Głupiutkie dzieciaki postanowiły pobawić się w dorosłych i skończyło się na długach i bez własnego mieszkania.
Kiedy nasze dzieci się pobrały, jak to w Polsce bywa, my rodzice z obu stron uznaliśmy, że trzeba dzieciakom pomóc na start. Ja z mężem trochę odłożyliśmy, teściowie też mieli swoje grosze pod poduszką. Zrzuciliśmy się razem i, jak się okazało, wystarczyłoby na przytulne dwupokojowe mieszkanko. Już mieliśmy iść do notariusza, ale dzieci z dumą ogłosiły, że są niezależne i chcą wszystko załatwić same.
Jakiś czas później dowiedzieliśmy się, że faktycznie kupili mieszkanie, ale oczywiście trzypokojowe. Skąd mieli pieniądze? Wzięli kredyt w banku no bo przecież ich stać. A kto będzie spłacał raty? My sami, jesteśmy samodzielni powtarzali do znudzenia.
Potem zapragnęli samochodu. No bo mieszkanie jest na drugim końcu Warszawy, a do pracy daleko, komunikacja miejska za wolna. Kupili więc nowiutką furę z salonu, też na kreskę. Oczywiście mówiliśmy, że lepiej używane, nieco tańsze, no ale znowu my wiemy lepiej.
Przyszedł czas, że chcieli mieć dziecko, a najlepiej, żeby się urodziło za granicą (ot, taki pomysł na podwójne obywatelstwo). Tradycyjnie kolejny kredyt, żeby wszystko było VIP, poród na wypasie i doktor na każde zawołanie.
Kiedy pociecha przyszła na świat, uznali, że trzeba zrobić remont pokoju dziecięcego. Zgadnijcie kolejny kredyt. Gdy zapytałam: ale kto to wszystko spłaci?, usłyszałam tylko: Mamo, jesteśmy niezależni!
No i nadszedł niefortunny moment zięć stracił pracę, a córka była na macierzyńskim. Nagle zabrakło kasy. Jak zapłacić te wszystkie raty? Poprosili nas, żebyśmy sprzedali naszą działkę nad jeziorem w Mazurach. Nie chcieliśmy, ale cóż zrobić inaczej komornik by zapukał. Niestety, i tak nie wystarczyło na spłatę wszystkiego.
Musieli więc sprzedać mieszkanie, potem samochód. Ostatecznie wrócili mieszkać do teściów, czyli nas. Dziś narzekają, że nic nie mają. A przecież wystarczyło nas posłuchać! Z kredytów się jeszcze nie wygrzebali przed nimi kilka lat płaczu i użalania się nad losem. Tyle im zostało z tej wielkiej niezależności.



