Mamo, co Ty wygadujesz? Jak to nie masz z kim porozmawiać? Przecież dzwonię do Ciebie dwa razy dziennie zapytała zmęczona córka.
Ale nie, Julitko, nie o to mi chodzi westchnęła smutno pani Nina Borowska po prostu nie mam już przyjaciół ani znajomych w moim wieku. Z mojego świata.
Mamo, daj spokój. Przecież masz Marylkę ze szkoły! I w ogóle, jesteś bardzo nowoczesna, wyglądasz młodziej niż moje koleżanki. No mamusiu, no, wyjdź z tej chandry zmartwiła się Julita.
Wiesz przecież, że Maryla ciężko oddycha, ma tą swoją astmę i nie rozmawia za wiele przez telefon, bo się rozkaszle. A mieszka daleko, aż na drugim końcu miasta. Kiedyś przyjaźniłyśmy się we trójkę Pewnie Ci opowiadałam. Niestety, Hanki już dawno nie ma. Wczoraj wpadła do mnie Basia z sąsiedztwa. Zaprosiłam ją na herbatę, miła kobieta, często mnie odwiedza. Przyniosła drożdżówki piekła dla swoich. Opowiadała o dzieciach, o wnukach. Też już jest babcią, choć jest ode mnie jakieś piętnaście lat młodsza. Ale jej wspomnienia z dzieciństwa i lat szkolnych są już zupełnie inne.
A ja tak bardzo chciałabym pogadać z kimś, kto mnie naprawdę rozumie mówiła to wszystko córce, ale przecież wiedziała, że Julita jej nie zrozumie. Jeszcze jest młoda. Jej czas wciąż trwa za oknem. Ona jeszcze nie tęskni tak mocno do przeszłości. Julita jest cudowna, czuła, nie w niej problem.
Mamusiu, mam bilety na wtorek na koncert starych przebojów. Pamiętasz, jak mówiłaś, że byś poszła? Załóż swoją bordową sukienkę, w niej wyglądasz prześlicznie!
Dobrze, Julitko, wszystko w porządku Nie wiem, co mnie dzisiaj naszło. Dobranoc, zadzwonię jutro. Idź spać wcześniej, bo znowu się nie wyśpisz zmieniła temat pani Nina.
No to dobranoc, mamo. Do jutra Julita się rozłączyła.
Pani Nina patrzyła w milczeniu przez okno. Za szybą mrugały wieczorne światła Warszawy
Dziesiąta klasa, wiosna. Ile planów, ile marzeń! Zupełnie jakby to było wczoraj. Jej przyjaciółka Maryla podkochiwała się w Tomku Zielińskim z ich klasy. A Tomek no właśnie, jemu podobała się Nina. Dzwonił wieczorami na domowy telefon i zapraszał na spacer. A Nina traktowała go tylko jak przyjaciela po co go zwodzić.
Później Tomek poszedł do wojska. Wrócił, ożenił się. Zamieszkał w starym domu Maryli. I miał wtedy telefon Tamten numer Nina wystukała go z pamięci. Sygnał długo nie szedł, aż wreszcie ktoś odebrał. Najpierw tylko szelest, a potem cichy głos mężczyzny:
Halo, słucham.
Może już za późno? Po co ja w ogóle zadzwoniłam? Może Tomek już o mnie nie pamięta a może to wcale nie on!
Dobry wieczór głos pani Niny był lekko zachrypnięty ze wzruszenia.
Chwilę w telefonie coś szumiało, po czym usłyszała zaskoczone:
Ninka? Naprawdę to ty? No pewnie, że ty. Twój głos się nie zapomina. Jak mnie znalazłaś? Dziwny przypadek
Tomeczku, poznałeś mnie! aż zalała ją fala ciepłych wspomnień. Już dawno nikt nie mówił do niej Nina. Przeważnie słyszała mama, babcia albo formalne pani Nina. No, może jeszcze Maryla tak ją czasem nazywała.
A zwykłe Nina brzmiało tak wiosennie, rozświetlało każdą zmarszczkę jakby tych lat wcale nie było.
Nina, jak się masz? Ależ ja się cieszę te słowa były dla niej prawie jak prezent. Bała się, że nie pozna, że rozmowa będzie niezręczna.
A pamiętasz dziesiątą klasę? Jak my z Wojtkiem Wysockim was z Marylą po Wiśle woziłyśmy łódką? Ręce od wioseł miał zdarte do krwi! Potem jedliśmy lody na bulwarach, grała muzyka głos Tomka był cichy, zamyślony.
No jasne, że pamiętam Nina zaśmiała się radośnie a naszą wycieczkę klasową do Kampinosu? Myślałam, że z głodu nie wytrzymamy, bo konserw nie umiałyśmy otworzyć!
