Ty nie jesteś żoną, tylko służącą. Dzieci nie masz!
Mamo, Hania zamieszka u nas powiedział Paweł, stanowczym głosem. Robimy remont. W ich mieszkaniu nie da się mieszkać, kurz wszędzie, hałas. Mamy przecież wolny pokój. Dlaczego ma się tam męczyć?
Paweł w ogóle nie wydawał się skrępowany swoim pomysłem. Zupełnie inaczej niż jego żona i matka. Pani Janina nie przepadała za synową, właściwie od początku.
Ja muszę pracować, nie mogę być wśród zgiełku i ludzi… szepnęła Hania ledwo słyszalnym głosem.
Pracowała zdalnie, potrzebowała odrobiny spokoju. Paweł całe dnie spędzał w pracy, a życie pod jednym dachem z teściową należało do najtrudniejszych doświadczeń. Hania przyzwyczaiła się do ciszy i tego, że w domu rządzą jej własne zasady. Tutaj nie miała na nic wpływu.
Spojrzała na panią Janinę; nagle zabrakło jej słów. Teściowa nie ukrywała niechęci, ale wyboru nie było. Wszyscy usiedli przy stole na kolację.
Haniu, możesz podać swoją sałatkę? zapytał Paweł z uśmiechem.
Pawle, nie jedz tego, przecież to sama chemia. Zrobiłam ci inną, zdrowszą wtrąciła się natychmiast pani Janina.
Wyraz twarzy Hani zmienił się błyskawicznie. Przecież Paweł miał alergię na pomidory jak można było o tym zapomnieć? Pani Janina zawsze lekceważyła tę przypadłość. Dla niej nie było sensu lecieć do lekarza, wystarczała tabletka i problem znikał.
Paweł jest uczulony, dlaczego wsadziłaś pomidory do tej sałatki? zapytała drżącym głosem Hania.
Oj, przesadzasz. Jeden pomidor nikomu nie zaszkodzi odpowiedziała sucho teściowa.
On naprawdę źle zareaguje.
Haniu, daj spokój. Znam swoje dziecko lepiej niż ty.
Jestem jego żoną, dbam o niego na co dzień.
Co z ciebie za żona? Służąca raczej. Dzieci ci brak! Jak będziesz miała dzieci, to pogadamy.
Hania poderwała się od stołu i z płaczem pobiegła do sypialni. Teściowa zawsze trafiała w najwrażliwszy punkt. Paweł rzucił się za nią, zmartwiony.
Przepraszam cię, Haniu. Może lepiej pójdę spać do rodziców albo wrócę do biura… Nie dam rady mieszkać z twoją mamą.
Pozwól, że z nią pogadam. Proszę, jeszcze raz.
Przerabialiśmy to już sto razy. Znowu będzie tylko gorzej. Nie dogadamy się tu razem…
Zdecydowali się wynająć na kilka miesięcy małe mieszkanie w Warszawie, żeby uniknąć kolejnej rodzinnej katastrofy. Teściowa była wściekła, ale musiała pogodzić się z losem. A Hania? Czuła ulgę, mając u boku wyrozumiałego męża, który zawsze stawał w jej obronie.



