zobaczyła.”
“To fotomontaż. Spójrz, ona mogłaby być naszą córką. Twoja Kinga się postarała.”

Nie ukrył jednak zdenerwowania.
“Powiesz jeszcze, że to ona cię uwiodła? Bądź mężczyzną, po prostu się przyznaj. Chciałeś dziecka, a ona ci je może urodzić. Albo już?” – Ewa spojrzała na niego z rozpaczą.
“Nie dręcz ani mnie, ani jej. Pewnie cię kocha, nie chce dzielić. Idź do niej.”

Tomek podszedł bliżej.
“Przepraszam. Myślałem, że będziesz krzyczeć, rzucać talerzami. A ty…”
“Wyjdź, bo jak trafnie zauważyłeś, zacznę tłuc zastawę.”

Tomek wyszedł. Ewa wyciągnęła z szafki butelkę koniaku, nalała do filiżanki i wypiła duszkiem. Alkohol palił gardło, żołądek się skurczył. Zakaszlała się, napiła wody. Po chwili odprężyła się, napiła jeszcze.

Rano obudziła się z bólem głowy. Chciała zadzwonić i wziąć wolne, ale stwierdziła, że praca ją rozproszy.

Po dwóch dniach przyszedł Tomek.
“Wziąłem rzeczy przy tobie. Nie chcę się chować jak złodziej.”
“Dobrze. Zabierz je. Gdzie z nią mieszkasz?” – spytała spokojnie Ewa.
“Wynajęte mieszkanie.”
“Jeśli to poważne, zamieńmy nasze. Dla mnie jedna to za dużo.”
“Pomyślę.”

Rozmawiali spokojnie, jakby nic się nie stało.
“I gdy Ewa trzymała małą Misię w ramionach, zrozumiała, że czas zagubionych marzeń się skończył, a nowe życie właśnie się rozpoczęło.

Rate article
Fajna Tajna
Nie oddam cię nikomu.