– Ewo, pogubiłaś się kompletnie? – Kasia uderzyła dłonią w stolik tak, że filiżanki zadźwięczały. – On przecież traktuje cię jak ścinkę materiału! Dziś jesteś potrzebna, jutro nie, pojutrze znowu musi mieć cię pod ręką!
ką
Na koniec herbaty, krople deszczu sunęły po szybie jej mieszkania w Warszawie, jak łzy zmywające stare przyzwyczajenia, a Ewa wiedziała już, że jej wartość nie zależy od tego, czy jest komuś wygodna..



