**10 maja 2023 r.**
Dzisiaj opowiem historię Jadzi. Była już na emeryturze, gdy jej starszy syn, Marek, kupił jej voucher do sanatorium.
Mamo, musisz pojechać i odpocząć mówił. Nie podoba mi się, jak wyglądasz. Kiedyś byłaś spokojniejsza, promienna. Nie martw się o ojca, da sobie radę. On cię nie docenia, widzę to. Teraz dopiero zrozumiałem, że kocha tylko siebie. Michał też tak myśli.
Oj, Marku, masz rację uśmiechnęła się Jadzia. A ja myślałam, że wy, chłopcy, niczego nie zauważacie. Dziękuję, kochanie. Oczywiście pojadę. Kiedy indziej taka okazja się nie trafi.
Jak tylko zechcesz, znów pojedziesz. Michał obiecał, że następnym razem on ci kupi voucher zaśmiał się Marek.
Jacy wy wspaniali jesteście! Najlepsi synowie pod słońcem! Przytuliła go i pocałowała w policzek.
Mamo, ty też jesteś najlepsza. Pamiętaj, ja i Michał zawsze stoimy po twojej stronie. Na kogo innego masz liczyć? Tylko na nas. Zmrużył oko. No, jadę. Nie czekam na ojca, muszę jeszcze odebrać Krzysia z przedszkola.
Jadzia i Grzegorz mieszkali w domku na wsi. Pobrali się dawno temu, z miłości. Wychowali dwóch synów, wypuścili ich w świat. Teraz żyli we dwoje, ale coś się popsuło.
Jadzia od dwóch lat była na emeryturze, Grzegorz wciąż pracował. Miała więcej czasu, wcześniej praca, gospodarstwo. Trzymali świnkę i kury. Grzegorz od lat nie pomagał. Wracał, jadł i szedł na kanapę. Dom naprawiał tylko wtedy, gdy coś się rozpadło.
Przed wyjazdem Jadzia pojechała do centrum handlowego w Lublinie. Kupiła dwie sukienki i bluzkę. W końcu nie co dzień jedzie się do sanatorium. Stanęła przed lustrem, przymierzając zakupy. Grzegorz spojrzał na nią znudzony.
Kręcisz się przed lustrem, a i tak nikt na ciebie nie spojrzy. Komu jesteś potrzebna?
Nie sądź po sobie. Kupiłam nowe rzeczy nie po to, by się pokazywać, ale żeby nie wyglądać jak żebraczka wśród ludzi.
No tak, wśród ludzi. Nie rób sobie nadziei. Wieś była, wieś została.
A tyś niby miejski. Po co się ze mną żeniłeś?
Byłem młody i głupi.
Jadzia przywykła do jego złośliwości. Z wiekiem Grzegorz stał się przykry, wiecznie niezadowolony. Żonę ignorował, ale za to uwielbiał piękne kobiety. Jadzia podejrzewała, że ją zdradza, ale nigdy nie sprawdzała.
Jeśli mężczyzna chce zdradzić, nic go nie powstrzyma.
Zraniły ją jego słowa. Schowała ubrania do szafy i wyszła do kuchni. Jadzia wciąż była urodziwa. W młodości piękność, teraz dystyngowana kobieta. Nigdy nie dbała o siebie, uważała, że emerytka nie musi.
Grzegorz się od niej oddalił. Kiedyś przystojny, teraz wyglądał na zmęczonego życiem. Jadzia gotowała obiad i myślała:
Staliśmy się obcy. Nawet pieniędzy mi nie daje. A ja gotuję, sprzątam, pierzę. Dla niego jestem jak mebel. Śpimy w osobnych pokojach.
Wyszła nakarmić świnkę. Grzegorz patrzył na inne kobiety, flirtował, a potem zdradzał. Bez wyrzutów sumienia.
Innym potrafi się uśmiechnąć, przytulić. Mnie nie szanuje.
Jadziu, twój Grześ znów jeździł do miasta. Ma tam jakąś mówiła sąsiadka, Wanda.
Skąd wiesz? Trzymałaś świeczkę?
Nie, ale pracuję z nim. Była u nas ta Marinowa, z kontrolą w księgowości. Młoda, ładna. Twój Grześ kręcił się koło niej jak paw, potem zabrał ją do kawiarni. Teraz często wymyka się z pracy.
Co ja na to poradzę? odparła Jadzia obojętnie, choć w środku gotowała się ze złości.
Wanda zdziwiła się:
Jakaś ty obojętna. Ja bym mu pokazała, gdzie raki zimują
Jadzię bolały takie rozmowy. Jeszcze bardziej upokorzenia od męża, z którym tyle przeżyli. Kiedyś się kochali.
W sanatorium w Zakopanem Jadzia szybko się zadomowiła. Poznała sąsiadki z pokoju, chodziły razem na zabiegi, obiady.
Nawet nie przypuszczałam, jak tu przyjemnie. Spokojnie. Ani razu nie pomyślałam o Grzegorzu myślała przed snem.
Po trzech dniach podszedł do niej przystojny mężczyzna.
Dobry wieczór. Jestem Tomasz. A pani?
Jadwiga uśmiechnęła się, podając mu rękę.
Teraz wieczorami spacerowali razem. Tomasz opowiadał:
Mieszkam sam, od pięciu lat. Żona zmarła, opiekowałem się nią. Córka mieszka daleko, rzadko ją widuję.
Jadzia też się zwierzyła. Tomasz był ciepły, chciała, by ją pocieszył. Zrozumiała, że łączy ich wiele. Spodobali sobie.
Tomasz zauroczył się nią. Lubił każdy jej gest, zachwycał się jej urodą. Mówił jej komplementy.
Jadziu, jakaś ty piękna. Nie mogę oderwać od ciebie wzroku.
Ona też się zakochała. Obok Tomasza czuła się młoda, piękna. Grzegorz wmówił jej, że brzydka, ale teraz widziała, że to nieprawda.
Tomasz był uprzejmy, nie przekraczał granic. Po dwóch tygodniach Jadzia rozkwitła.
Jadziu, po śmierci żony pierwszy raz spotkałem kobietę, którą pokochałem. Rozstań się z mężem. Ożeńmy się. Wymieńmy numery, będę dzwonił.
Rozstali się z trudem. Jadzia wróciła do domu promienna. Synowie się ucieszyli. Tylko Grzegorz patrzył spode łba. Wyglądał na głodnego nikt go nie nakarmił.
Tomasz dzwonił codziennie. Jadzia rozmawiała potajemnie.
Niedługo przyjadę po ciebie. Tylko pogadaj z mężem mówił.
Dobrze, wszystko przemyślę obiecała.
Ale pewnego wieczoru Grzegorz wszedł do jej pokoju. Spojrzał na nią smutno, podszedł bliżej.
Jadziu, wiem, że znalazłaś innego. Słyszę, jak z nim rozmawiasz. Nie oddam cię. Jesteś moją żoną, kocham cię. Nikt nie pokocha cię tak jak ja. Wybacz mi moje głupstwa. Jesteś najlepszą żoną pod słońcem. Tylko ty jesteś mi potrzebna. Myślałem, że mnieGrzegorz objął ją mocno, a Jadzia, patrząc w jego oczy, zrozumiała, że czasami miłość wymaga przebaczenia, nawet gdy rany wciąż bolą.



