Ewelino, minęło już pięć lat odkąd cię nie ma, zupełnie nie interesuje cię, jak teraz żyję i co się ze mną dzieje.
Ewelina i Tomek mieszkali razem ponad pięć lat. Tomek nigdy nie zarabiał wielkich pieniędzy był zwyczajnym pracownikiem fizycznym, pensja starczała ledwie na życie. Ewelina od zawsze miała głowę pełną marzeń o zamożności, a najlepiej o luksusach, więc każda okazja poznania kogoś lepiej sytuowanego od jej męża sprawiała jej przyjemność.
Pewnego dnia los się do niej uśmiechnął zauważył ją majętny przedsiębiorca ze Śląska, obiecał złote góry, drogie prezenty i podróże po całym świecie. Ewelina dała się zwieść jego pięknym słówkom i zostawiła biednego męża, by zacząć życie od nowa, z dala od szarej codzienności.
Tomek był zdruzgotany. Przepraszał, padał przed nią na kolana, błagał, by została. Obiecywał jej, że wszystko się zmieni że znajdzie lepszą pracę, że zarobi więcej złotych, że będzie harował od rana do nocy, byle tylko była szczęśliwa.
Ale Ewelina już miała w głowie wizje rejsów luksusowymi jachtami po Mazurach i zakupów w najdroższych krakowskich butikach. Biedny Tomek na takie atrakcje nigdy nie mógłby sobie pozwolić. Żadne słowa, miłosne wyznania czy obietnice nie były w stanie jej zatrzymać.
Minęło pięć lat. Kiedy Ewelina świętowała trzydzieste drugie urodziny, jej bogaty wybranek stracił nią całkowicie zainteresowanie otaczało go już zbyt wiele młodych, atrakcyjnych kobiet. Oznajmił szczerze Ewelinie, że jest zbyt wymagająca i drażliwa, więc nie chce z nią dłużej być.
Ewelina została praktycznie bez grosza w Warszawie. Nie miała ani pracy, ani doświadczenia, nie przepracowała nigdy nawet jednego dnia. W końcu postanowiła wrócić do dawnego męża. Skoro tyle razy przysięgał jej wierność, a serce oddał na zawsze, którz jak nie on będzie czekał na jej powrót?
Gdy podchodziła pod stare mieszkanie na Pradze, usłyszała coś za drzwiami. Drzwi uchyliła kobieta trzymająca na rękach kilkuletnią dziewczynkę.
Kochanie, przecież rozmawiałyśmy już tyle razy, byś nie otwierała sama drzwi powiedziała do dziecka. W czym mogę pomóc? spojrzała na mnie pytająco.
Ewelina stanęła jak wryta.
Szukam Tomka. Jest może w domu? wydusiła, niepewna co powiedzieć.
Tomku, jakaś pani do ciebie! zawołała kobieta do wnętrza mieszkania i spojrzała na mnie uważnie.
Ewelina?! wykrztusił zaskoczony Tomek, po czym zwrócił się do kobiety: Kochanie, weź Zosię do środka, muszę porozmawiać.
Kim była ta kobieta? zapytała zdumiona Ewelina, patrząc na dziewczynę z dzieckiem oddalającą się w głąb mieszkania.
To jest moja żona Marta, a w jej ramionach nasza córka, Zosia odpowiedział spokojnie Tomek.
Zdążyłeś się ożenić i masz dziecko? Przecież przysięgałeś, że mnie kochasz do końca życia, że żadnej kobiety nie pokochasz tak, jak mnie!
Minęło już tyle lat! Na początku byłem załamany, ale potem przekonałem się, że po Twoim odejściu świat się nie kończy. Z czasem poznałem Martę odmieniła moje życie. Dzięki niej znowu poczułem się szczęśliwy. Dała mi córkę, o jakiej nawet nie marzyłem.
A ja?
Ewelino, nie było cię przez pięć lat, nie interesowało cię nic związanego ze mną. Wybrałaś cudze pieniądze, luksusy i wygodne życie. Może nigdy nie byliśmy bogaci, ale nie usprawiedliwia to tego, jak mnie potraktowałaś. I co teraz? Mam siedzieć i czekać na ciebie całe życie, bo znowu jesteś sama?
Byłam głupia, Tomek! Kocham cię!
Ewelino, przestań. Skończ już tę szopkę. Proszę, idź do siebie nie potrzebuję cię w swoim życiu i nie chcę cię już widzieć. Teraz, gdy tamten facet cię zostawił, przyszłaś tu, bo nie masz się do kogo zwrócić? Wiesz co, robi mi się niedobrze. Lepiej już idź!
Ewelina zalała się łzami. Miała żal do siebie i żal, że nikt jej nie chce. Tomek czuł ulgę, że już dawno pogodził się z jej odejściem i nie musi więcej cierpieć z jej powodu.



