Nauczyłam męża mądrości – teraz żałuje, że zadzierał ze mną!

**Dziennik, 15 maja 2024**

Dosyć! Moja cierpliwość się skończyła! warknął Marek, gdy tylko przekroczyli próg mieszkania. Kiedy w końcu nauczysz się trzymać język za zębami?

Co ja takiego powiedziałam? oburzyła się Zosia.

Naprawdę musisz pytać? syknął Marek, krzywiąc się szyderczo. Przekroczyłaś wszelkie granice, moja droga. Czas wziąć się za twoje wychowanie!

Marek, o co właściwie chodzi? cofnęła się o krok.

Chodzi o to, że twoje zachowanie to nawet nie jest dostateczne! Malutka jesteś, a buta jak u hrabiny!

Nie każdy musi być taką wieżą jak ty! odparowała Zosia. Dziewczyna powinna być drobna i delikatna!

A przede wszystkim cicha, posłuszna i pokorna! Czego tobie brakuje! Marek zdjął pasek ze spodni. Będę cię uczył, jak nasi przodkowie nakazywali!

Zwariowałeś?! krzyknęła, cofając się dalej. Będziesz mnie bić?!

Wychowywać! warknął. I karać za twój długi język! Dziś ledwie nie doprowadziłaś mojej matki do zawału!

Niech nie opowiada głupot! warknęła Zosia. Dlaczego mam zdejmować buty, które przecież przyniosłam w torbie, żeby włożyć jej śmierdzące kapcie? Z moim wzrostem nie zamierzam chodzić na płaskim!

To normalne kapcie! Marek postąpił krok naprzód. Dla gości!

A od kiedy goście muszą zmywać naczynia i czyścić kuchenkę? przechyliła głowę. I nienawidzę, gdy ktoś mi rozkazuje!

Właśnie dlatego zaraz dostaniesz! Jesteś moją żoną, a zachowujesz się jak kapryśna księżniczka! Nauczę cię szacunku do męża i jego rodziny!

Niech oni się najpierw zachowują przyzwoicie! Zosia wślizgnęła się do pokoju. Sami chamują, a ja mam milczeć? Powinieneś bronić swojej żony!

Gdybyś zachowywała się odpowiednio do swojego wzrostu i stanu, nikt by ci nie ubliżał! Ale ty musisz mieć swoje zdanie! Zaraz ci je wybiję!

Proszę, nie rób tego! Zosia zacisnęła dłonie. Będzie bolało!

I to jak! uśmiechnął się złowrogo. Żebyś do końca życia pamiętała, gdzie twoje miejsce! Taka malutka, a stawiasz się jak królowa!

Nie! pisnęła, przyciskając się do ściany. Proszę!

Marek podszedł bliżej i zamachnął się paskiem:

Koniecznie! Z takich hardych dziewuch trzeba mocno walić, inaczej nie zrozumieją!

***

Pierwsze spotkanie Marka z rodzicami Zosi zostawiło ślad w jego pamięci.

Tadeusz, który nalegał, by nazywać go Tato Tadek, długo ściskał dłoń Marka, a potem uścisnął go jak syna:

Synu! Zrobię dla ciebie wszystko! Marzyłem o synu całe życie, a Małgosia urodziła mi tylko córkę i na tym poprzestała! Chciałem łowić ryby, iść na mecz, na polowanie! To przecież syn! A nie te babskie pierdoły! Ale z tobą, zięciu, wreszcie będę miał kompana!

Cieszę się, Tato Tadek wydukał Marek. Nie znam się za bardzo na wędkowaniu.

Spokojnie! Nikt się nie rodzi specjalistą! zaśmiał się Tadeusz. Ważne, że mam wreszcie syna! Nauczę cię wszystkiego!

Jeśli tylko znajdziemy czas

Nie rozumiesz, jakie to dla mnie szczęście! w oczach Tadeusza zabłysły łzy. Z nimi nie ma o czym gadać! wskazał na żonę i córkę. A my z tobą możemy rozmawiać o samochodach, kosmosie, narzekać na te babskie rządy!

Małgorzata odsunęła męża i zaprosiła Marka do stołu:

To jego bolączka powiedziała przepraszającym tonem. Ma pięć sióstr i pracuje w damskim zespole. Gdy powiedziałam, że urodziłam córkę, omal nie zostawił mnie w szpitalu. Teraz wreszcie będzie miał z kim pogadać!

Postaram się skromnie odparł Marek.

Wierzę, że się uda uśmiechnęła się Małgorzata. Gdybyś wiedział, jak marzył o synu! Nawet próbował wychować Zosię na chłopczycę, ale na szczęście się w porę wtrąciłam. Dziewczynka ma być delikatna i elegancka! spojrzała na męża. A nie to, co ty chciałeś z niej zrobić!

Tadeusz spojrzał na żonę i córkę z niezadowoleniem, ale do Marka uśmiechnął się ciepło.

Do dziś ma do nas żal westchnęła Małgorzata. Czasem wpadnie podekscytowany, żeby coś opowiedzieć, ale widzi, że to nie dla nas. Machnie ręką, zaklnie i wyjdzie. Czasem cały dzień się nie odzywamy. Ale odkąd jesteś, Marek pogładziła go po dłoni ożył!

Nie martwcie się, na pewno się zapro

Rate article
Fajna Tajna
Nauczyłam męża mądrości – teraz żałuje, że zadzierał ze mną!