Słuchaj, muszę Ci to opowiedzieć, bo aż ciężko uwierzyć w to, co spotkało Kasię. Wyobraź sobie jej mąż, ukochany, ten, którego uważała za swoją opokę, dziś powiedział jej prosto w oczy: Nie kocham Cię. Kasia była tak zszokowana, że dosłownie zamarła w miejscu, rozbita, patrząc, jak on krząta się wokół, pakując walizki i brzęcząc kluczami. Jakby ostatnio nie miała już dosyć Przecież zaledwie kilka tygodni temu zmarł jej tata. Kasia, mimo własnej żałoby, musiała zaopiekować się mamą i siostrą, która po wypadku w wieku 18 lat została niepełnosprawna. Matka i siostra mieszkały w miasteczku obok. Synek, Jaś, właśnie poszedł do pierwszej klasy. W czerwcu zamknęli jej zakład pracy i została bezrobotna. A teraz jeszcze to zostaje sama.
Kasia usiadła przy stole, objęła głowę rękoma i po prostu się rozpłakała.
Boże, co teraz? Jak żyć? Ojej, Jaś! Muszę pędzić po niego do szkoły!
Codzienne obowiązki przywróciły ją do pionu.
Mamo, płakałaś?
Nie, Jasieńku, nie.
Czy płaczesz po dziadku? Mamo, ale ja za nim tak tęsknię!
Ja też, synku. Ale musimy być silni. Dziadek zawsze był twardy. Teraz jest u Pana Boga, odpoczywa, już nie musi się martwić. On sobie zasłużył na ten odpoczynek, nigdy za życia nie odpoczywał.
A gdzie tata?
Pewnie znowu wyjechał w delegację. A jak tam w szkole?
Trzeba żyć dalej. Nie kocha? No trudno. Przymusu nie ma, nikt nie jest nikomu winny uczuć. W tej całej bieganinie Kasia coś przeoczyła.
Gdy Jaś jadł obiad i bawił się swoimi żołnierzykami, Kasia weszła na laptopa, który zostawił jej mąż. Nigdy wcześniej tego nie robiła, ale tym razem coś ją tknęło. Szybko dostała się do maila login w lewym górnym rogu. Okazało się, że Paweł nie zdążył usunąć ostatniej korespondencji. Miłość na całego. Ona już nie kochana. Przez dziesięć lat była jego słoneczkiem, po ośmiu latach starań o dziecko została naszą mamusią.
Teraz wszystko się zmieniło. Trzeba się przestawić. Po pierwsze praca. Nikt nie zwracał uwagi na jej wyższe wykształcenie. Kilkaset złotych z zasiłku dla bezrobotnych nie rozwiązywało żadnych kłopotów.
Co się stało, czemu jej mąż, zawsze odpowiedzialny, w mig się zmienił w obcego? Kasia dochodziła do jednego wniosku: zwariował. Wspólny dom budowany cegła po cegle niedokończony, ale na szczęście było gdzie spać, a jeden pokój nadawał się do mieszkania.
Praca, jak bardzo mi jesteś potrzebna! Kasia miała ochotę znów się rozpłakać, ale nie było czasu. Musiała coś znaleźć!
Szukając kilka dni, była załamana. Łatwiej nie było dziecko w pierwszej klasie i samotność nie pomagały. Wieczorem zadzwonił chrzestny Roman:
Kasiu, wrócił twój?
Nie.
Słuchaj, a może pójdziesz na magazyniera?
Żartujesz?
Mówię serio! Wiem, po tym Pawle nie masz nastroju do żartów. Praca na dwie zmiany, możesz załatwić Jasiowi świetlicę w szkole albo sama go odebrać. Zarobek 2500 zł. Niewiele, ale zawsze coś. A jutro podrzucę wam trochę ziemniaków, cebuli i kurczaka.
Romanek, moje kury nas karmią jajek mamy pod dostatkiem.
I dobrze, nie przejadaj ich na mięso.
Dzięki, jak Gosia?
Dzielna daje radę po operacji.
Roman zawsze taki był Gosię czekała ciężka chemia po operacji, a on nie narzekał, że wszystko spoczywa na nim. Ma pozytywne nastawienie. Kasia poczuła, że może wyjść na prostą. Boże, dzięki za takich ludzi.
Nowa praca okazała się ogarnialna, a w wolnych chwilach Kasia mogła pomyśleć wszystko przemyśleć i wypłakać się w spokoju.
