Nauka Jazdy

Lekcje życia

Zofia zaparkowała samochód przed biurem i pośpieszyła do wejścia. Przed nią powoli szlprzed nią powoli szły dwie dziewczyny, rozmawiając głośno, aż nagle zatrzymały się tuż przy drzwiach, blokując Zofii przejście – wówczas, nie myśląc długo, przecisnęła się między nimi, pchnęła drzwi i wpadła do środka.

– Hej, co ci się odpala? – usłyszała za plecami oburzone głosy, ale nie odwróciła się, bo dziś nie miała czasu na kłótnie – spóźniała się na ważne spotkanie.

Wbiegła do windy w ostatniej chwili, potrącając przypadkowego mężczyznę.

– Przepraszam – mruknęła, odwracając się plecami, gdy drzwi zamknęły się przed rozzłoszczonymi dziewczynami.

Za jej plecami ktoś cicho prychnął – pewnie ten mężczyzna, na którego wpadła. Odwróciła się i spotkała jego wzrok, pełen ironii. Przez moment patrzyli na siebie, aż Zofia gwałtownie odwróciła głowę.

Na swoim piętrze wyszła, czując, jak obcy mężczyzna wciąż na nią patrzy.

– Podobała ci się? – zapytał Krzysztof swojego kolegę, gdy winda ruszyła dalej. – Widać było, że ledwo powstrzymywała się, by ci nie nawymyślać.

– Daj spokój – machnął ręką Marek. – Takie przebojowe dziewczyny tylko udają twardzielki. Wystarczy, że wyjdzie za mąż, a pokaże swoje prawdziwe oblicze. Światka ma trzy futra, a ja ledwo jedno – dodał z przekąsem, naśladując ton swojej żony.

Tymczasem Zofia słuchała wybuchu gniewu szefa.

– Gdzie się włóczysz?! Klient już się wkurzył! – krzyczał, aż mu żyła na czole nabrzmiała.

– Tomaszu, przepraszam, był korek…

– Wymówki mnie nie interesują! Następnym razem wstaniesz wcześniej! – rzucił, wskazując drzwi.

Zofia wyszła, składając w myślach obietnicę, że więcej się nie spóźni.

W biurze koleżanka powiedziała jej tylko:

– Szef szukał cię jak szalony.

– Już mnie znalazł – westchnęła Zofia, chwytając dokumenty i wybiegając na parking.

Tam dopiero zrozumiała swój błąd – zaparkowała zbyt blisko innego auta, a teraz wielki czarny Mercedes stał tak ciasno, że nie mogła wyjechać.

– Świetnie… – warknęła, wsiadając za kierownicę.

Próbowała manewrować ostrożnie, ale w końcu trąciła Mercedes, który natychmiast zawył alarmem.

– O nie…

Na błotniku została rysa i małe wgniecenie. Rozejrzała się – nikogo nie było. Bez słowa ruszyła, uciekając przed konsekwencjami.

Tydzień później zadzwonił nieznany numer.

– Zofia Nowak? Mówi kapitan Kowalski. Czy to pani uderzyła auto na parkingu?

Zabrakło jej tchu.

– Tak… – przyznała się cicho.

Wkrótce stanęła przed sądem. Kara była surowa – dwa dni aresztu.

Załamana siedziała na korytarzu, gdy nagle zobaczyła mężczyznę, który rozmawiał z jego pełnomocnikiem. Poznała go – to był ten z windy! I właściciel Mercedesa!

– Zadowolony? – rzuciła mu w twarz. – Trzeba było upokorzyć dziewczynę, co? Moja matka jest chora, może umrzeć ze stresu!

Mężczyzna spojrzał na nią zdumiony, po czym wszedł do gabinetu sędziego.

Po długiej chwili wyszedł.

– Sprawa umorzona. Możesz iść.

Zofia nie wiedziała, co powiedzieć.

Kilka dni później spotkali się znowu przy windzie.

– Jak zdrowie matki? – zapytał.

– Lepiej… – odparła nieufnie.

– Może przy okazji wspólny obiad? – zaproponował nieśmiało.

Zofia spojrzała na niego uważnie.

– Nie wiem… – zaczęła, ale w jego oczach zobaczyła coś, co ją zaskoczyło – szczerość.

– Dobrze – odpowiedziała w końcu.

I wtedy zrozumiała, że w życiu czasem warto dać drugą szansę – nawet tym, którzy na początku wydają się wrogami.

Rate article
Fajna Tajna
Nauka Jazdy