Nie chcę innej synowej, rób jak uważasz! rzuciła moja matka, patrząc na mnie surowym wzrokiem.
Kończyłem właśnie studia na Uniwersytecie Warszawskim i doszedłem do wniosku, że to dobra chwila na ślub z moją pierwszą miłością z liceum, Zuzanną. Zuzanna była śliczna, a przy tym niezwykle serdeczna i błyskotliwa. Pisała w tym czasie swoją pracę magisterską. Ustaliliśmy, że pobierzemy się zaraz po jej obronie.
Postanowiłem porozmawiać o tym z mamą, lecz spotkałem się tylko z jej stanowczym sprzeciwem. Usłyszałem, że ożenić się mogę jedynie z Anną, dziewczyną z naszej klatki, albo wcale. Dodała jeszcze, żebym się zastanowił, co jest dla mnie ważniejsze sukces czy miłość. Od dawna widziała mnie u boku Anny i była przekonana, że tylko ona pasuje do naszej rodziny.
Anna pochodziła z bardzo majętnego domu, jej ojciec był znanym warszawskim adwokatem, a matka prowadziła własną galerię sztuki. Anna od lat zerkała na mnie z ukosa, ale moje serce od zawsze należało do Zuzanny, której korzenie tkwiły na zapomnianej wsi pod Łomżą. Mama Zuzanny miała nie najlepszą opinię wśród sąsiadów Często szeptano o niej nieprzychylnie na klatce. Co ludzie powiedzą? powtarzała mi matka przy każdej okazji.
Nie ma mowy o innej synowej. Dalej, rób po swojemu! powtórzyła, nie kryjąc rozgoryczenia.
Usiłowałem nakłonić mamę do zmiany zdania przez wiele tygodni, ale nie dało się jej przekonać. Zagroziła, że jeśli zdecyduję się na ślub z Zuzanną, wyrzeknie się mnie. Zabrakło mi odwagi. Spotykałem się z Zuzanną jeszcze przez pół roku, ale nasza więź stopniowo słabła.
Ożeniłem się w końcu z Anną. Kochała mnie szczerze, lecz postanowiliśmy nie robić wesela. Nie chciałem, żeby Zuzanna trafiła na nasze ślubne zdjęcia. Anna pochodziła z wpływowej rodziny, więc zamieszkałem z nią w pięknie odnowionej willi jej rodziców na Mokotowie. Teść zadbał, żebym szybko piął się po szczeblach kariery, ale nigdy nie czułem się szczęśliwy.
Nie pragnąłem dzieci. Kiedy Anna przekonała się, że nie uda się jej mnie zmienić w tym względzie, sama złożyła pozew o rozwód. Miałem wtedy czterdzieści lat, a Anna trzydzieści osiem. Ostatecznie wyszła za mąż po raz drugi, urodziła córkę i widać po niej było prawdziwe szczęście.
Często wspominałem o Zuzannie, próbowałem ją odszukać, lecz nigdzie nie mogłem jej znaleźć. Jakby zapadła się pod ziemię. Po jakimś czasie znajomy przekazał mi wieści po naszym rozstaniu wyszła za mąż niemal od razu za obcego mężczyznę. Niestety, okazał się brutalem i doprowadził do jej śmierci.
Zamieszkałem wtedy w starym mieszkaniu rodziców na Ochocie, topiąc żale w butelce. Każdego dnia spoglądałem na fotografię Zuzanny i do końca nie mogłem wybaczyć tego mojej matce.