Tak minęły dni, tygodnie, miesiące. Po roku Kasia zaczęła znów jeść, spać, śmiać się, cieszyć się sukcesami Jasia. Ból po odejściu Pawła czasem wracał, zwłaszcza gdy przychodził po syna na weekend. Nigdy nie utrudniała kontaktu, dziecko nie może być ofiarą. Miała czasem ochotę zapytać, co zrobiła nie tak, choć przecież wiedziała nie chodziło o nią, a o nagłą fascynację Pawła inną kobietą. Przypomniały jej się słowa z jakiegoś filmu: Miłość trwa do pierwszego zakrętu, potem zaczyna się życie. U niej miłość i życie były jednym. A u niego?
Jesień była niebywale ciepła, jak przedłużenie lata zielone liście, rozgadane dzieciaki pod blokiem, kolorowe astry i chryzantemy w ogródku. Pewnego dnia, gdy Kasia spotkała przenikliwe spojrzenie Michała, dzień wydawał się taki jak inne może tylko słońce mocniej grzało, muzyka z sąsiedniego mieszkania dźwięczała, a może po prostu nadszedł czas, żeby mogli się spotkać.
Pani pozwoli, pomogę. Tak nie wolno się tak obciążać!
Już się przyzwyczaiłam.
Szkoda, że taka piękna kobieta przyzwyczaiła się do dźwigania ciężarów!
A wszystkim paniom pomaga Pan po kolei? Ma pan dyżur pod sklepem?
No dyżur, dyżur i wypatrywałem, aż w końcu zobaczyłem najpiękniejszą!
Roześmiali się tak bardzo, że aż łzy płynęły.
Michał, podał jej rękę, a w oczach jeszcze tańczył śmiech.
Kasia.
Kasiu, Kasiu, cudza żona słyszałaś taką piosenkę?
Nie, a nie jestem żoną.
To mi się dobrze trafiło! W końcu spotkałem wymarzoną dziewczynę i jeszcze wolną. Czy wszyscy wokół są ślepi?
Widzę, że z poczuciem humoru nie jesteś na bakier. A z powagą?
Też się znajdzie. Kasiu, może pójdziemy dziś do kina, pogadamy, poznamy się trochę?
Niestety nie mogę, muszę odebrać syna ze świetlicy.
Nie wierzę własnym uszom. Pani ma syna?! Wyglądacie na dwadzieścia lat!
Mam 35.
Ja też! Ale serio, myślałem, że jesteś dużo młodsza.
A teraz?
Teraz przetwarzam Każdy facet marzy o synu. Ty tak po prostu mówisz, że jesteś sama, a gdzie ojciec?
Nie chcę teraz o tym rozmawiać.
Rozumiem. Więc może w weekend, na seans dla dzieci?
W weekend Jaś spotyka się z ojcem.
Kasiu, nie chcę się narzucać, ale jeśli kiedyś będziesz mieć trochę wolnego, zadzwoń. Tu masz moją wizytówkę jestem lekarzem, hematologiem dziecięcym.
To poważna praca!
I czasu na szukanie pięknych kobiet nie mam.
Dobrze, zadzwonię powiedziała szczerze.
Poczekam.
Jaka piękna była ta jesień! Jakby zrobiona specjalnie dla nich. Ciepłe promienie, kolory liści, weekendy pełne spacerów po parkach. Ich delikatność wobec siebie, wyczuwała, jak bardzo ją ciągnie do Michała. Po półtorej miesiąca sama zaproponowała, żeby wpadł na herbatę.
Kasiu, nie gniewaj się, ale nie przyjdę. Chcę, żeby każda nasza chwila była naprawdę ważna, muszę oswoić tę nową sytuację. Ufasz mi?
W następny weekend pojechali do parku narodowego, gdzie Michał wynajął domek jak z bajki. Wewnątrz czysto, przytulnie, ale Kasia widziała tylko jego ogromne, brązowe oczy i tonęła w nich. Nie wiedziała, że to, co najprawdziwsze między kobietą i mężczyzną, może być aż tak słodkie.
Michałku, gdzie ja jestem, co się ze mną dzieje? Czuję się, jakbym szalała! Tak bardzo cię kocham. Jak ja wcześniej bez ciebie żyłam?
Jesteś cudowna! Jestem najszczęśliwszy!
Po kilku miesiącach nie potrafili się rozstawać.
Kasiu, wyjdź za mnie!
Michałku, mój rozwód pod koniec miesiąca!
I od razu ślub ze mną. Nie dam się nikomu moja dziewczyna!
No wiesz, sama się sobie panem, nie dla każdego pod rękę. Mam mojego ukochanego. Michałku, bez żadnej pompy, po prostu się pobierzemy, zabierz mnie do tego zamku, gdzie od razu byłam twoją żoną!
