Nie jestem gotowa, by wyjść za mąż. Jestem zbyt odpowiedzialną osobą, by wziąć los drugiego człowieka w swoje ręce…

Po ukończeniu studiów, Jagoda podjęła pracę w firmie, gdzie panował niezwykle serdeczny klimat zespół był zgrany, wszyscy dla siebie mili. Jej pojawienie się tylko spotęgowało dobrą atmosferę i jeszcze mocniej scementowało grupę. Jagoda była wyjątkowo czarująca i perfekcyjnie potrafiła sprawić, że człowiek czuł się przy niej swobodnie. Rozmawiając z nią, nie sposób było nie nabrać do niej zaufania. Mieszkała niedaleko nowego biura, w świeżo wybudowanym bloku na warszawskim Mokotowie.

Paweł, kolega z pracy, od razu poczuł do niej sympatię. Kiedy dowiedział się, że ma własne małe mieszkanie, promieniał nadzieją. Sam miał już prawie trzydzieści lat i wciąż niczego się nie dorobił. Lubił grać rolę ofiary losu. Codziennie dojeżdżał z podwarszawskiej wsi a cóż to był za dramat, gdy po pracy musiał wracać samotnie do domu! Zazwyczaj jednak nie docierał na wieś, bo koleżanki zabierały go do siebie na noc. Jagoda była dla niego jak postać z onirycznego marzenia w jej osobie nie dostrzegł ani jednej wady, ani zewnętrznej, ani tej wewnętrznej. Była idealna. Paweł przez trzy lata uczepiony jej życia jak rzep psiego ogona.

Jagoda jeździła często w delegacje, zdobywając porządne pieniądze w złotówkach. Paweł natomiast był słaby i wiecznie przemęczony planował kiedyś studia doktoranckie, jego zdrowie nie najlepsze, a po lekarzach chodzili razem częściej, niż chcieliby się przyznać. O dziecku nie było mowy.

O ślubie również nie. Czasami szef firmy wspominał podczas przerwy o swoim siostrzeńcu, który oświadczył się narzeczonej tuż przed ślubem, a potem odkryli, że dziewczyna miała już trzeci stopień nowotworu. Mimo to pobrali się, a młody mąż, pełen energii i zapału, dbał o swoją umierającą żonę… Trzy lata minęły. Jagoda w pewnej chwili pomyślała dziwną myśl, która jakby przypłynęła na żabie poduszce: “Mieszka na moim terenie, finansami się nie przejmuje, a o ślubie nawet słowa. Kiedy wyłożyła Pawłowi swoje żale, on bez większego przekonania kupił jej pierścionek i obwieścił wszystkim, że będzie ślub.

Gdy wróciła z kolejnej surrealistycznej delegacji, wieczorem przy talerzu pierogów Paweł wyznał: Nie jestem gotowy do ślubu. Jestem zbyt odpowiedzialny Nie wezmę losu drugiej osoby pod swoje skrzydła Zostaw sobie pierścionek na pamiątkę naszej pięknej miłości W Jagodzie wszystko się zmieniło. Nie spodziewała się takiego upominku od ukochanej osoby. Szef zaraz potem wysłał ją na kolejną firmową wyprawę, wręczając bilet do Teatru Polskiego i wygrażając, że jeśli nie pójdzie niech nie wraca do pracy. Tam, pomiędzy aksamitnymi fotelami, spotkała wdowca brata swojej kuzynki.

Usiedli obok siebie, jakby tak miało być od zawsze. Przez cały czas trwania służbowej podróży spędzali razem każdą wolną chwilę. W śnie: zupa grzybowa zamieniała się w łąkę pod Łodzią, tramwaje pływały po Wiśle, a oni śmiali się, trzymając czerstwe precle zamiast dłoni.

Jagoda zaszła w ciążę, a razem byli niezwykle szczęśliwi. Od razu, wśród kwiatów i dźwięku hejnału, zorganizowali ślub, gdzie Jagoda mogła poczuć się jak królewna z baśni Kraszewskiego. Trwało to dziesięć snujących się lat. Doczekali się dwóch synów, a w marzeniach już chodzili do sklepu po trzeci czekoladowy wózek nie było ważne, czy dziewczynka czy chłopiec, ważne, by zdrowe! Stali się rodziną silną, pogodną, szczęśliwą.

Paweł zaś dalej kroczył przez własny sen, nie wiedząc właściwie, czego szuka w tym dziwnym świecie. Uważał, że rodzina to przesadny luksus, który za dużo kosztuje, więc nigdy nie zdobył się na odpowiedzialność za drugiego człowieka. Gdy już spłacił kredyt za używaną skodę, natychmiast kupił sobie nowego laptopa za jeszcze większy kredyt. To wydarzenie odnotował nawet sklep komputerowy na swojej stronie internetowej. Nikt dziś nie wie, czy w ogóle uda mu się spłacić ten dziwaczny kredytCzasem marzył, że spotka jeszcze kogoś tak czarującego jak Jagoda w tych snach coś pękało mu za mostkiem, lecz codzienność zapełniał kolejnymi planami na jutro i jeszcze nowszymi zakupami. W biurze ludzie powoli się zmieniali, ekipa rozjeżdżała się w świat, a Paweł coraz częściej patrzył przez okno, za którym Mokotów brzmiał już zupełnie inną melodią. Miał wrażenie, że przesypał pomiędzy palcami drobinki jakiegoś lepszego, cieplejszego życia lecz chwila ta była ulotna jak rozgrzany zapach parzonej kawy w starej kuchni.

Tymczasem Jagoda i jej rodzina zamykali dzień tańcem wśród poduszek i śmiechu dzieci, które marzyły o własnych wyspach na Wiśle. Kiedy cicho gasili światło, ona czuła, że wszystkie wybory te najlepsze i te najtrudniejsze sprowadziły ją właśnie tutaj, do miejsca, które pachnie domem. Przyszłość wydawała się bezpieczna, nawet jeśli nieznana: z dwóch dawnych snów wybrała ten, w którym serce nie musiało już niczego udowadniać poza zwykłym, codziennym szczęściem.

A pod starym, przejeżdżającym tramwajem ktoś kiedyś znalazł zardzewiały pierścionek, nieświadom, jaką historię zapewne pełną mięty i chmur można dzięki niemu napisać na nowo.

Rate article
Fajna Tajna
Nie jestem gotowa, by wyjść za mąż. Jestem zbyt odpowiedzialną osobą, by wziąć los drugiego człowieka w swoje ręce…