Haha, dokładnie! rozchmurzył się Tomek a potem Wacek wyjął scyzoryk i się udało, a przy ognisku śpiewaliśmy piosenki. To wtedy postanowiłem nauczyć się grać na gitarze.
I jak, udało się? głos Niny młodniał w sekundę od wszystkich tych wspomnień. Jakby Tomek ożywił w niej coś, co dawno spało.
A Ty teraz? zaczął nagle Tomek, ale sam sobie odpowiedział zresztą co ja pytam, po głosie słychać, że jesteś szczęśliwa. Dzieci, wnuki? No? I pewnie dalej piszesz wiersze? Pamiętam, pamiętam! Rozpłynąć się w nocy, zmartwychwstać o świcie! to było takie Twoje.
Zawsze byłaś dla innych jak promyk słońca, z Tobą u boku człowiek od razu czuł się lepiej. Twoi bliscy mają z Tobą prawdziwy skarb.
Daj spokój, Tomku, aż mi głupio moje czasy już minęły
Przerwał jej:
Oj, nie gadaj, rozsiewasz tyle dobrej energii, że telefon aż parzy! Żartuję. Ale serio, nie wierzę, że straciłaś radość życia. Twoje czasy jeszcze się nie skończyły. Słońce świeci dla Ciebie, Ninko.
Wiatr przegania chmury dla Ciebie.
I ptaki śpiewają dla Ciebie!
Tomeczku, Ty wciąż jesteś takim romantykiem A jak tam u Ciebie? chciała zapytać, ale nagle w słuchawce znów zaszumiało i połączenie się urwało.
Nina Borowska jeszcze chwilę siedziała z telefonem w ręce, wahając się, czy oddzwonić, ale uznała, że to może niezręcznie i już późno. Następnym razem.
Ale jakie to było cudowne! Ile radosnych wspomnień wróciło Zadzwonił domofon aż podskoczyła. To wnuczka.
Cześć, Zosieńko! Nie, nie śpię. Co mama powiedziała? Wszystko dobrze, mam super humor. Jutro idziemy z mamą na koncert. Wpadniesz rano? Świetnie, czekam, buziaki.
Pani Nina ułożyła się do snu w doskonałym nastroju. Tyle planów w głowie! Zasypiając, w myślach układała nowe wiersze
Rano postanowiła odwiedzić Marylę. Kilka przystanków tramwajem przecież jeszcze nie jest żadną emerytką o lasce.
Maryla ucieszyła się ogromnie:
No nareszcie, ile Ty się zbierałaś! O, kupiłaś torcik ajerkoniakowy? Mój ulubiony! Opowiadaj Maryla się rozkaszlała, łapiąc się za pierś, ale natychmiast machnęła ręką:
Nic mi nie będzie, mam nowy inhalator, jest dużo lepiej. Chodź, idziemy na herbatę. Ninka, Ty masz w sobie tyle energii, aż odmłodniałaś! Zdradź, co się stało?
Sama nie wiem Chyba piąta młodość roześmiała się Nina, krojąc torcik wyobraź sobie, wczoraj przez przypadek zadzwoniłam do Tomka Zielińskiego. Pamiętasz, Twój licealny ideał? Okazuje się, że pamiętał tyle rzeczy, których ja nie pamiętałam. Co tak zamilkłaś, Marylo, duszności znowu?
Maryla pobladła i spojrzała na przyjaciółkę dziwnie. Wyszeptała:
Nina, nie wiedziałaś, że Tomka już od roku nie ma? I nawet już od dawna tam nie mieszkał
Niemożliwe Ale przecież wszystko wiedział, mówił naszymi wspomnieniami Przed rozmową miałam podły nastrój. A po rozmowie poczułam, że wciąż żyjemy Że wciąż chce się żyć Jak to możliwe? Nina nie mogła uwierzyć.
Ale to był jego głos! Sam powiedział: Słońce świeci dla Ciebie. Wiatr goni chmurki dla Ciebie. I ptaki śpiewają dla Ciebie!
Maryla pokręciła głową, jakby nie wierzyła temu, co usłyszała. A potem powiedziała:
Wiesz co, Nina Nie wiem, jak to możliwe, ale chyba naprawdę się odezwał. To jego słowa, jego styl Myślę, że chciał Cię po prostu pocieszyć skądkolwiek. I chyba mu się udało. Dawno nie widziałam Cię tak radosnej i żywej.
Kiedyś ktoś pozbiera Twoje potargane serce do kupy. I przypomnisz sobie, że jesteś po prostu szczęśliwa.



