Nie mogę już dłużej kręcić się w kółko. Dlaczego chcę rozwodu? Czy on cię zdradził? zapytałem, patrząc w oczy Grażyny, której oddech przyspieszył, jakby właśnie wybiegła z dworca w Warszawie.
Nie. Nie bił mnie, nie zdradzał. Po prostu jest chciwy. Dlatego się rozwodzimy.
Chciwy na tyle, by…
Wiesz, od pierwszego dnia podkreślał, że wszystkie wydatki musimy dzielić po równo. Myślałam, że chodzi tylko o ślub. Nie mógł sam zapłacić za wesele, więc dorzuciłam trochę ze swoich oszczędności. Potem zaczął żądać, by i ja wpłacała dokładnie tyle, ile on. Moja pensja jest trzykrotnie wyższa niż jego, a on wciąż liczył na mój wkład. Zamiast rozumieć, że mogę mu czasem pomóc, uczył mnie, jak oszczędzać.
Każdego ranka przeliczaliśmy wiersze wydatków z poprzedniego dnia. Wymagał nawet faktur! Na początku myślałam, że to po ślubie, że chce jedynie uporządkować finanse. Gdy organizowaliśmy wesele, płaciliśmy wszystko sami, rodzice nie wtrącali się. A on prowadził specjalny dziennik, w którym musiałam wpisywać i uzasadniać każdy grosz.
Czy kazał ci składać wnioski o środki na jedzenie?
Raz wpadł w furię, bo kupiłam buty, których nie mogłam mu pokazać. Kazał mi pytać go przed każdym większym zakupem i od razu raportować, co kupiłam.
Dlaczego nie uciekłaś wcześniej?
Nie wiem. Najgorsze było, kiedy nasza wymarzona podróż poślubna do Turcji legła w gruzach. Planowaliśmy ją od przedślubnych dni, oszczędzałam miesiącami i pożyczałam od przyjaciół. Liczyłam, że i on dorzuci się do budżetu. Nagle oznajmił, że zabrał na siebie koszty wesela, więc mam spłacić całą wycieczkę sama. Oskarżył mnie, że nie umiem oszczędzać. Dwa dni temu powiedział, że sam poleci do Turcji i znajdzie pieniądze na naszą podróż. Zadrżałam, jakby gołotą wpadła w niepamięć. Wieczorem z walizką zniknął w nieznane. Nie pożegnałem się z nim, po prostu odszedł. Wczoraj złożyłam pozew rozwodowy.
Patrząc na to wszystko, wiem, że nie potrzebuję takiego żądlącego człowieka. Szkoda, że nie zobaczyła go przed ślubem, ale lepiej teraz rozstać się niż lata spędzić w cierpieniu. Taki mężczyzna nie oszczędziłby nawet własnych dzieci.



