Najbliższa przyjaciółka mojej żony ciągle wpada w tarapaty, mimo że wcale tego nie planuje.

Iwona była bliską przyjaciółką mojej żony i regularnie wpadała w nieprzyjemne sytuacje, chociaż niczego specjalnego nie robiła, by się w nie wplątać. Po prostu miała ogromnego pecha. Pierwsza dziwna sytuacja spotkała ją jakieś trzy lata temu.

Iwona wracała z pracy około północy. Zaparkowała samochód, a następnie szybkim krokiem ruszyła w ekscytujący stu metrowy bieg do drzwi wejściowych klatki. Zabrakło jej trzech metrów. Z mroku wyłonili się dwaj mężczyźni w kapturach, zalecili jej się zatrzymać i poprosili o pieniądze, biżuterię i inne wartościowe przedmioty. Żeby Iwona nie próbowała się z nimi spierać, jeden z opryszków uderzył ją kijem bejsbolowym w głowę.

W rezultacie doznała wstrząsu mózgu i miała dużego siniaka. Utraciła też torebkę z ważnymi dokumentami, pieniędzmi, kluczami oraz dowodem osobistym. Gdy doszła do siebie, zgłosiła sprawę na policję. Policjanci niechętnie rozpoczęli dochodzenie, ale zaraz je zamknęli, uzasadniając: “Z braku możliwości identyfikacji sprawców”.

Iwona była tym bardzo sfrustrowana i nie zamierzała się poddawać. Przeszła po sąsiadach, pytając, czy ktoś coś widział lub słyszał. W końcu się jej poszczęściło — znalazła osobę, która tej nocy miała zaparkowany samochód pod klatką z włączonym wideorejestratorem. Ten człowiek, gdy rano zobaczył nagranie, z własnej inicjatywy zaniesił je na policję (mniej więcej w tym samym czasie, gdy Iwona składała zeznania z bandażem na głowie). Mężczyzna został pochwalony za swoją postawę, ale powiedziano mu, że moment ataku jest słabo widoczny, a głosy niezrozumiałe. Twarze mignęły, gdy biegli z damską torebką obok samochodu, ale co z tego? Zwykłe twarze. Gdyby mieli numer paszportu czy adres zamieszkania na koszulkach, to co innego. Więc jeśli to wszystko, to dziękujemy za informację i prosimy nie przeszkadzać.

Iwona musiała więc pogodzić się z sytuacją, a nagranie zostawiła sobie na pamiątkę. Od tej pory mąż próbował ją odbierać z parkingu, a dzieci zaglądały przez okno, czekając na jej powrót. Jednakże jej mąż także miał napięty grafik i czasem wracał z pracy jeszcze później. Iwona nie miała wyboru i musiała kilka razy sama chodzić z samochodu do domu. W końcu sytuacja niemal dosłownie się powtórzyła. W szczegółach różniła się tylko tym, że po takim samym uderzeniu w głowę, zamiast upaść, Iwona zdołała użyć gazu pieprzowego na napastników. Dlatego dostała tylko dwa ciosy, z których drugi był znacznie silniejszy od pierwszego.

Tym razem policja jeszcze szybciej zamknęła sprawę, ponieważ Iwona nie widziała twarzy napastników. Minął rok pełen napięcia i nerwów, podczas którego jej mąż spakował walizki i wyjechał na stałe za granicę, szukając lepszego życia. Iwona zmieniała miejsca pracy, zrobiła nową fryzurę i remont w mieszkaniu.

Pewnego dnia Iwona pojechała na myjnię samochodową i rozpoznała jednego ze swoich napastników. Było widać, że zna pracowników myjni, a oni nie widzą go po raz pierwszy. W policji jednak powiedziano jej stanowczo: – Nawet jeśli to on, nie mamy na niego dowodów. Nagranie jest niewyraźne. Nie wiadomo, czy on was uderzył, czy tylko wyszedł z klatki z kijem bejsbolowym. Nawet gdyby tak, nie mamy prawa urządzać zasadzki w myjni. Noszenie niemieckiego hełmu zalecamy, jeśli macie zamiar spacerować nocą.

Minął kolejny rok, który wreszcie zakończył bóle głowy Iwony. W tym czasie zdążyła się zakochać i szczęśliwie wyjść za mąż za betonową ścianę. Ku jej zaskoczeniu, stara sprawa o napaść nagle została wyciągnięta z archiwum przez policję. Napastników szybko schwytano i umieszczono w więzieniu na dwanaście lat. Mimo że życie Iwony zaczęło się układać, drobne kłopoty z kryminalnymi elementami wciąż były jej udziałem — karma jakby nie dawała o sobie zapomnieć.

Pewnego wieczora, w godzinach szczytu, Iwona bardzo się spieszyła na ważne spotkanie, zostawiła samochód i wskoczyła do metra. Gdy wyszła na powierzchnię, zauważyła długi, brutalny rozcięcie na swojej ulubionej torebce. W środku brakowało kolorowego portfela ze wszystkimi dokumentami, kartami kredytowymi i pieniędzmi przeznaczonymi na urlop. Iwona, starając się wyglądać odpowiednio zmartwiona, chlipnęła kilka razy i natychmiast zadzwoniła do swojego męża (na szczęście telefon nie został skradziony).

– Ale, Kochanie, nie uwierzysz – znów mnie okradli. Prawdopodobnie w metrze.

Jej mąż, zawsze gotowy do działania, odpowiedział: – Iwonko, nie martw się, wszystko będzie dobrze. Gdzie jesteś?

– Niedaleko stacji Centrum.

– Nie rozłączaj się, wejdź z powrotem do metra i gdy tylko zobaczysz policjanta, podejdź do niego, daj mu telefon i się odpręż.

Po półtorej minuty Iwona już siedziała na komisariacie w metrze, a wokół niej kręcili się przejęci funkcjonariusze, proponując jej herbatę: zieloną, czarną, czy czarną z bergamotką. Po dwóch wyczerpujących godzinach do pokoju wparował spocony, zdyszany, ale bardzo szczęśliwy kapitan, trzymając w rękach damski kolorowy portfel.

W portfelu było wszystko: dokumenty, karty, a nawet pieniądze.

Dobrze jest mieć męża, który jest generałem policji.

Rate article
Fajna Tajna
Najbliższa przyjaciółka mojej żony ciągle wpada w tarapaty, mimo że wcale tego nie planuje.