Dzieciaki myślały, że poradzą sobie same i skończyły z długami, bez własnego mieszkania.
Kiedy nasza córka i jej mąż wzięli ślub, razem z teściami postanowiliśmy im pomóc z zakupem mieszkania. Mieliśmy z żoną oszczędności, jej rodzice również, więc złożyliśmy się i suma wystarczyła na niewielkie mieszkanie w Warszawie. Chcieliśmy od razu kupić im lokum, ale oni byli uparci twierdzili, że są samodzielni i wszystkiego dorobią się bez naszej pomocy.
Po jakimś czasie dowiedziałem się, że kupili mieszkanie, ale nie małe, tylko aż trzy pokoje. Skąd wzięli na to pieniądze? Wzięli kredyt hipoteczny w złotówkach. Kto miał spłacać raty? Jak twierdzili poradzimy sobie.
Niedługo potem oznajmili, że muszą kupić samochód, bo dojazdy do pracy na drugi koniec Warszawy komunikacją miejską są dla nich zbyt uciążliwe. Oczywiście wzięli na auto kolejny kredyt, choć radziliśmy, by kupili używany samochód. Ale przecież oni wszystko wiedzą najlepiej.
Potem zapragnęli dziecka i chcieli, żeby nasza wnuczka urodziła się za granicą bo wtedy będzie miała podwójne obywatelstwo. Na taki wyjazd i opiekę lekarską znów wzięli kolejny kredyt. Urodziła się mała Zuzanna. Po powrocie rodzice postanowili wyremontować pokój dla niemowlaka oczywiście na raty.
Wciąż powtarzali Poradzimy sobie, stać nas, jesteśmy niezależni. Aż w końcu spotkał ich pech: zięć stracił pracę, a córka była na urlopie macierzyńskim. Skończyły się pieniądze. Zaczęli pytać nas, czy moglibyśmy sprzedać naszą działkę na Mazurach. Nie chcieliśmy tego robić, ale musieliśmy, żeby nie zaczęli tonąć w długach. Niestety, to i tak nie wystarczyło.
W końcu musieli sprzedać mieszkanie, później samochód. Przenieśli się do rodziców zięcia pod Łodzią. Teraz tylko narzekają, że niczego nie mają, wszystko stracili. Ale przecież nie chcieli nas słuchać. Kredyty ciągle nie są spłacone jeszcze przez kilka lat będą mieli z nimi problem. Został tylko żal i łzy
Dziś wiem, że niezależność to nie tylko odwaga, ale przede wszystkim rozsądek. Czasem lepiej posłuchać starszych, zanim podejmie się decyzje, które potem będą bolesne dla wszystkich.



