Nie można udawać, że wszystko jest jak dawniej

Nie można udawać, że wszystko jest jak dawniej

Od dziecka Kasia uwielbiała zapraszać koleżanki do domu. Mama zawsze się zgadzała, bo sama była taka. Jak tylko pamiętała, w ich domu stale gościli się przyjaciele mamy, zwłaszcza w weekendy.

Urodziny bez gości? Nigdy. Tata był inny spokojny, akceptował te wizyty, czasem nawet pił z nimi herbatę i żartował. Ale częściej siedział sam w garażu, bo przyjaciół prawie nie miał, co najwyżej sąsiadów.

Kasi podobało się, gdy koleżanki mamy wpadały nawet tak po drodze. Rzadko piły wino, tylko od święta, wolały herbatę lub kawę. Gdy przychodzili goście, mama od razu stawała się radosna, śmiali się, czasem śpiewali.

Mamo, czy Ania i Magda mogą do mnie przyjść? pytała.

Oczywiście, córeczko, na stole są ciasteczka i cukierki, poczęstuj je odpowiadała mama i wychodziła do pracy.

Gdy długo nikt nie zaglądał, mama piekła drożdżówki i mówiła:

Zaproszę chociaż Krystynę i ciocię Helenę, nasze sąsiadki. Kasieńko, idź po nie.

Tak mijali dni. Na studiach Kasia wracała na weekendy z koleżanką, czasem na wakacje, oczywiście za zgodą mamy. Jej zwyczaj przyjmowania gości odziedziczyła po matce.

Na ostatnim roku wyszła za mąż za kolegę z roku, Tomka. Mieszkali sami, ona zapraszała przyjaciół. Tomek początkowo protestował, ale zrozumiał, że to dla niej ważne.

Tomku, u nas zawsze byli goście, tak już mam. Nie masz nic przeciwko, jeśli i do nas będą czasem przychodzić?

U nas rzadko ktoś bywał, mama nie lubiła gości. Gdy ojciec przyprowadził kogoś z pracy, był skandal. Ale skoro cię to cieszy i tak się przyzwyczaił.

Razem wybierali, kogo zaprosić, aż uformowała się stała grupa. Tomkowi nie podobała się przyjaciółka Kasi Beata. Była samotna, owdowiała i często smutna.

Jak możesz się z nią przyjaźnić? pytał. Jest taka ponura, słowa z niej nie wyciągniesz. Po co w ogóle przychodzi, jeśli nie śmieje się z nami?

Ale ze mną rozmawia, daje dobre rady. Słucham jej. Beata nie jest zła, po prostu cicha. Możesz się przed nią wygadać, a nigdy nie zdradzi tajemnicy. Czasem potrzebuję właśnie takiej rozmowy.

No cóż, znalazłaś sobie towarzystwo

Nie, Tomek, lubię ją. Nie musi być duszą towarzystwa. Czuję się przy niej dobrze.

Czas mijał. Kasia z Tomkiem wybudowali dom, urodził się syn Tymek, a ona wciąż spotykała się z koleżankami. Czasem wychodzili z dziećmi, ale częściej siedzieli u nich, bo dom był przestronny.

Dwie przyjaciółki mieszkały z teściowymi, więc u nich nie było wesoło. Tylko Martyna miała własne mieszkanie z mężem i synem, ale i tak wolała przychodzić do Kasi. Czasem spotykali się z mężami ci popijali piwo w garażu lub wędzili kiełbasę. Tak spędzali czas.

Pewnego dnia Beata powiedziała:

Kasia, nie ufałabym Martynie. Uważaj na nią, za bardzo interesuje się twoim mężem.

Co ty mówisz? Martyna tylko lubi żartować broniła się Kasia.

Ale słowa Beaty utkwiły jej w głowie.

Może zazdrości, bo sama nie ma męża? Mama też mówiła, żebym trzymała się z dala od samotnych koleżanek. Może czas się odsunąć?

Porozmawiała z Tomkiem.

A nie mówiłem? Ta Beata jest jakaś dziwna

W końcu Kasia zerwała kontakt z Beatą, ale nic się nie zmieniło. Dalej spotykały się z koleżankami, pomagali sobie. Gdy ktoś wyjeżdżał, zabierali dzieci z przedszkola.

Kasia, odbierz mojego Olka, mój Rafał jest na rybach, a ja muszę zostać w pracy. Pomożesz?

Jasne, Martyna, przecież chłopaki chodzą do tej samej grupy.

Pewnego dnia Kasia spotkała Martynę w przedszkolu. Postanowiły pójść z chłopcami do parku. Gdy szły, Olek zapytał:

Mamo, czy wujek Tomek dziś przyjdzie? Wczoraj przyniósł mi chipsy.

Martyna zarumieniła się, a Kasia zaniemówiła.

Przecież Tomek był u brata, wrócił późno pomyślała. Ale skąd Martyna znałaby innego Tomka?

Nie poszły do parku. Martyna nagle złapała Olka za rękę:

Kasia, muszę wpaść do mamy, przepraszam i odeszła śpiesznie.

W drodze do domu Kasia przypomniała sobie, jak Tomek zawsze chwalił ciasta Martyny.

Martyna piecze najlepsze serniki! zachwycał się, a ona się rumieniła.

Twój mąż jest taki miły. Mój Rafał nigdy mnie nie pochwali mówiła.

Przypomniała też, że to z Martyną Tomek żartował najwięcej.

Czyżby? serce jej zamarło.

Nie mówiąc nic mężowi, zadzwoniła do żony jego brata:

Ania, kupiliście coś z mebli? Tomek mówił, że wczoraj wam pomagał

Twój Tomek? Nie był u nas odparła Ania. Nic nie kupowaliśmy. O co chodzi?

Ach, nic, pomyliłam się szybko odłożyła słuchawkę.

Tomek wrócił, po obiedzie wyszedł do garażu, zostawiając telefon. Kasia, choć nigdy go nie sprawdzała, tym razem to zrobiła. Była wiadomość od Martyny:

Twój Tomek był wczoraj u nas. Olek się wygadał przy Kasi.

Wpadła do garażu z telefonem:

Wytłumacz to!

Tomek przeczytał i westchnął:

Przepraszam, Kasia. To prawda. Byłem u Martyny.

Zdrajcy! krzyknęła i uciekła.

Tomek próbował się tłumaczyć:

Zapomnijmy o tym. Będzie jak dawniej.

Jak dawniej? Kasia była wściekła. Nie da się udawać, że nic się nie stało. Zdradziłeś mnie. A Beata miała rację, a ja ją odrzuciłam

Spakowała jego rzeczy i postawiła walizkę w progu. Tomek pojechał do matki.

Następnego dnia Martyna czekała na nią w przedszkolu:

Kasia, to nieporozumienie! TMartyna krzyknęła za nią: Nie potrzebuję twojego przebaczenia, bo i tak już go mam!, ale Kasia tylko odwróciła się i szła dalej, trzymając mocno dłoń Tymka, wiedząc, że czas próby dopiero się zaczyna.

Rate article
Fajna Tajna
Nie można udawać, że wszystko jest jak dawniej