– Moja teściowa nigdy mnie nie kochała, nie akceptuje też swojego wnuka, mówi, że nie wygląda jak jego ojciec. Ja mam jedną grupę krwi, mój mąż ma inną, natomiast syn urodził się z jeszcze inną grupą krwi. Jest to całkiem możliwe, wszyscy lekarze twierdzą, że to zupełnie normalne zjawisko, ale moja teściowa stara się coś udowodnić. Zawsze pozostaje przy swoim zdaniu! – mówi 39-letnia Julia.
– Zaakceptowałam podejrzenia swojej teściowej, jednak mój mąż słucha jej, a następnie kłóci się ze mną. Przez nasze kłótnie najbardziej cierpi nasz syn.
Niedawno teściowa wpadła na pomysł żeby zrobić badania DNA, aby upewnić się, że jej wnuk rzeczywiście pochodzi od ukochanego syna. Mężczyzna poparł ten pomysł. Dowiedziawszy się o tym bardzo się zdenerwowałam i odpowiedziałam: “Nie zrobimy tego cholernego DNA! Jeśli mi nie wierzysz, a wierzysz swojej mamie, rozwiedźmy się!”
Syn Julii ma już 15 lat, wkrótce będzie miał 16. Rodzina ma teraz wieczne problemy i ciągle się kłócą. Mąż Julii został zwolniony z pracy, nie ma w ogóle pieniędzy. Natomiast Julia pracuje na dwóch etatach, aby jakoś zapewnić byt rodzinie. Jej mąż nie spieszy się z poszukiwaniem nowej pracy. Jej syn w wieku 16 lat stara się pomagać w domu, szukając różnych prac w niepełnym wymiarze godzin. Julia jest zadowolona z syna.
Badanie ojcostwa, które mąż Julii i jej “ukochana” teściowa tak bardzo pragną zrobić, kosztuje dużo pieniędzy, ale nic ich nie powstrzymuje i bezczelnie chcą wziąć pieniądze od Julii na to badanie.
– Próbowałam mu powiedzieć, że nie mamy takich pieniędzy, a to badanie jest zbędne, ale jest uparty, jak jego matka – przyznaje Julia.
Teściowa Julii nie lubiła jej od pierwszego spotkania, zawsze trzymała synową na dystans, nigdy jej nie kochała, a narodziny jej syna były dla niej kolejnym ciosem – teraz będzie trudniej pozbyć się Julii i dziecka, więc postanowiła przeprowadzić badania DNA.
– Teściowa pokłóciła się w oddziale położniczym, od razu zaczęła krzyczeć, że mój syn nie wygląda jak jego ojciec i że wygląda jak ich sąsiad. Początkowo wzięłam to za żart, ale kiedy teściowa – dowiedziała się o grupie krwi, to cały oddział położniczy słuchał jej krzyków. Wstydziłam się, patrzyłam na męża, ale w jego oczach widziałam to, czego zawsze się bałam – wierzył swojej matce.
Julia postanowiła, że nie zrobi tego testu DNA, bo przede wszystkim jest to wielki stres dla jej syna, jest już dorosły i rozumie wszystko, co się dzieje, ale wspiera matkę. Julia widzi, że jej mąż traktuje syna bardzo chłodno, a babcia w ogóle nie chce rozmawiać z wnukiem. Ostatnie słowa jakie przelały czarę goryczy były to słowa teściowej: “twój bękart nie jest nikomu potrzebny!”
Julia zabrała swoje rzeczy i rzeczy syna, a następnie wyszli razem z mieszkania. Jej teściowa rzuciła za nimi jeszcze kilka przekleństw, ale Julia była zadowolona, że zostawiła męża, nie był godny takiej rodziny.
Czy uważasz, że Julia zrobiła to, co trzeba? Czy powinna zrobić DNA, aby udowodnić swojemu mężowi, że to naprawdę jego syn?