Jak sobie zażyczysz!
Roman i Gosia byli jedynymi świadkami na urzędzie. Mama z siostrą przysłały telegram z gratulacjami. Szybko przeprowadzili się do dwupokojowego mieszkania, które wynajął Michał, i razem robili remont, tworząc swoje miejsce. Michał szczególnie troszczył się o pokój dla Jasia. Z Jasiem już się poznał, chociaż ten nie od razu się otwierał dla niego dwie połówki jabłka to mama i tata.
Kasiu, nie wystrasz się, zróbmy Jasiowi badania krwi. Wygląda na bardzo bladego.
Michałku, on po prostu ciężko to znosi. Rozwód to dla niego katastrofa. Czytałam, że dla dziecka rozpad rodziny jest gorszy niż śmierć któregoś z rodziców.
Prawda, jesteś mądra. Sam to przeżyłem w dzieciństwie prawdziwy koniec świata. Ale zrobimy badania, dobrze?
Gdy Michał wrócił ze szpitala, był zmartwiony.
Kasiu, tylko spokojnie. Jaś ma zmiany w krwi. Intuicja mnie nie zawiodła. Jutro go zabieram ze sobą.
Czuła się oszukana przez życie. Jakby za swoje szczęście płaciła najwyższą cenę. Białaczka. Straszne słowo.
Zaczęło się nowe życie. Kasia wzięła urlop bezpłatny, bo nie potrafiła sobie wyobrazić, żeby Jaś przechodził przez te wszystkie badania, zastrzyki, kroplówki bez niej. Cały czas była przy nim, tylko powtarzała: Jasieńku, trzymaj się! Jesteś dzielny! Jesteś moim najlepszym przyjacielem! Nigdy cię nie zostawię!
Gdy już nie miała siły, Michał zmuszał ją, żeby odpoczęła, a on zostawał z Jasiem. Nie zawsze udawało się spać częściej leżała patrząc w sufit.
Zadzwonił Paweł, były mąż, i zażądał, żeby się wymeldowała z niedokończonego domu.
Synem się zajmę, będzie przychodził do mnie, do swojego domu.
Lepiej, żebyś go odwiedził.
Teraz nie mam czasu, wyjeżdżam.
Michał ją przytulił:
Kasiu, sami sobie poradzimy. Nie roztrząsaj przeszłości.
Szkoda Wszystko, co zarabiałam, pakowałam w ten dom. Ale czy to ważne? Teraz chce mnie wymeldować?
Nie myśl o tym. Włóż całą energię w Jasia. Ja zadbam o resztę. Marzyłem o rodzinie, Bóg wie. Nie odbierze mi was.
Michałku, jak tam wyniki?
Robimy co możemy, na razie źle.
Kasia płakała po cichu. Jaś nie mógł wiedzieć, że jest źle.
Wujku Michał, co mam z tą krwią?
Wiesz, mamy we krwi czerwone i białe statki. Twoje walczą.
Kto wygrywa?
Na razie białe.
Co dalej?
Pomóż czerwonym.
Mamo, zabierz mnie gdzieś. Jestem bardzo zmęczony.
Kasiu, może wyjedziemy do naszego domku? Pogoda sprzyja, chodźmy po lesie, niech Jaś odpocznie.
Wiosna przyniosła kwitnące krzewy i drzewa. Chodzili razem po lesie, cieszyli się każdym kwiatkiem i źdźbłem trawy. Czasem jednak Jaś zamierał wyjątkowo zamyślony.
Co się stało, synku, źle się czujesz?
Mamo, nie przeszkadzaj. Gram morski bój.
Krótki urlop szybko minął, Jaś odżył nawet rumieńce pojawiły się na jego policzkach.
Mamo, gdzie tata?
W delegacji, synku.
Znowu? No dobrze
Po powrocie do kliniki znów zrobili badania. Przyszła sama pani kierownik laboratorium.
Panie Michale, gdzie pan zabrał syna?
Ot, za miasto do parku. Co z krwią?
Wszystko w porządku. Ma remisję. Świetne wyniki.
Michał wbiegł do sali pełen radości.
Jasieńku, co robiłeś? Dobrze się czujesz, synku. Kasia, nie płacz. On zdrowieje. Jasiu, co robiłeś?
Tato, pamiętasz, uczyłeś mnie o okrętach we krwi? Zawsze w każdej bitwie wybierałem czerwone, żeby wygrać.
Serio, niesamowite, jak życie potrafi się odmienić. Nawet największa rozpacz potrafi czasem skończyć się kwitnącą wiosną.



