Nie chcę się kłócić, ale kiedy w końcu zamontujesz tę półkę?

Ja też nie chcę się kłócić. Ale kiedy w końcu przybijesz tę półkę?

W sobotę po śniadaniu Karolina zabrała się za sprzątanie mieszkania. Krzysztof usiadł na kuchennej kanapie z laptopem. Jego jedynym zadaniem było później wynieść śmieci. Na razie przeglądał strony społecznościowe, przewijając kolejne wpisy.

Nagle wyskoczyło mu zdjęcie uśmiechniętego Tomka, z którym studiowali na politechnice. Pod zdjęciem widniał podpis: „Hurra! W końcu! Udało się! Wprowadziliśmy się! Zapraszam wszystkich, by podzielili ze mną radość nowego mieszkania. Wpadajcie, podziwiajte, ślinka wam poleci!” Krzysztof kliknął w znacznik i zobaczył zdjęcia mieszkania, uchwyconego z różnych efektownych perspektyw.

To mieszkanie Tomek dostał rok temu w spadku po zmarłej babci. Remontu nie było tam od czterdziestu lat, meble stare, jeszcze z PRL-u. Żeby tam mieszkać, trzeba by włożyć masę pieniędzy, a on ich nie miał. Tomek postanowił nie dręczyć się i od razu się go pozbyć. On i żona oszczędzali na własne mieszkanie, a sprzedaż spadku mogła przyspieszyć ten cel.

Ale żona nagle się uparła. Mieszkanie zaniedbane, ale w historycznym centrum Krakowa. Zaproponowała, że z oszczędzonych pieniędzy zrobią porządny remont i sprzedadzą je drożej. Wtedy starczyłoby na wymarzone dwupokojowe.

Prawie rok zajęła im przebudowa. Ale efekt był niesamowity. Jak pisał Tomek, okazało się, że kryje w sobie mnóstwo ukrytego potencjału. Zburzyli ścianę między łazienką a WC, rozwalili ścianę między kuchnią a jednym z pokoi, tworząc duży salon. Umiejętnie zagrali przestrzenią dzięki odpowiednio dobranym tapetom, kupili niedrogie, nowoczesne meble w stylu minimalistycznym. Wyszło nie mieszkanie, a cudo.

W komentarzach nie szczędzono zachwytów. Jedni gratulowali, inni podziwiali, a niektórzy nawet zazdrościli. Większość zgadywała, że nie obyło się bez pomocy profesjonalnego projektanta.

„Nie, nie, czytaliśmy poradniki, oglądaliśmy w internecie, jak wyglądają nowoczesne wnętrza. Ale robiliśmy wszystko sami, poza wyburzaniem ścian i wylewką podłóg. Kinga wymyśliła aranżację, wybierała tapety” – przekonywał niedowiarków Tomek.

Krzysztof życzył przyjacielowi sukcesu, choć sam czuł ukłucie zazdrości. On i Karolina mieszkali w kawalerce. Przyjaciel ojca wyjechał do syna do Kanady po śmierci żony. Nie chciał na razie sprzedawać mieszkania, na wszelki wypadek. Pozwolił Krzysztofowi i Karolinie tam zamieszkać za darmo, pod warunkiem że nic nie będą zmieniać. Nieźle – pobrali się i od razu mieli gdzie mieszkać, w pełni umeblowane lokum.

Krzysztof kiedyś podrywał Kingę na pierwszym roku. Ale wybrała Tomka. Frajerowi się udało. Kinga zawsze miała niesamowite wyczucie stylu. Najprostsze rzeczy na niej wyglądały jak z wybiegu. Nawet Krzysztof, nieznawca mody, widział to od razu.

Oczywiście, Tomek robił brudną robotę, ale pomysły i finezja należały do Kingi. Efekt był świetny. Krzysztof rozejrzał się po ich kuchni. Nic szczególnego, zwykła, trochę nudna. I podobała mu się… dopóki nie zobaczył mieszkania Tomka.

Ale Tomek to dopiero ma szczęście! Krzysztof złapał laptopa i ruszył do pokoju, zupełnie zapominając, że lepiej nie przeszkadzać Karolinie podczas sprzątania. Niech się wyładuje, ochłonie, dopiero wtedy…

Karolina stała na palcach, wyprostowana jak struna, i delikatnie ścierała kurz z wiszącej półki na ścianie. Krzysztof po raz kolejny zauważył, że jego żona ma figurę, że ho-ho. W tej chwili zachwiała się półka. Wkręty były tak poluzowane, że trzymały się tylko na litość. Książki leżały w stosie na podłodze.

Chciał się wycofać, zanim żona go zauważy, ale wtedy Karolina odwróciła się, zdmuchując kosmyk włosów, który spadł jej na twarz.

– Po co stoisz? Lepiej byś przybił tę półkę.

– Chciałem ci pokazać… Zobacz, jaki remont zrobili Tomek i Kinga w mieszkaniu po babci. Też bym nie odmówił takiego lokum… – urwał, widząc wyraz jej twarzy.

– Pokaż – poprosiła Karolina.

– No, patrz – Krzysztof żywo odwrócił laptop ekranem do niej. – Nieźle, co? Tam było kompletnie zrujnowane. Tomek nawet chciał je od razu sprzedać… – starał się mówić bez zachwytu i zawiści.

– Tak. Świetna robota – odpowiedziała sucho i spojrzała mu w oczy.

– Co? U mnie babcia jeszcze żyje i nie zamierza umierać. A i nie wiadomo, komu zostawi mieszkanie, ma dwoje wnuków.

– Niech żyje twoja babcia. On pisze, że wszystko zrobił sam. Kinga tylko podpowiadała.

– No tak.

– Nie łapiesz? Ile razy ci mówiłam, żebyś przybił tę półkę?! Książki leżą na podłodze od miesiąca, kurzą się, żółkną. Mieszkamy tu rok, a codziennie coś się wali. Mam kogoś wynająć z zewnątrz, żeby przybił półkę? Nie wstyd? Dla Kingi pewnie nie tylko remont byś zrobił, ale i dom byś postawił, tak?

– No i zaczęło się – westchnął Krzysztof. – Teraz wszystko jest w sieci, a ty wciąż kupujesz papierowe książki – zamruczał, zatrzasnął laptopa i zdecydowanie wycofał się do kuchni.

– Nie, czekaj. – Karolina szła za nim. – Jak tylko zaczyna się rozmowa o półce, to nagle ślepniesz i głuchniesz. Ja ci nie mówię, że wszystkie szafki zajmujesz płytami z muzyką. Nie przeszkadza mi twoja kolekcja. Ale po co ją zbierać, skoro wszystko jest w internecie? Włączasz i słuchasz. Nie krytykuję twojego hobby. Zamieńmy się. Wyciągniesz swoje płyty z szafki i położysz na podłodze, a ja książki postawię na ich miejsce. Może wtedy zrobisz tę półkę.

– Może kupimy regał na książki? Nie mam nic przeciwko – zaproponował ugodowo Krzysztof.

– A może od razu kupimy nowe mieszkanie, większe, swoje, gdzie będziemy mogli robić, co chcemy? – nie pozostała mu dłużna Karolina.

– Karol, nie chcę się kłócić. Głupio mi, że w ogóle wspomniałem o tym mieszkaniu – zgasł Krzysztof.

– Ja też nie chcę się kłócić. AleI gdy tak stali w milczeniu, Krzysztof nagle wybuchnął śmiechem, wyciągnął z szuflady młotek i powiedział: “No dobra, ale jeśli przybiję tę cholerną półkę, to kupisz mi nową wiertarkę, żeby następnym razem nie musieć wzywać tego przystojniaka”.

Rate article
Fajna Tajna
Nie chcę się kłócić, ale kiedy w końcu zamontujesz tę półkę?